<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-2453654474487869047</id><updated>2012-03-07T01:12:20.760+01:00</updated><title type='text'>Some kind of story</title><subtitle type='html'>by Mroophka</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://mroophka.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mroophka.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Mroophka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08073067449167171855</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/__haPhVXHN08/SiLD_WT1L6I/AAAAAAAAACw/sdiROQXfPsw/S220/4f0ef92087519aa2a.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>36</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2453654474487869047.post-4658453249938126883</id><published>2008-05-25T17:47:00.000+02:00</published><updated>2008-05-25T17:50:44.184+02:00</updated><title type='text'>Thessaloniki</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;    Thessaloniki znajdują się w północnej Grecji, nad Zatoką Salonicką (Morze Egejskie). Zostało założone w roku 316 przed naszą erą przez macedońskiego króla – Kassandra, jednak stanowiska archeologiczne dotyczące śladów osadnictwa w okresie prehistorycznym datowane na 2300 rok przed naszą erą. Nazwa Thessaloniki pochodzi od imienia żony króla - siostry Aleksandra Macedońskiego. Od III wieku przed naszą ery. Miasto staje się stolicą Macedonii. Od 146 przed naszą erą miasto należało do państwa rzymskiego. Był największym portem i węzłem komunikacyjnym na trasie pomiędzy Rzymem a Konstantynopolem. Przez Thessaloniki przechodziła Via Egnatia&lt;i&gt;.&lt;/i&gt; Miasto było ośrodkiem chrystianizacji - odwiedził je św. Paweł. Później poświęcił dwa swoje listy do wspólnoty thessalonickiej. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;W roku 300 naszej ery, miasto stało się siedzibą Galeriusza - namiestnika dwóch prowincji wschodnich Imperium a później cesarza. W czasach bizantyjskich Thessaloniki stały się drugim po Konstantynopolu ośrodkiem kulturalnym i artystycznym Cesarstwa Wschodnio Rzymskiego. Od VI wieku w mieście zaczęli osadzać się Słowianie, właśnie tu urodzili się i rozpoczęli swoją misjonarską działalność (IX wiek) bracia Cyryl i Metody. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;W roku 904 naszej ery miasto,  po długim oblężeniu, zostało zdobyte prze saraceńskich piratów. W 1185 z kolei zajmują je Normanowie z Sycylii. W latach 1204-1224 miasto jest stolicą łacińskiego królestwa Thessaloniki, a w latach 1224-1242 despotatu Epiru. 1246 zostaje ponownie przyłączone do Bizancjum. W 1387 miasto zostaje zdobyte przez Turków, ale w 1405 ponownie odzyskuje je Bizancjum. Imperium sprzedaje je jednak w 1423 roku Wenecji. Pod turecką okupację miasto popadło ostatecznie w 1430 roku. Pod koniec XV wieku w Thessalonikach osiedlili się wypędzeni z Hiszpanii Żydzi, przyczyniając się do rozwoju gospodarczego miasta. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Niepodległość Thessalonik przyszła dopiero w 1912 roku jako pokłosie wojen bałkańskich.W czasach I wojny światowej miasto było siedzibą dowództwa Ententy na Bałkany oraz angielsko-francuskiego korpusu ekspedycyjnego. Podczas wielkiego pożaru w 1917 zniszczone zostało zabytkowe centrum miasta. Pożar niemal doszczętnie strawił stary labirynt tureckich zaułków oraz całą zabytkową dzielnicę żydowską z 32 synagogami, pozbawiając dachu nad głową niemal połowę ze 140 tys. mieszkańców. Thessaloniki odbudowano w ciągu następnych 8 lat.W wyniku wymiany ludności między Grecją i Turcją po 1922 do miasta napłynęło dużo greckich uchodźców z Anatolii, a turecka ludność miasta przeniosła się do Turcji. Żydowscy mieszkańcy (ponad 50 tysięcy) zostali niemal doszczętnie wymordowani podczas II wojny światowej (w Oświęcimiu).&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Aktualnie Thessaloniki są drugim co do wielkości (po Atenach) miastem Grecji, ma 354 tysięcy mieszkańców, jest ośrodek administracyjny greckiego regionu Macedonia, a nieoficjalnie nazywany jest przez Greków stolicą Macedonii.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;   Mury wyznaczone zostały już przez Kassandra. Te istniejące do dziś pochodzą z IV wieku naszej ery. Wznoszone były na szybko, przy wykorzystaniu poprzedniej architektury, by obronić się przed gotami. Miały kształt trapezu i około 8 km długości. Mur znajdował się także od strony morza, ale zniszczony został przez Saracenów. Wzniesione zostały z rozkazu cesarza Teodoriusza Wielkiego. Służył także, nie tylko do obrony, ale także do oddzielenia terenów rolniczych od miasta. Cztery bramy znajdowały się we wschodnim i zachodnim murze, w tym Złota Brama rozpoczynała główną ulica miasta. W północnej części muru znajdowały małe bramy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;   Łuk Galeriusza zbudowany został w 305 roku naszej ery. Było świadectwem zwycięstwa Galeriusza nad Persami w 297 roku. Łuk był jedną z czterech bram stanowiących ceremonialną drogę z Via Egnatia do pałacu Galeriusza i rotundy, miał ułatwiać przejście do mauzoleum. Znajdował się na skrzyżowaniu dwóch największych ulic Thessalonik. Był podwójny, na planie prostokąta tak zwany tetrapylon.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Płaskorzeźba ma czternaście przedstawień na każdym filarze, podzielone na otaczają je cztery horyzontalne pasy. Pojedyncze sceny tworzące porządek tematyczny i chronologiczny. Przedstawiają sceny (bitwy) ze zwycięskiej kampanii perskiej. Znajdziemy na nich też Dioklecjana i Juliusza Cezara. Została wykonane z marmuru. Jest to typowa sztuka triumfalna, posiadająca tło, oraz głęboki światłocień.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;   W pobliżu znajduję się Rotunda, tak zwany kościół Agios Georgios. Zbudowana około w 306 roku naszej ery, prawdopodobnie jako Pantenon lub  Mauzoleum Galeriusza.Teodoriusz Wielki&lt;b&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;/b&gt;został zamieniony na świątynię chrześcijańską –najpierw imienia Archaniołów, potem w kościół Świętego Jerzego w V wieku. Rotunda pełniła także rolę meczetu&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Mozaiki, z końca IV wieku, program ikonograficzny jest dziwny i pozbawiony analogii w sztuce chrześcijańskiej, tłumaczy się to próbą tłumaczenia pogańskiego tematu na język chrześcijański. Kopuła ma po środku przedstawienie Chrystusa trzymający krzyż otoczony jest wieńcem z owoców i liści. Możliwe, że jest to personifikacja roku. Chrystus podtrzymywany jest przez cztery anioły, personifikacja pór roku. Poniżej znajdują się całkowicie zniszczone postacie, prawdopodobnie apostołowie. Strefa dolna przedstawia fantastyczną architektura, na tle której występuje około dwóch, trzech (razem piętnaście) świętych męczenników w pozycji oranta. Napisy pod nimi podają daty ich śmierci. Święci mają piękne twarze, regularne rysy, wielkie oczy zapatrzone w dal. Ubrani są po wojskowemu lub w białe, purpurowe ornaty spod których nie widać ciał. Są to młodzi chłopcy, dojrzali mężczyźni i starcy. Całość jest określana jako kalendarz kościelny z obrazami miesięcy (popularne w sztuce III i IV wieku). Znajdziemy też barwne ptaki taki jak pawie, żurawie, papugi, gołębie. Kolorystyka to głównie złoto, błękit, szmaragdowa zieleń. Postaci są monumentalne.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;   Kościół Hosios Dawid został wybudowany pod koniec V wieku, przy klasztorze Latomos, dziś nie istniejącym. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Mozaika znajdująca się w konsze absydy przedstawia Objawienie Pańskie według wizji Ezechiela. Widzimy tu Chrystusa – Emanuel, jako młodzieńca bez brody, tronujący na tęcza nieba, otacza go nimb chwały, spod niego  cztery symbole ewangelistów, pod jego stopami jest rajskie wzgórze z czterema rzekami (lub wody Jordanu). Z lewej widzimy przerażonego proroka Ezahiel, w pokłonie, który, być może, jest zbulwersowany wizją. Wyciąga ręce, aby osłonić się przed oszałamiającym widokiem. Z prawej jest zamyślony prorok Habakuk. Piękne barwy mozaiki zachowały się dzięki temu, że do 1921 schowana pod tynkiem (zamalowana przez turków). Kolorystyka jest delikatna, modelunek miękki. Mozaika jest porównywana z mozaikami w mauzoleum Galii Placydii.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;   Kościół św. Demetriusza zbudowany został w V-VII wieku. Nadano mu imię oficera rzymskiego - męczennika, który zginął w Salonikach 26 października 306 roku. Dzień jego śmierci jest głównym świętem Salonik.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Kościół był ofiarą pożaru w 1917 roku. Zachowała się jedynie absyda i kolumnada. Aktualnie największy kościół w Grecji.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;W kościele zachowało się dziewięć niewielkich mozaik nad kolumnadą przedstawiającą Demetriusza. Obrazy były wotywne, ufundowane przez osoby prywatne lub oficjalne . Jest to doskonały przykład indywidualnej części cudownych relikwii za pośrednictwem sztuki. Święty Demetriusz zawsze jest przedstawiany jako młodzieniec o regularnych rysach,  pozbawiony cech indywidualnych, ubrany w wojskową chlamidę ozdobioną haftem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Zachowane mozaiki przedstawiają świętego Demetriusz z fundatorami lub chroniącego dygnitarzy: biskupa Thessalonik i metropolitę Leona. Druga mozaika przedstawia fundacja dziecka świętemu. Kolejna Demetriusza i Archanioła go błogosławiącego, Demetriusza i diakona, Demetriusza opiekujący się dziećmi. Inne mozaiki ukazują św. Sergiusza, św. Matkę Boską i prawdopodobnie świętego Teodozjusza. Mozaiki, których nie ma w kościele znajdują się w muzeum Białej Wieży. Przedstawiają Demetriusza i czterech księży na murach miasta (linie wskazują na styl VII – VIII wieku), oraz prawdopodobnie Justyniana lub Bazylego II podczas walk ze Słowianami (V – VII wieku).&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;   Panhagia Acheiropoietos zbudowana została w V wieku na fundamentach rzymskich łaźni. Jest to klasyczna trójnawowa świątynia, poświęcona Świętej Dziewicy, Matki Boga. Nazwa zapewne jest związana z kultem ikony Matki Bożej w kościele. Źródła Bizantyjskie, że święty Demetriusz pokazał się w tym miejscu z Świętą Dziewicą. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;We wnętrzu znajdziemy malowidła naścienne z XIII wieku, oraz mozaiki datowane na V wiek, pod łukami między ozdobnymi kolumnami. Ufundowane zostały przez Księdza Andrzeja, który był wysłannikiem arcybiskupa Thessalonik na soborze w Chalcedonie. W kościele widać jakich zniszczeń dokonali Turcy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;   Agia Sofia jest usytuowana w ogrodzie poniżej gruntu, przez co wydaje się dużo większy niż jest w rzeczywistości. Jest to katedra miasta. Została zbudowana w VIII wieku jako klasyczna świątynia bizantyjska na planie krzyża, na wzór kościoła w Konstantynopolu. Wejście pierwotnie było ozdobione portykiem zniszczonym w 1941 roku.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;We wnętrze znajdziemy malowidła ścienne z XI wieku, oraz mozaiki z VIII-XII wieku.  Kopułę o średnicy 10 metrów zdobi Chrystus Pankratator. Znajdziemy również scenę Wniebowstąpienia z przyglądającymi się apostołami, jak aniołowie unoszą Chrystusa do nieba. W absydzie widać resztki mozaiki krzyża za tronującą Matką Boską.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Bibliografia:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoListParagraphCxSpFirst" style="text-indent: -18pt;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;         E. Jastrzębowska „Sztuka wczesnochrześcijańska” wyd. AF Warszawa 1988&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoListParagraphCxSpMiddle" style="text-indent: -18pt;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;         H. Stern „Sztuka Bizantyńska” wyd. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;" lang="EN-US"&gt;AF Warszawa 1975&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoListParagraphCxSpMiddle" style="text-indent: -18pt;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;" lang="EN-US"&gt;         E. Kourkoutidou – Nikolaidou, A. Tourta „Wandering in Byzantine Thessaloniki wyd. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Kapon&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoListParagraphCxSpMiddle" style="text-indent: -18pt;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;         Red. M. Dubin “Grecja kontynetalna” wyd. Wiedza i Życie Warszawa 1999&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoListParagraphCxSpLast" style="text-indent: -18pt;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;         „Podróże Marzeń – Grecja” wyd. Biblioteka ‘Gazety Wyborczej’” Warszawa 2006&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2453654474487869047-4658453249938126883?l=mroophka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mroophka.blogspot.com/feeds/4658453249938126883/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2453654474487869047&amp;postID=4658453249938126883&amp;isPopup=true' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/4658453249938126883'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/4658453249938126883'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mroophka.blogspot.com/2008/05/thessaloniki.html' title='Thessaloniki'/><author><name>Mroophka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08073067449167171855</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/__haPhVXHN08/SiLD_WT1L6I/AAAAAAAAACw/sdiROQXfPsw/S220/4f0ef92087519aa2a.jpg'/></author><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2453654474487869047.post-5888959990642830654</id><published>2008-04-08T18:51:00.000+02:00</published><updated>2008-04-08T18:52:02.597+02:00</updated><title type='text'>Polski Winckelmann i muzeum w Wilanowie</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;Urodzony w listopadzie 1755 roku Stanisław Kostka Potocki był synem Eustachego i Marianny z Kątskich, oraz bratem Ignacego Potockiego. W historii Polski jest znany jako poseł, oraz członek Stronnictwa Patriotycznego na Sejmie Czteroletnim, działacz oświatowy, wolnomularz.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;W 1791 był jednym z założycieli Zgromadzenia Przyjaciół Konstytucji Rządowej, a w 1792 brał udział w wojnie polsko-rosyjskiej, kiedy to był generałem artylerii koronnej. Od&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;1796 roku osiadł w Wilanowie, który kupił w 1799 od teściowej Izabeli Lubomirskiej. W 1800 został członkiem Towarzystwa Przyjaciół Nauk. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;W rządzie Księstwa Warszawskiego był kolejno&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;członkiem Komisji Rządzącej, prezesem Rady Stanu, Rady Ministrów, oraz&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;dyrektorem Izby Edukacyjnej. W Królestwie Polskim był w latach 1815-1820 ministrem wyznań i oświecenia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;Potocki znany był także, jako miłośnik, znawca i mecenas sztuk pięknych, kolekcjoner,&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;propagator klasycyzmu. Był architektem amatorem,&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;wraz z Christianem Piotrem Aignerem zaprojektował fasadę kościoła św. Anny w Warszawie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;Hrabia napisał „O sztuce u dawnych czyli Winckelmann polski”, „O wymowie i stylu” wydane w 1815 roku, „Pochwały, mowy i rozprawy” wydane w 1816 roku, oraz „Podróż do Ciemnogrodu” wydane w 1820 roku.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;Stanisław Kostka Potocki zmarł 14 września 1821 roku.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Pierwotnie rezydencja w Wilanowie należała do rodziny Milanowskich, przez co była nazywana Milanowem. Z czasem przechodziła z rąk do rąk, między innymi należała do rodziny Leszczyńskich, kiedy koniuszy koronny wykupił te tereny 23 kwietnia 1677 roku od Stanisława Kryckiego. Na żądanie króla nazwę rezydencji zmieniono na Villa Nova, co po spolszczeniu dało nam Wilanów. Głównym architektem pałacu, który dziś możemy podziwiać był Augustyn Locci.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;Po śmierci króla Wilanów trafił w ręce rodziny Czartoryskich. Od nich otrzymała pałac Izabela Lubomirska, która przekazała go swojej córce Aleksandrze, żonie Stanisława Kostki Potockiego. Para ta uczyniła z pałacu, 5 sierpnia 1805 roku, muzeum. Wilanów należał do rodziny Potockich przez trzy pokolenia, kiedy po bezpotomnej śmierci żony Augusta Potockiego przeszedł w ręce rodziny Branickich.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;Im to właśnie Wilanów odebrała władza komunistyczna w 1945 roku. Wilanów stał się oddziałem Muzeum Narodowego w Warszawie. W 1954 roku przeprowadzono generalną odbudowę całego zespołu ogrodowo – pałacowego. Aktualnie Wilanów stanowi osobną jednostkę muzealną. Na terenie posiadłości prowadzone są badania wykopaliskowe prowadzone przez KOBiDZ.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Powstanie kolekcji, oraz muzeum w Wilanowie w XIX wieku przypisuje się tak naprawdę „Grand Tour” Stanisława Kostki Potockiego.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;„Grand Tour” była to wielka podróż po Europie, stanowiąca jedna z podstawowych elementów kształcenia młodych ludzi pochodzenia arystokratycznego.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Głównym celem tych podróży była zwykle&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Italia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;Stanisław Kostka Potocki pierwszą podróż odbył na trasie Paryż – Włochy od kwietnia 1772 roku do listopad 1774 roku.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Siedemnastoletni młodzieniec, pod opieką kamerdynera, głównie zajmował się kupowaniem strojów. Jednakże jego głównym celem była Akademia Królewska w Turynie, gdzie nauczano logiki, prawa cywilnego i publicznego, etyki, matematyki, historii,&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;filozofii, fizyki eksperymentalnej, języka francuskiego i włoskiego, rysunku, tańca, jazdy konnej, szermierki, oraz architektury. Młody panicz wybrał się w tą podróż w celu poznania warunków życia ludności, zarządzania, rolnictwa, przemysłu, sztuki, manufaktury i zobaczenia antycznych ruin. Jego pragnieniem było stanie się mężem stanu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;Od listopada 1774 do październik 1775 roku, Potocki wyruszył w prawdziwy „Grand Tour” po Italii. Jego relacje znamy z „ Voyage d’ Italieen en&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;1774”, dziesięciostronicowego rękopis hrabiego. Pisząc tą pracę opierał się na różnych przewodnikach wydanych w drugiej połowie XVIII wieku związku z modą na „Grand Tour”.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Zawierały one podstawowy zasób wiedzy praktycznej, zawierające spisy najsłynniejszych rzeźb i dzieł rzemiosła artystycznego. Podczas tej podróży Potocki przeprowadził studia nad ruinami w Rzymie. Powstały wtedy liczne rysunki. Pierwszy raz napotkał się na wykopaliska, oraz sposoby pomiarów i dokumentacji. Potocki dołączył do rzymskiej akademii „Arkadia”, oraz spotkał się z J.J Winckelmannem, który był w Rzymie od 1755, jako konserwator starożytności rzymskich. Jego książka miała przełomowe znaczenie dla Hrabiego. Była podstawą do stworzenia własnych poglądów.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Liczne komentarze na marginesach były z pewnością początkiem jego własnej książki. Z Rzymu do hrabia pojechał do Neapolu, gdzie zwiedził Pompeje i Herkulanum. Nie wiadomo, co wtedy kupił, gdyż dokumenty spłonęły podczas II Wojny Światowej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;Kolejna podróż również odbyła się do Włochy, a konkretnie do Rzymu od maj 1777 do maja 1778 roku. Podróż tę hrabia odbył z żoną Aleksandrą, w Polsce zostawił rocznego syna. Wtedy to dokonał rekonstrukcji willi Piliniusza Młodszego, która to dziś jest wykorzystywana przez włoskich archeologów. Potocki był gruntownie przygotowany do tego projektu. Przestudiował starożytne źródła zawierające opis budowli, oraz dokonał pomiarów porównawczych innych antycznych willi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;Na przełomie lipca 1779, a maja 1780 roku hrabia znów wyjeżdża do Włoch. Wtedy to pierwszy raz spotykamy spis zakupionych dzieł. W listach do żony możemy odczytać wspólna pasję kolekcjonerstwa małżeństwa. Para świadomie dokonywała wyboru obrazów, by stworzyć własną galerię.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;Wśród najbardziej znanych malowideł możemy odnaleźć holenderskiego malarz Jan Lievens, który namalował&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;„Mężczyzna zapalający żagiew”, oraz „Młody mężczyzna z fajką dmuchający na żar”. Prace te powstały kiedy artysta pracował razem z Rembrandtem w jednym warsztacie. Inne obrazy to „Bachanalia” Gulio Carpioniego, „Madonna z dzieciątkiem” naśladowcy Leonarda da Vinci – Jana Gossaerta „Mabuse”, oraz „Anioł Stróż” Domienico Zampieri „Domenichino”.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Te liczne obrazy stanowią dziś jedną z ważniejszych elementów kolekcji Wilanowskiej. W tym okresie powstał także najważniejszy, zdaniem Kostki, obraz w kolekcji hrabiego. Jean Louis David wystawił rachunek w czerwcu, a portret hrabiego dostarczono w październiku 1780 roku.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;Pomiędzy majem, a sierpniem&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;1783 roku Potocki wyjechał do&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Niemiec. Podczas prowadzenia tej misji politycznej, hrabia zwiedzał miasta. Przejeżdżając przez Poznań ocenił&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;polską sztukę. W samych Niemczech zobaczył dotacje Fryderyka II, galerie obrazów, Teatr Opery. Podczas tych wizyt oceniał porządek ustawienia obrazów, oświetlenie wnętrza. Wtedy prawdopodobnie zrodził się pomysł stworzenia oświeceniowego muzeum.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;Najważniejszą podróżą Stanisława Kostki Potockiego była wyprawa do Włochy od lipica 1785 do maj 1786 roku razem z Izabelą Lubomirską. Informacje o tej podróży, oraz zakupionych rzeczach znamy z korespondencji hrabiego z żoną. Najpierw udano się do Wenecji, w konkretnym celu - żeby zakupić dzieła sztuki. Miały one udekorować rezydencje i wzbogacić posiadane już kolekcje. Zakupiono wtedy między innymi obraz Jacopo Tintoretto „Apoteoza senatora Weneckiego”, był to malarz, który ozdobił bazylikę świętego Marka. Para hrabiowska potrzebowała jednak także waz i popiersi marmurowych oraz modnych wtedy waz etruskich. Potocki pojechał do Noli, bardzo popularnej miejscowość wykopaliskowa. Arystokracja całej Europy prowadziła tam włąsne badania z racji braku waz etruskich&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;na rynku, oraz strachu przed fałszerstwami. Tak samo uczynił Potocki. Wiemy, że odkrył grób z kamienna trumna, 30-40 stóp pod ziemią. Hrabia był zafascynowany wykopaliskami. Pisał do żony: „a wszystko to żeby mieć przyjemność otwierania grobów i okradania zmarłych. Jakie to urocze zajęcie.” Po powrocie do Polski dalej otrzymywał wazy z wykopalisk, z których był bardzo dumny. Podczas tej podróży Potocki kupował też rzeźby, spisywał je w sporządzonym przez siebie katalogu, który potem wykorzystywał przy pisaniu „Sztuka u dawnych, czyli Winckelmann Polski”. Kończąc wizytę w Neapolu hrabia uznał swoją kolekcję waz etruskich za zamkniętą. Trzeba zaznaczyć, że Potocki nie mógł kształtować swojej kolekcji tak jak chciał ze względów grzecznościowych wobec teściowej księżnej Lubomirskiej, odstępował jej wybrane przez siebie wazy. W marcu 1786 ruszył do Rzymu, gdzie kupował rzeźby, ale niestety był ograniczony finansowo. Teściowa podarowała mu kilka „marmurów”. Za całość formalną, czyli cła, odbieranie skrzyń odpowiadała żona Aleksandra, którą hrabia nazywa „swoim archeologiem”. Kolekcje w tym okresie gromadzone były z myślą utworzenia muzeum.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;Kolejna podróż odbyła się do Francja i Anglia od marca 1787 do stycznia 1788 roku. Potocki wyruszył w towarzystwie Juliana Ursyna Niemcewicza. W Paryżu zatrzymali się u teściowej, gdzie miał okazję poznać między innymi Thomasa Jeffersona. W&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Londynie polscy arystokraci zostali przyjęci na dworze królewskim, który nie spodobał się hrabiemu. Wiemy, że w tym okresie Potocki kupił dwie ogromne wazy chińskie, oraz podziwiał ogrody i parki. Po powrocie kandydował na posła na sejm czteroletni&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;Przedostatnia podróż hrabiego odbyła się Włochy od marca 1795 roku do lipca 1797, a była poprzedzona kilkuletnią emigracją polityczną. Potocki wyruszył wraz z żoną, towarzysząc w „Grand Tour” syna Alexandra. Wiemy, że małżeństwo pomnażało kolekcje obrazów, ale dokumentacja związana z tym okresem nie została jeszcze przebadana.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;Ostatnia podróż Stanisława Kostki Potockiego odbyła się do Francja od stycznia do sierpień 1808 roku, kiedy to hrabia był zaangażowany w wydarzenia polityczne związane z Napoleonem. W tym okresie Alexandra była już właścicielką Wilanowa, który pełnił funkcje reprezentatywną i muzealną, gdzie małżeństwo pokazywało swoje kolekcje. Nie dysponujemy relacją hrabiego dotyczącą tej podróży. Wiemy, że zakupił wtedy pamiątki po Janie III Sobieskim i zabytki z dalekiego wschodu. W Paryżu hrabia zostawił swoich agentów, którzy relacjonowali bieżącą sytuacje na rynku antykwarskim. Potocki wrócił do kraju i zaczął pracę nad „Sztuka u dawnych, czyli Winckelmann Polski”. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;W 1775 roku w Polsce oświeceniowej powstała idea Museum Polonica, które miało być instytucją narodowa, dla użytku publicznego, której funkcją podstawową byłoby gromadzenie dzieł sztuki, oraz pamiątek narodowych, a także edukacyjna wyrażona poprzez stworzenie biblioteki i archiwum.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;Stanisław Kostka Potocki miał jednak inną wizję. Muzeum miało być miejscem przemiany wartości ulotnych, przemijających, stworzonych przez geniusz ludzki w wartości trwałe, na zawsze zapisane przez artystów w dziełach sztuki, służące postępowi poprzez siłę oddziaływania na odbiorców. Hrabia uważał, że tylko sztuka może wpływać na emocje ludzkie i jest zdolna kształtować ich potrzeby intelektualne. Związku z czym w swojej kolekcji świadomie gromadził dzieła, które mogłyby posłużyć okresu największego rozkwitu kultur. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;Zbiór Stanisława Kostki Potockiego obejmuje przede wszystkim medale i monety, malarstwo europejskie, starożytne rzeźby, ceramikę i gliptykę, kolekcję sztuki Dalekiego Wschodu, księgozbiór dotyczący sztuki, zbiór rycin i rysunków. Kolekcje te pochodzą z Francji, Anglii, Niemiec, Austrii, ale przede wszystkim z Włoch.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;W&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;utworzeniu kolekcji przełomowym momentem było przekazanie przez księżną Lubomirską dóbr wilanowskich Aleksandrze i Stanisławowi. Mogli rozwinąć „muzeum” w profesjonalną galerię sztuki i historii o charakterze edukacyjnym. Wzrastał prestiż Wilanowa. Wystawione dzieła były w formie ekspozycji edukacyjnej. Część centralna przeznaczone na zbiory związane z Janem III Sobieskim. Co ciekawe, tam także antyczne rzeźby, które miały pokazać związek z starożytną Sarmacją.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;5 sierpnia 1805 pojawił się pierwszy wpis w „Księdze do zapisywania się osób zwiedzających Pałac w Wilanowie”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Dzisiaj można odnaleźć kolekcje w poszczególnych pomieszczeniach pałacu w Wilanowie. W Pokoju Wielkim Karmazynowy, powstałym z połączenia 3 pokoi mieszkalnych i stworzonym specjalnie na ekspozycje malarstwa obcego, aktualnie odnajdziemy charakter i atmosferę tamtych czasów. Gabinet Etruski projektu L.Marconiego, został specjalnie zrobiony na zbiory ceramiki. Dekoracje nawiązują do sztuki antycznej. W tym pomieszczeniu odnajdziemy wazy z III i IV w. p. n. e z Noli. W Lapidarium, stworzonym w 1875 roku znajdują się figury, rzeźby i sarkofagi z&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;II wieku. Galeria Dolna Północna jest jedną z pierwszych sal muzealnych stworzonych przez Kostkę Potockiego. W Gabinecie przed Galerią znajdziemy obrazy z kolekcji Kostki Potockiego, a także płyta z&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;napisem w brązie „cunctis patet ingressus” znaczącym&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;„Wstęp wolny wszystkim”. Wygląd Gabinetu nawiązuje do połowy XIX wieku.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Od 26 czerwca do 23 września 2007 roku w&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Oranżerii koło pałacu Wilanowskiego, pod patronatem prezydenta RP, ambasadorów Włoch i Grecji odbyła się wystawa waz greckich Stanisława Kostki Potockiego. Była to pierwsza pełna prezentacja zrekonstruowanych części kolekcji. Wystawa została zorganizowana, by podkreślić wagę, jaką ten zbiór posiadał w dziejach polskiej kultury i polskiego muzealnictwa. Przedstawione na wystawie wazy są najlepszym i najlepiej znanym polskim osmienastowiecznym zbiorem. Miał on wielki wpływ na kulturę artystyczną Warszawy. „Naśladownictwo wilanowskie” znadziemy w Natolinie i Arkadii.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;Gabinety etruskie lub pompejańskie, do których wazy były sprowadzane, powstały w XVIII wieku, kiedy młoda arystokracja zafascynowała się wazami południowo –italskimi. Sufity, ściany, podłoga, nawet meble musiały mieć antyczne wzory. Pierwsze Gabinety powstały około 1760 roku w Anglii, stworzone przez Roberta i Jamesa Adam. W Polsce przykłady takich Gabinetów znajdziemy w&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Łańcucie, Arkadii, Natolin, oraz Wilanów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;Stanisław Kostka interesował się wazami krótko, ale intensywnie. Podczas podróży z teściową do Włoch, kupował wazy dla żony, by udekorować bibliotekę. Jednak w tym czasie brakował waz jakie chciał. Na rynku były głównie amfory, które nie pasowały do szaf bibliotecznych. Hrabia zaczął kupować to co było. Dzięki&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;temu kolekcja uzyskała rozmaitość, którą badacz uważał za stworzoną świadomie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;Do trzeciej ćwierci XIX wieku była to najcenniejsza kolekcja waz greckich w Polsce, która zainspirowała powstanie wnętrz klasycznych w Warszawie i jej okolicach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;Bibliografia:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;•&lt;span style=""&gt;          &lt;/span&gt;„Grand Tour. Narodziny kolekcji Stanisława Kostki Potockiego”, Muzeum Pałac w Wilanowie, Warszawa 2006C&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;•&lt;span style=""&gt;          &lt;/span&gt;Witold Dobrowolski „Wazy greckie Stanisława Kostki Potockiego”, Muzeum Pałac w Wilanowie, Warszawa 2007&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;•&lt;span style=""&gt;          &lt;/span&gt;W. Gzajewski „Wilanów”, wyd. Rozwój, Łódź 1908&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;•&lt;span style=""&gt;          &lt;/span&gt;Z. Kolitowska „Wilanów” wyd. Sport i Turystyka Warszawy, Warszawa 1978&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;•&lt;span style=""&gt;          &lt;/span&gt;www.wilanow-palac.art.pl&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2453654474487869047-5888959990642830654?l=mroophka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mroophka.blogspot.com/feeds/5888959990642830654/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2453654474487869047&amp;postID=5888959990642830654&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/5888959990642830654'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/5888959990642830654'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mroophka.blogspot.com/2008/04/polski-winckelmann-i-muzeum-w-wilanowie.html' title='Polski Winckelmann i muzeum w Wilanowie'/><author><name>Mroophka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08073067449167171855</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/__haPhVXHN08/SiLD_WT1L6I/AAAAAAAAACw/sdiROQXfPsw/S220/4f0ef92087519aa2a.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2453654474487869047.post-531397999238245453</id><published>2008-03-05T01:04:00.005+01:00</published><updated>2009-07-10T12:31:39.330+02:00</updated><title type='text'>Kościół św. Augustyna; Program długoterminowej konserwacji i zarządzania</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Praca napisana na przełomie lutego i marca 2008 roku.&lt;br&gt;&lt;br&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Położenie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kościół parafialny pod wezwaniem św. Augustyna znajduję się przy ulicy Nowolipki 12, przy skrzyżowaniu al. Jana Pawła II i ul. Nowolipki. Za zabytek odpowiada gmina miasto stołeczne Warszawa, delegatura dzielnica Wola.&lt;o:p style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:85%;" &gt;Historia&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;   &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;W 1896 roku Józef Mikulicki, urzędnik warszawskiej kasy gubernialnej, zapisał dom wraz z placem przy ulicy Dzielnej pod budowę nowego kościoła. Do przedsięwzięcia dołączyła hrabina Aleksandra Potocka, która w ten sposób chciała upamiętnić zmarłego 25 lat wcześniej męża Augusta. Hrabina przeznaczyła na ten cel ogromną jak na owe czasy sumę 300 tysięcy rubli. Dokupiła pod nową świątynię dwa sąsiednie place, w związku z czym budowla mogła stanąć frontem do ul. Nowolipki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Kościół został zaprojektowany przez Edwarda Cichockiego i Józefa Hussa, znanych między innymi z projektu Domu Pod Gryfami na pl. Trzech Krzyży. W 1892 roku arcybiskup warszawski poświęcił kamień węgielny pod kościół, a już w 1896 roku odprawiono pierwszą mszę świętą. Konsekracja kościoła nastąpiła jednak dopiero w 1905 roku. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Podczas II wojny światowej kościół znalazł się na obszarze stworzonej przez Niemców dzielnicy żydowskiej. Był nadal czynny ze względu na katolików pochodzenia żydowskiego. Podczas likwidacji getta budynek świątyni został zamieniony w magazyn na zrabowane mienie, później stał się stajnią. Podczas powstania warszawskiego w podziemiach był szpital, a  na wieży kościelnej punkt obserwacyjny i gniazdo niemieckiej broni maszynowej. 5 sierpnia 1944r. wieża została uszkodzona podczas szturmu na Gęsiówkę wystrzałem ze zdobycznej pantery przez żołnierzy batalionu Zośka. W bliskim sąsiedztwie kościoła, od strony ulicy Dzielnej, 13 sierpnia miała miejsce ostatnia egzekucja na więźniach Pawiaka. Zamordowano wówczas 98 osób - mężczyzn, kobiet i dzieci. Po powstaniu Niemcy podpalili dach świątyni, spłonęła sygnaturka, organy, wszystkie drzwi zewnętrzne. Nie wiadomo dlaczego nie wysadzili budynku, co mieli w planach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Po wojnie kościół został szybko oddany do użytku, ze względu na to, że był jednym z nielicznych, które przetrwały okupacje niemiecką. Dzięki funduszom przyznanym przez Radę Prymasowską Odbudowy Kościołów Warszawy w 1953r. otynkowano sklepienia naw bocznych i odnowiono sygnaturkę. Niestety teren cmentarza przykościelnego zmniejszono na rzecz powstających wokół osiedli mieszkaniowych. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;7 października 1959 w godzinach wieczornych pojawiła się świetlista postać na tle pozłacanej kuli znajdującej się u podstawy krzyża wieńczącego dach świątyni, była to tak zwana Matka Boska Muranowska Współczująca Miłosierna. Wydarzenie to ściąganego tysiące wiernych z całej dzielnicy. Proboszcz parafii poinformował o całym zdarzeniu kurię metropolitarną, która wydała specjalny komunikat stwierdzający, iż domniemany cud jest zjawiskiem naturalnym. Następstwem cudu było polecenie ówczesnych władz przemalowania kuli na czarno (farbę usunięto dopiero w 1995 r.). Z powodu negatywnego nastawienia władz nie powołano ekspertów z dziedziny optyki, którzy mogliby dokonać ewentualnej weryfikacji zjawiska. Do dziś nie zbadano tego zjawiska, jednak kuria ma się tym zając na 50- lecie „cudu”, do którego parafia już się przygotowuje zbierając relacje światków.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Opis&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;   Kościół został wybudowany w tak zwanym stylu romanizmu luterańskiego, z cegły, jako trzynawowa, bazylikowa świątynia z trójkątnie zamkniętym prezbiterium i około 70 metrową wieżą usytuowaną z boku fasady. Cała przedwojenna dokumentacja została zniszczona przez Niemców. Księga parafialna obejmuje okres po wojenny. Budynek kościoła został wpisany do rejestru zabytków 1 lipca 1965 roku i posada numer rejestracyjny 18 717. Gmina również obejmowała obiekt ochroną w Miejscowym Planie Zagospodarowania Przestrzennego, który ważny był do 2003 roku. W tej chwili dzielnica Wolna tworzy nowy Plan, w którym z pewnością status zabytku zostanie nie zmieniony.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Otoczenie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;   Świątynia sąsiaduje z blokami osiedla „Muranów” wybudowanymi w latach 50 i 60 XX wieku. Wydaje się, że ówczesne władze specjalnie zabudowały kościół kwadratowymi bryłami, by go zasłonić. Ze skrzyżowania al. Jana Pawła II, oraz Nowolipek można dostrzec jedynie wieżę. Tak samo jest na wysokości skrzyżowania alei z ul. Dzielną. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Stan&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;   &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Obecnie głównym problemem kościoła jest grzyb i wilgoć, która atakuje od samych fundamentów. Na zewnątrz kościoła widać zielonkawy, mechowaty osad, który przechodzi również na chodnik. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Zawilgocenie fundamentów powoduje pękanie ścian kościoła. Spękania są widoczne zarówno na zewnątrz, jak i we wewnątrz.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Obserwując zewnętrzne mury kościoła dostrzeżemy też liczne braki cegieł, oraz dziury po broni maszynowej, jeszcze z czasów wojny. Przyglądając się dokładniej znajdziemy powojenne i współczesne próby uzupełniania braków betonem, oraz pomalowaną cegłą. Należy zaznaczyć, że kościół został wzniesiony z cegły o specjalnych wymiarach, dzisiaj już nigdzie nie używanej. Dlatego dużą część środków konserwacji przeznacza się na własne wypalanie cegły.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;W oknach i rozetach stosuje się „igły”, żeby zabezpieczyć zabytek przed ptasimi odchodami. Jednak nawet ta, najpopularniejsza ochrona przed gołębiami, nie daje rezultatów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Oglądając zewnętrzne mury odnajdziemy również graffiti. Napis „sataniści” na tyłach kościoła istnieje tam już od dłuższego czasu. Nie wiadomo, czy nie został zauważony, czy brak jest pieniędzy na jego usunięcie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Roślinność, która otacza świątynie jest zagospodarowana i rozmieszczona intencjonalnie. Posadzone drzewa mają na celu osuszać fundamenty, jednak grzyb i wilgoć także i je atakuje.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Kruchta kościoła jest zagospodarowana, znajduje się tam sklepik z dewocjonaliami, oraz książkami religijnymi. Tutaj można znaleźć też ogłoszenia dotyczące bieżących spraw parafii, oraz krótką notkę historyczną. Niestety również tutaj możemy odnaleźć wyryte graffiti.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Kościół posiada wiele kaplic, oraz tablic upamiętniających najważniejsze wydarzenia. Należy zwrócić uwagę, że podczas ostatniego malowania część owych tablic, oraz XIX wieczne freski Antoniego Strzałeckiego, które pierwotnie zdobiły cały kościół, zostały podmalowane. Nie zmienia to faktu, że kościół znów potrzebuje odmalowania z powodu brudu, który gromadzi się w mniej dostępnych do sprzątania miejscach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;W podziemiach kościoła doskonale widać jak niszczący wpływ ma wilgoć i grzyb. Część podziemi została wyremontowana na potrzeby sakralne, oraz by udostępnić miejsce dla spotkań wspólnot religijnych związanych ze świątynią, takich jak neokatechumeni. Tutaj możemy również odnaleźć herbaciarnie „Dzieła zebrane”, stworzoną i prowadzoną przez młodych parafian. Jest to bardzo dobry przykład „żyjącego zabytku”. Wnętrze herbaciarni jest stworzone stylowo i z gustem, wykorzystując nastrój jaki tworzą kamienne mury. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Bardzo ciekawym elementem kościoła jest ponad 70 metrowa wieża, swego czasu najwyższa w Warszawie. Przechodząc pod nią należy jednak uważać, gdyż wciąż obsypują się z niej kawałki cegieł, czasami wielkości pięści. W drodze na balkony wieży, można wejść na galerię z nie działającymi organami (z 1902 roku). Tutaj też można zwiedzić empory, gdzie większość miejsca zajmują drewniane bale podtrzymujące dach, który zawalił się w 2006 roku.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Po drodze na szczyt wieży można również zobaczyć dzwony kościoła. Aktualnie jest ich cztery, jeden zabytkowy i trzy powieszone na stulecie. Zabytkowy dzwon został powieszony w kościele po pierwszej wojnie światowej i zapewne pochodzi z rozebranej cerkwi. Drugi zabytkowy dzwon pękł w 2001 roku i aktualnie znajduje się w nawie bocznej kościoła, gdzie mogą podziwiać go parafianie. Dzwon ten pochodzi z 1724 roku z Gdańska, także został przyznany kościołowi św. Augustyna po pierwszej wojnie. Wcześniejsze dzwony zostały skradzione pomiędzy 1914, a 1918 rokiem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Okna na wieży są w opłakanym stanie, ledwie trzymają się w ramach. Na balkonach obserwacyjnych możemy zobaczyć oświetlenie ufundowane przez dzielnice Wolę do iluminacji kościoła. Na najwyższej platformie wieży możemy dostrzec liczne znamiona przeszłości jak wojenne zniszczenia dokonane prze panterę batalionu „Zośka”, jak i również graffiti z lat 80 XX wieku. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Z wieży jest także doskonały widok na dach, oraz sygnaturkę. Mała wieża kościoła znajduje się w tragicznym stanie. Dojść na nią można jedynie drabiną. Cegły na mniejszej wieży nie trzymają się razem, „można jedną po drugiej bez problemu wyjąć”. Sygnaturka grozi zawaleniem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ankieta&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;   Sektory społeczeństwa zainteresowane zabytkiem można podzielić na 3 grupy: parafian, mieszkańców Muranowa, oraz turystów. Ankieta, niżej przedstawiona, została przeprowadzona na dwóch pierwszych grupach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Główne pytania w ankiecie brzmiały:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;" &gt;Czy kościół jest zabytkiem?&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Gdzie wszyscy respondenci odpowiedzieli „Tak”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;" &gt;Czy zaangażowałby/aby się Pan/i finansowo lub społecznie w konserwacje kościoła? &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;W pierwszej grupie 67% osób odpowiedziało „Tak”, a 33% „Nie”. W drugiej 37% odpowiedziało „Tak”, a 63% „Nie”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;" &gt;Czy wie Pan/i w jakim stanie jest kościół?&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Gdzie, w pierwszej grupie 42% osób odpowiedziało „Tak” (z czego określili stan zabytku, w skali od 1 do 5, na 3),a 58% „Nie”. W grupie drugiej „Tak” odpowiedziało 71%, a „Nie” 29%.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;" &gt;Czy uważa Pan/i, że kościół powinien być dostępny dla turystów?, &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;oraz&lt;i&gt; Czy zgodziłby się Pan/i, żeby turyści odwiedzali i zwiedzali kościół, kiedy &lt;b&gt;nie&lt;/b&gt; odbywają się w nim msze?&lt;/i&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Wszyscy respondenci odpowiedzieli „Tak”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;" &gt;Czy kościół potrzebuje większego rozgłosu?&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;W pierwszej grupie 75% osób odpowiedziało „Tak”, a 25% „Nie”. W drugiej 43% odpowiedziało „Tak”, a 57% „Nie”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Analiza SWOT&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Słabe strony&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;   &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Słabą stroną związaną z zabytkiem jest przede wszystkim brak pieniędzy na konserwacje kościoła. Świątynia próbuje pozyskać pieniądze ze wszystkich możliwych źródeł, jednak w 1995 roku, kiedy szukano pieniędzy na oczyszczenie złotej kuli z farby, gmina po długotrwałych kłótniach dała tylko 1500 złotych.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Kolejną słabą stroną kościoła jest brak zainteresowania turystycznego, co jest bardzo dziwne, gdyż zabytek znajduje się na szlaku turystycznym prowadzącym przez dawne getto żydowskie. Zapewne negatywnie wpływa na to otoczenie, które zasłania kościół.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:85%;" &gt;Mocne strony&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;   Świątynia ma jednak także silne strony. Atutem kościoła jest przede wszystkim jego bogata historia. Jest to jedyny kościół, nawet jedyny budynek, który przetrwał na Muranowie, po wojnie. Dodatkowo miał tu miejsce cud, więc kościół jest potencjalnym miejscem pielgrzymek.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Mocną, jednak nie wykorzystaną, stroną świątyni jest widok z wieży. Jest to najwyższa wieża w okolicy, która umożliwia zaobserwowanie Starówki, oraz Błękitnego Wieżowca na wschodzie, oraz „Warszawskiego Manhattanu” na południu. Widok z wieży jest dużo lepszy niż te, które można podziwiać z innych widokowych punktów w Warszawie choćby takich jak XXX piętro Pałacu Kultury, który dziś jest zabudowywany przez wieżowce, czy wieży kościoła św. Anny, która jest dużo niższa od wieży kościoła św. Augustyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Kolejnym atutem, znów nie wykorzystanym, jest położenie kościoła. Znajduje on się w centrum pomiędzy jednymi z najważniejszych zabytków Warszawy. Dodatkowo świątynia znajduje się przy bardzo dobrej sieci komunikacyjnej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Ważną siłą kościoła są parafianie. W św. Augustynie na msze chodzi ok. 6 tysięcy wiernych, cała parafia ma około 20 tysięcy osób. &lt;/span&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Wydarzenia takie jak 100-lecie pokazują, jak bardzo parafianie są związani ze swoim kościołem. Ufundowali rzeźbę Chrystusa Miłosiernego, która aktualnie znajduje się na frontonie świątyni. Wierni stworzyli także własne miejsce spotkań w kościele, jakim jest herbaciarnia. Wydawana jest także gazetka parafialna, donosząca o bieżących sprawach związanych z świątynią.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Kościołem bardzo interesują się media, tym bardziej, że bierze on udział w ważnych akcjach kulturalnych takich jak np. Wola-Art, podczas której proboszcz umieścił jedną z rzeźb na frontonie kościoła. Również w herbaciarni odbywają się regularne spotkania młodych artystów.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Zagrożenia&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Problem ignorancji zabytku dotyczy sąsiadów kościoła. Związane jest to z długotrwałym sporem pomiędzy mieszkańcami bloku, a proboszczami o teren odebrany świątyni po wojnie. Problem zaognia się, gdyż sąsiedzi starają się robić „na złość” kościołowi przerzucając przez płot śmieci, puszki, papierosy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Realnymi zagrożeniami dla kościoła jest podmywanie, oraz sygnaturka. Podmywanie może doprowadzić do całkowitego popękania ścian, oraz ich zagrzybienia. Mniejsza wieża z kolei jest w bardzo drastycznym stanie, wydaje się, że stoi „na słowo honoru”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Jednak największym zagrożeniem dla świątyni jest jej ewidentny brak na szlakach turystycznych. Kościół posiada wiele walorów wciąż ukrytych, albo już bardzo dobrze widocznych, jednak nie ma jak się nimi podzielić. Mieszkańcy Muranowa i parafianie w większości bardzo dobrze znają historię świątyni. Jedyną grupą społeczeństwa, która nie poznała zabytku są turyści, którymi mogą być nawet zwykli mieszkańcy Warszawy.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:85%;" &gt;Możliwości&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;      Możliwości, jakie istnieją dla kościoła św. Augustyna to przede wszystkim turystyka. Pozwoli to rozpowszechnić wiedzę o zabytku, jednocześnie przynosząc zyski potrzebne na remonty i konserwacje kościoła, a nawet bieżące sprawy parafii.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Ankieta pokazała, że kościół ma duże oparcie w parafianach, oraz mieszkańcach Muranowa, którzy dostrzegają problem braku promocji świątyni i chętnie by ją wsparli w razie potrzeby.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Propozycje&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Kolejną szansą dla świątyni byłaby współpraca z pobliskimi muzeami takimi jak Muzeum Powstania Warszawskiego, czy Muzeum Pawiaka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Szansą dla świątyni jest także Unia Europejska, która może wesprzeć zabytek finansowo, ale także może pomóc w promocji kościoła nawet za granicą. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Ostatnią, ale chyba najważniejszą możliwością dla świątyni byłoby przedstawienie ostatnio nie wspominanego oblicza historii polsko – żydowskiej. Podczas wojny to właśnie tu znajdowali ukojenie katolicy pochodzenia żydowskiego, którzy pierwsi pojechali do obozów koncentracyjnych. Mury kościoła pamiętaj także pomoc jaką nieśli księża zamkniętym w gettcie żydom.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Największym problem administracyjny dla kościoła jest odzyskanie ziemi zabranej przez władze po wojnie. Kłótnia o ten teren trwa od bardzo dawna. W źródłach wspominane jest, że tu właśnie znajdował się przykościelny cmentarz, jednak nikt nie używał tego jako argumentu. Gdyby przeprowadzić nieinwazyjne badania archeologiczne, można by było spróbować odszukać wspomniany cmentarz, co z pewnością umożliwiłoby kościołowi odzyskanie odebranej ziemi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Kościół nie posiada tabliczki informującej, że jest obiektem zabytkowy. Według prawa starosta&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;może sam powiesić tabliczkę z niebieską kopertą, ale nie jest to obowiązkowe. Niedawno stołeczny konserwator zabytków prowadził akcje zawieszania tych tabliczkek na warszawskich zabytkach. Jeżeli kościół chciałby uzyskać taką, właściciel, czyli proboszcz, musiałby o nią poprosić konserwatora i sam ją powiesić.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Kościół potrzebuje większej promocji, przede wszystkim turystycznej. Najłatwiejsze, ale również bardzo efektowne byłoby wystawienie tablicy informacyjnej na skrzyżowaniu al. Jana Pawła II z Nowolipkami.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Po za tym duża szansą dla kościoła jest współpraca z muzeami, a szczególnie z nowo powstającym Muzeum Historii Żydów Polskich. Muzeum to będzie nie tylko ukazywało historię żydów, ale również zrobi osobną wystawę poświęconą historii Muranowa. Tym samym kościół miałby możliwość dołączenia się do szlaków turystycznych.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Problematyczne jest brak kościoła w przewodnikach, nawet tych wirtualnych na stronie dzielnicy Wola. Umieszczenie nowego zabytku w dobrych i znanych przewodnikach takich jak wydawnictwa „Wiedzy i Życie” jest bardzo kosztowne, ale z pewnością była by to opłacalna inwestycja.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Dla potrzeb turystycznych należałoby też zmienić wnętrze kościoła. Należałoby dodać słupki odgradzające ołtarze boczne, oraz główny, umieścić tabliczki informujące w języku polskim i języku angielskim. W przypadku kaplicy św. Tadeusza Judy można by dodać opis poszczególnych tabliczek dziękczynnych. W dalszej perspektywie można by umożliwić zwiedzanie kościoła z elektronicznymi słuchawkami lub przy wykorzystaniu darmowych podcastów możliwych do ściągnięcia z internetu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Interesującą częścią do zwiedzania z pewnością byłby podziemia. Po zabezpieczeniu i oczyszczeniu (ale nie wyremontowaniu) nie zagospodarowanej dziś części można by w poszczególnych niszach pokazać turystom inscenizacje scen z przeszłości: kościoła jako magazynu, szpitalu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Z pewnością najbardziej ciekawym elementem zwiedzania byłaby wieża, na którą należałoby zrobić odpłatny dostęp. Osoby, które nie chciałby wejść mogłaby spędzić wolną chwilę w herbaciarni, która umożliwiłaby im odpoczynek podczas długiego zwiedzania Warszawy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Podczas wchodzenia na punkt widokowy w wieży są 3 miejsca, gdzie można zrobić rotację małych zwiedzających grup. Pierwszym miejscem byłaby galeria z organami, oraz możliwością widoku na cały kościół. Drugim było by półpiętro, gdzie znajdują się dzwony. Tu także można by było umieścić tabliczki informujące o historii zabytków. Ostatnim miejscem byłby punkt widokowy, którego główną atrakcją byłby warszawski „Manhattan”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Kościół mógłby także rozsławić się w kulturalnym świecie Warszawy. Należałoby wykorzystać spotkania z artystami, które odbywają się w herbaciarni. Do tego celu należałoby rozreklamować samą herbaciarnie, oraz przedłużyć jej godziny otwarcia. „Dzieła zebrane” już dziś są opisywane są w prasie studenckiej i budzą duże zainteresowanie, co wróży herbaciarni jak najlepszą przyszłość.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Kościół brał udział w projekcie Wola-Art, który odbywa się co roku w dzielnicy Wola. Parafianie powinni spróbować ściągnąć do kościoła artystów i koneserów sztuki nie tylko związku z tymi wydarzeniami. Dobry pomysłem byłoby wskrzeszenie teatru i kina, który działał w kościele przed wojną.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Docelowo konserwacji poddane będą fundamenty świątyni. Mury kościoła zostaną także odgrzybione. Ważne jest jednak, żeby przeprowadzić remont sygnaturki, a także dachu, który podtrzymywany jest przez tymczasowe zabezpieczenia. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;W dalszej perspektywie należałoby przeprowadzić remonty pod względem turystycznym, to znaczy przeprowadzić konserwacje i wyremontować odpowiednio wieże kościoła, dostosować do turystów podziemia. Wnętrze kościoła należałoby odmalować. Należałoby także odszukać przykościelny cmentarz. Braki cegieł w murze nie należałoby uzupełniać, tylko odpowiednio zabezpieczyć. W końcu te wojenne dziury dziś także są elementem historii.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;Bibliografia:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;•&lt;span style=""&gt;          &lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;100&lt;/i&gt; &lt;i style=""&gt;lat kościoła św. Augustyna&lt;/i&gt; wyd. WN Alfa-Wero, Warszawa, 1997 r.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;•&lt;span style=""&gt;          &lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;Warszawskie kościoły – św. Augustyn. Czerwone mury nad morzem ruin getta&lt;/i&gt;, „Życie” 27 luty 1996&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;•&lt;span style=""&gt;          &lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;Panorama parafii – Na Nowolipkach&lt;/i&gt;, „Gość niedzielny” 14 listopada 2004&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;•&lt;span style=""&gt;          &lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;Kościół na Nowolipkach&lt;/i&gt;, „Gość niedzielny” 24 maja, 1998&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;•&lt;span style=""&gt;          &lt;/span&gt;http://forum.1944.pl&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;•&lt;span style=""&gt;          &lt;/span&gt;http://www.swaugustyn.rubikon.pl/&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;•&lt;span style=""&gt;          &lt;/span&gt;http://dzielazebrane.arrasite.org/&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;•&lt;span style=""&gt;          &lt;/span&gt;www.wikipedia.pl&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:&amp;quot;;font-size:85%;"  &gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2453654474487869047-531397999238245453?l=mroophka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mroophka.blogspot.com/feeds/531397999238245453/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2453654474487869047&amp;postID=531397999238245453&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/531397999238245453'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/531397999238245453'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mroophka.blogspot.com/2008/03/koci-w-augustyna-program-dugoterminowej.html' title='Kościół św. Augustyna; Program długoterminowej konserwacji i zarządzania'/><author><name>Mroophka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08073067449167171855</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/__haPhVXHN08/SiLD_WT1L6I/AAAAAAAAACw/sdiROQXfPsw/S220/4f0ef92087519aa2a.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2453654474487869047.post-5652427519255337799</id><published>2008-02-14T22:06:00.004+01:00</published><updated>2008-02-14T22:14:41.580+01:00</updated><title type='text'>Gra</title><content type='html'>&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);font-size:85%;" &gt;1. Zrób listę 10 charakterów (postaci z książek filmów itp.)&lt;br /&gt;2. Przypisz każdej postaci numer.&lt;br /&gt;3. Bez mówienia komukolwiek kto jest na liście i do jakiego numeru jest przypisany zbierz pytania od swoich czytelników co chcieliby wiedzieć o wybranych postaciach&lt;br /&gt;np. Jeśli 3 i 4 byliby uwięzieni w jaskini razem i mieli tylko kocyk i wykałaczke, co by zrobili? (im bardziej zwariowane pytanie tym lepiej!)&lt;br /&gt;4. Umieść odpowiedzi razem z listą osób.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);font-size:85%;" &gt;1. Temari (Naruto)&lt;br /&gt;2. Tinky - Winky&lt;br /&gt;3. Narcyza Malfoy (H.P)&lt;br /&gt;4. Rogue (X-men)&lt;br /&gt;5. Atia z Juliuszy  (Rome)&lt;br /&gt;6. Lucjusz Malfoy (H.P)&lt;br /&gt;7. Boba Fett (Star Wars)&lt;br /&gt;8. Gambit (X - men)&lt;br /&gt;9. Shikamaru (Naruto)&lt;br /&gt;10. Kapitan Jack Sparrow&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pytanie 1: &lt;strong&gt;Co byłoby gdyby Gambit i Temari znaleźli się w Japonii podczas imprezy cosplejowej fanów Pokemonów przebrani Orihime Inoue a za Rie Morita?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydaje mi się, że Gambit wyglądałby totalnie jak jakiś transwestyta chcący wykorzystać biedne dzieci, kochające Pokemony. Zapewne miałby na sobie rudowłosą perukę, ale zapomniałby się ogolić.&lt;br /&gt;Temari za Rie Morita? Hym... zapewne chodziło Ci o którąś z lasek z "Bible Black", ale nie mogę przypomnieć sobie, która to była.&lt;br /&gt;Spodziewam się jednak, że Temari akurat do TEJ roli byłaby przygotowana |-&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pytanie 2: &lt;strong&gt;Po co Atii z Juliuszy żółte japonki?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapewne żółte japonki są ostatnim szykiem mody, który Atia po prostu musiała mieć. Z racji, że sprowadzenie ich z Japonii do Rzymu w czasach antycznych było nie lada wyczynem, jestem pełna podziwu dla determinacji jaką ma ta kobieta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pytanie 3: &lt;strong&gt;Co by było, gdyby Boba Fett i Tinky Winky się pobili?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, zdecydowanie to pytanie lubie najbardziej!&lt;br /&gt;Byłby to pasjonujący pojedynek, pomiędzy wojownikami o wielkiej mocy! Co prawda Boba Fett opierałby swój atak tylko na broni laserowej, ale za to ma silną tarczę obronną! Za to Tinky ma niezwykłą czerwoną torebkę!!! Nie wiemy tak naprawdę co w niej skrywa. Obstawiam, że wygrałby Tinky Winky dziko mordując Boba i odrywając mu głowę (Teletubisie są do tego zdolne)!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pytanie 4: &lt;strong&gt;Narcyza Malfoy i Kapitan Jack Sparrow stoją na szczycie wzgórza. Nieboskłon co i raz rozszarpują błyskawice a z ołowianych chmur leje rzęsisty deszcz. Zostali samo dookoła walają się ciała Gambita, Atii z Juliuszy i Temari oraz setek pokonanych przez nich krwiożerczych gumisiów z Ciechocinka!! Są zmęczeni, ale niema czasu na odpoczynek bo kolejna fala nadciąga. Co teraz...?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oi K. bądźmy szczerzy! Sparrow nie potrafiłby zabić tyle silny przeciwników! Pokonała ich Narcyza w furii wściekłości, że Gumisie porwały jej ukochanego synka Draco! Sparrow przyczepił się do jej pleców, przez co uniknął morderczych ciosów.&lt;br /&gt;Narcyza stoi na wzgórzu, silny wiatr targa jej suknią. W oddali widzi jak Zły Gumiś ciągnie jej syna do lochu, żeby go wykorzystać. I co teraz? I co teraz się pytasz? Przecież to oczywiste! Narcyza wpada w berserkerski szał i drąży sobie drogę do syna wśród przeciwników. Nie patrzy gdzie są jej towarzysze. Oni także, jak Atia, czy Temari, wpadli pod jej [chwila namysłu] gobliński miecz, tak, miecz! Tylko sprytny Jack kroczy w jakieś odległości za nią, zgrabnie przeskakując nad ciałami i wołając: "Cyziu! Oi Cyziu! Może byś się uspokoiła?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pytanie 5: &lt;strong&gt;Boba Fett oraz Shikamaru (nie)szczęśliwym zbiegiem okoliczności znaleźli się na sabacie fanatyków Jedynego Słusznego Radia z Twierdzy Wiary, Ostoi Boskości i Opoki Tolerancji; Torunia. Co dalej?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mudnoksai&lt;/span&gt; - stwierdza Shikamaru. I zapewne, po głębszym przeanalizowaniu sytuacji, zaczyna powoli się wycofywać, żeby nie zwrócić na siebie uwagę. Otóż jego obliczenia jednoznacznie pokazują, że nie miałby najmniejszych szans na walkę z tłumem tysiąca staruszek uzbrojonych w kule, oraz laski. Nie mówiąc już o moherach płci męskiej.&lt;br /&gt;Za to Boba Fett. No cóż... Klon to klon. I należy do armii klonów, co nie? Sprzedaje swoje usługi Ojcu Dyrektorowi. Potem wygrywa wybory na prezydenta. Udaje się także kolejny etap planu przejęcia władzy nad światem. Jego brat - klon, wygrywa wybory parlamentarne i zostaje premierem polski. Razem zaczynają budować IV Rzeczpospolitą, a przy okazji skręcają przemyconą z innej galaktyki Gwiazdę Śmierci! Niestety! Ich misterny plan niszczy Lord Tusk! Przejmuję władzę parlamentarną w państwie. Obecnie, z tego co wiem, trwają potężne bitwy kosmiczne, pomiędzy armią klonów, a Lordem Tuskiem o Gwiazdę Śmierci. Kto wygra... zobaczymy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pytanie 6: &lt;strong&gt;Zgasło światło w pokoju, w którym odbywała się impreza wszystkich postaci. Po chwili znowu się zapaliło, ale wszyscy są zaskoczeni bo Temari i Lucjusz Malfoy się całują. Co dalej?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;AAA! Przecież to będzie bitwa wszech czasów! Temari vs. Narcyza. Jedna posiada wyjątkowe Justsu, lecz druga wpada w berserkerski szał! Otoczone kręgiem postaci zaczynają walkę w budyniu!&lt;br /&gt;Z tyłu słychać tylko powolny szept konającego Lucjusza - Było... ciem... no... po...o...o...myyy...li...li...liłem się...&lt;br /&gt;Jednak, nie wiem jak zareaguje Shikamaru. Może do tego podjeść neutralnie, obojętnie lub pomóc konać niewiernemu mężowi.&lt;br /&gt;Za to Jack zapewne wykorzysta wolną chwilę wszystkich okradnie i ucieknie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pytanie 7: &lt;strong&gt;Rogue spotyka w autobusie Brada Pitta, co robi?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To trudne pytanie. W sumie nie wiem. Nie wydaje mi się, żeby Rogue za nim przepadała. Zależy to też od jej obecnego stanu psychicznego (osoby, której psychikę pochłonęła).&lt;br /&gt;Biorąc pod uwagę fakt, że obecność Brada Pitta w autobusie wywoła historyczną reakcje innych współpasażerów, podejrzewam, że Rogue ucieknie, bo nie jest społeczną osobą.&lt;br /&gt;Po za tym Gambit jest przystojniejszy od Pitta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pytanie 8: &lt;strong&gt;Poza tym dlaczego Narcyza Malfoy i Boba Fett nie chcą się przyznać do tego, że się znają?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie sądzę, żeby mieli romans. Naprawdę Narcyza i klon? Nie... Żadnych szans. Związku z czym, co ich może łączyć? Zapewne interesy. I to jakieś ciemne, skoro się nie przyznają. Może Narcyza spiskuje przeciwko Lordowi Voldemortowi z Lordem Vaderem? (jaka bliska zbieżność imion).&lt;br /&gt;Ale jeżeli nie interesy? Może Boba Fett szkoli młodego Dracona, by w bliskiej przyszłości podbił świat? Ale wtedy Lucjusz musiałby o tym wiedzieć.&lt;br /&gt;Nie... już wiem!!! Narcyza zdobywszy włos swojego przeukochanego męża, pragnie go sklonować w niepoliczalnej ilości! Armia Lucjuszy Malfoyów! Żeby ich wszystkich mogła kochać, żeby ją rozpieszczali i i i w ogóle!!! Ha ha ha ha ha! [szaleńczy śmiech]&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);font-size:85%;" &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2453654474487869047-5652427519255337799?l=mroophka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mroophka.blogspot.com/feeds/5652427519255337799/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2453654474487869047&amp;postID=5652427519255337799&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/5652427519255337799'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/5652427519255337799'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mroophka.blogspot.com/2008/02/gra.html' title='Gra'/><author><name>Mroophka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08073067449167171855</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/__haPhVXHN08/SiLD_WT1L6I/AAAAAAAAACw/sdiROQXfPsw/S220/4f0ef92087519aa2a.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2453654474487869047.post-9055400010897173851</id><published>2008-01-20T17:36:00.000+01:00</published><updated>2008-01-20T17:52:11.741+01:00</updated><title type='text'>Powstańcy styczniowi - nierozważni romantycy czy najwięksi patrioci?</title><content type='html'>&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;"&gt;Z okazji 145 rocznicy Powstania Styczniowego&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;p style="font-family: times new roman;" class="MsoBodyText"&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="text-align: center; font-family: times new roman;" align="center"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;i&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="text-align: center; font-family: times new roman;" align="center"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;i&gt;W krwawym polu&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="text-align: center; font-family: times new roman;" align="center"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;i&gt;Srebrne ptaszę,&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="text-align: center; font-family: times new roman;" align="center"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;i&gt;Poszli w boje chłopcy nasze&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="text-align: center; font-family: times new roman;" align="center"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;i&gt;Hu ha, krew gra&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="text-align: center; font-family: times new roman;" align="center"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;i&gt;Duch gra, hu ha!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="text-align: center; font-family: times new roman;" align="center"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;i&gt;Niechaj Polska zna,&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="text-align: center; font-family: times new roman;" align="center"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;i&gt;Jakich synów ma!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="text-align: center; font-family: times new roman;" align="center"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;i&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="text-align: center; font-family: times new roman;" align="center"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;i&gt;Obok Orła znak Pogoni&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="text-align: center; font-family: times new roman;" align="center"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;i&gt;Poszli nasi w bój bez broni.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="text-align: center; font-family: times new roman;" align="center"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;i&gt;Hu ha, krew gra,&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="text-align: center; font-family: times new roman;" align="center"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;i&gt;Duch gra, hu ha!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="text-align: center; font-family: times new roman;" align="center"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;i&gt;Matko Polsko, ży,j&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="text-align: center; font-family: times new roman;" align="center"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;i&gt;Jezus Maria, bij!&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftn1" name="_ftnref1" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span style=""&gt;[1]&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="text-align: center; font-family: times new roman;" align="center"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;i&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="text-indent: 36pt; font-family: times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Powstanie styczniowe, najkrwawsze, najdłuższe i najbardziej drastyczne z wystąpień narodowo – niepodległościowych, zakończyło pewien okres w dziejach Polski, zaczynając radykalne zmiany. Twórcy epoki popowstaniowej przystosowali główne zasady pozytywizmu dla potrzeb stworzenia programu rozwoju społeczeństwa w warunkach zniewolenia narodu, pod zaborami. W ten sposób zastąpiony został dominujący do 1863 r. światopogląd romantyczny. Pozytywiści mieli inny sposób patrzenia na problemy wspólnoty narodowej.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Kładli nacisk, nie tyle na&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;rzeczywistość duchową, ile na konieczność stworzenia form życia publicznego, rozwoju instytucji społecznych, długotrwałego odbudowania państwa w sferze materialnej, oświatowej i ekonomicznej, przy konieczności współżycia z zaborcą. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 36pt; font-family: times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;W literaturze i świadomości społecznej utworzył się mit powstańczy, ukazujący klęskę w perspektywie piękna i sensu, podkreślający wzór wspólnoty narodowej i dający przekonanie o wyższości moralnej Polaków. Powstanie, co prawda, zatrzymało na długie lata dążenia niepodległościowe, pogłębiło naszą świadomość izolacji, także naruszyło strukturę społeczną, ale ugruntowało patriotyzm w narodzie, zjednoczyło nas w wspólnej, podziemnej walce z zaborcą przy pomocy „pracy u podstaw” i uświadamiania dzięki literaturze.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; font-family: times new roman;"&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Jak to jest jednak możliwe, że w ciągu około roku czasu, doszło do tak drastycznych zmian w niemal każdej dziedzinie życia? Czy ludzi, którzy się do tego się przyczynili, czy tych,&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;którzy stworzyli mit powstańców, możemy nazwać patriotami, czy może lekkomyślnymi romantycznymi buntownikami?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; font-family: times new roman;"&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText2" style="text-indent: 36pt; font-family: times new roman;"&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;Objęcie tronu przez Aleksandra II dało Polakom nadzieje. Nowy car&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;nie był tak surowy jak poprzedni. „Odwilż” nie wynikała jednak z dobrego serca władcy, ale z upokarzającej przegranej Rosji w&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;wojnie krymskiej. Oczywistym się stało, że trzeba było zrobić pewne ustępstwa by uniknąć powszechnego wybuchu społeczeństwa. Ogłoszenie amnestii dla Polaków na Syberii, otwarcie Akademii Medyko – Chirurgicznej w Warszawie, a przede wszystkim namowa polskich właścicieli ziemskich by zaczęli się zastanawiać nad wyzwoleniem chłopów, dało pewne iluzje na możliwość przeprowadzenia zmian w Królestwie Polskim. Nowy namiestnik, Michał Gorczakow, pozwolił na przywrócenie prawa do zgromadzeń. Natychmiast pojawiło się mnóstwo organizacji, które sprytnie skrywały swoje prawdziwe funkcje. W 1857 utworzono Towarzystwo Rolnicze, na czele którego stanął Andrzej Zamoyski. W lutym 1861 Leopold Kronenberg utworzył w Warszawie Delegację Miejską, której oficjalnym zadaniem miało być przekazywanie opinii czołowych obywateli miasta namiestnikowi. W gruncie rzeczy obie te organizacje były zamaskowanymi organami politycznymi. Powstawały także grupy dyskusyjne, w rodzaju stowarzyszenia millenerów, założonego przez Edwarda Jurgensa, które zaczęły rozmowy na tematy dotychczas zakazane. Opowiadali się oni za uwłaszczeniem chłopów, rozbudową oświaty, tworzeniem polskiego samorządu i równouprawnieniem Żydów. Burżuazja zajęła postawę wyczekującą. Aktywni stali się zaś studenci. Kółka rewolucyjne zaczęły głosić bardziej radykalne hasła. Takim oto sposobem w Królestwie Polskim powstały dwie orientacje polityczne: "Biali", czyli zwolennicy reform bez podejmowania walki zbrojnej, i "Czerwoni", którzy zyskali w społeczeństwie popularność. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText2" style="text-indent: 36pt; font-family: times new roman;"&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;W latach odwilży posewastopolskiej nastąpiła odnowa ruchu niepodległościowego. Ożywienie polityczne dotyczyło wszystkich grup społecznych. Zaczęły one ze sobą współpracować, czego wyrazem, choć dość skrajnym, były manifestacje. W kościołach śpiewano patriotyczne pieśni, podczas wizyty Napoleona III i Franciszka Józefa zorganizowano pochody. Pogrzeb wdowy po generale Sowińskim oraz rocznica powstania listopadowego przyciągnęła ogromne tłumy. Aby opanować sytuację car zwrócił się do Aleksandra Wielopolskiego.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;„Głuchy na podpowiedzi opinii publicznej i absolutnie pewny beznadziejności działań dyplomatycznych, był przeświadczony, że jest jedynym człowiekiem na świecie, który za pomocą wprowadzonych we właściwym czasie reform i przemocy potrafi zrekompensować wady swych rodaków.”&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftn2" name="_ftnref2" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[2]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; font-family: times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Jednak powołanie nowego Rządu Cywilnego z hrabią jako naczelnikiem nie uspokoił gorących patriotycznych nastrojów warszawiaków. Wielopolski uważał, że Królestwo Polskie powinno się rozwijać w powiązaniu z Rosją, posiadając szeroką autonomię. Dlatego był on przeciwnikiem wszelkiej działalności konspiracyjnej i walki zbrojnej przeciw Rosji. Z jego inicjatywy, w kwietniu 1861 roku Gorczakow rozwiązał Delegację Miejską i Towarzystwo Rolnicze. Jak można się domyśleć oburzenie społeczne było ogromne.&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Zorganizowano wielką manifestację na placu Zamkowym, której oficjalnym powodem miała być rocznica bitwy pod Grochowem. Zakończyła się ona&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;straszną tragedią – pięciu cywilów zostało zastrzelonych. Ponoć Wielopolski osobiście przerwał masakrę wypadając na czele kozackiego oddziału. Mimo to Polacy uznali go za zdrajcę. Zarówno "Biali" jaki i "Czerwoni" na niego właśnie zrzucili cała winę za brutalne i krwawe tłumienie demonstracji.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 36pt; font-family: times new roman;"&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Wiosną 1862 roku Komitet Centralny „Czerwonych” uznał się za rząd Tymczasowy i przystąpił do przygotowania nieuchronnego już powstania. Organizacja skupiała zarówno inteligencję, urzędników, drobną szlachtę, ziemiaństwo, księży,&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;jak i rzemieślników i robotników. Wielopolski wyczuwał ten wzbierający bunt, ale nie potrafił znaleźć epicentrum konspiracji. Ustanowił więc, by zapobiec powstaniu, przymusowy&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;pobór do wojska. Branka odbywała się na podstawie specjalnych list, które obejmowały około 10 tysięcy ludzi powiązanych z „Czerwonymi”. Margrabia świadomie sprowokował konflikt. Wiedział, że konspiracja będzie chciała umknąć przed branką. Wiedział też, że nie będzie w stanie kontrolować wojska ani policji. Nie wiedział tylko, jak szerokie konspiracja ma zaplecze. Nawet się nie domyślał, że "Czerwoni" mają już w pełni opracowany program polityczny, oraz organizację finansową. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 36pt; font-family: times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;W pierwszych dniach powstania ponad tysiąc młodych ludzi uciekło do Kampinosu. W dwa dni później w dziesiątkach miejsc jednocześnie, na całym terenie Królestwa, zostały zaatakowane garnizony rosyjskie. „Wielopolski nie miał przed sobą amatorskiego spisku w rodzaju tego, który w mgle&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;listopadowej zawiązali Wysocki i Zaliwski. Od samego początku stanął w obliczu wojny partyzanckiej, którą kierowały niewidoczne ręce, kryjące się gdzieś w jego własnej stolicy, i która przez szesnaście miesięcy trzymała w szachu największą armię Europy.”&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftn3" name="_ftnref3" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[3]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 36pt; font-family: times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Zwykle "Czerwonych" przedstawia się jako tych pochopnych,&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;pełnych dobrych chęci studentów, którzy nie potrafili bezczynnie stać i czekać. Robili byle co, by pokazać, że starają się jak mogą &lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;by odzyskać niepodległości. Młodzi ludzie bardzo ochoczo szli w bój, wcześniej robiąc sobie pamiątkowe zdjęcia w romantycznych pozach z szablami i strzelbami. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; font-family: times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;"Biali" są przedstawieni jako ci starsi, mądrzejsi, wiedzący co będzie lepsze dla wszystkich, nawet jeśli sami nie wiedzą co to jest. Ich decyzje na pewno by zmieniły bieg wydarzeń roku 1863, jeśli tylko "Czerwoni" nie uzyskali tak dużego poparcia tłumu. Ale studenci w końcu stanowili elitę młodej inteligencji, zjednoczoną społecznie grupę pod przywództwem wyjątkowo utalentowanych ludzi, których niestety talent zmarnowano. Mówię między innymi o Jarosławie Dąbrowskim, młodym typowym oficerze, przyszłym wodzu paryskich komunardów. To dzięki niemu konspiracja w Królestwie zaczęła się wyraźnie krystalizować. Porozwiązywał wszystkie małe i drobne organizacje, inne po przyłączał do Komitetu Miejskiego. To właśnie dzięki niemu powstał Komitet Centralny Narodowy, który później zmienił się w Rząd Tymczasowy. To właśnie Dąbrowski zaczął realnie przygotowywać się do powstania, które musiało wybuchnąć, była to tylko kwestia czasu. Dawniejsza historiografia twierdzi, że „Łokietek”&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;dał się ponieść gorącej warszawskiej atmosferze. Inni twierdzili, że jego czyny spowodowane były próbą zdobycia uznania w oczach niejakiej panny Zgliszczyńskiej. Paweł Jasienica stwierdza, że nie warto roztrząsać tak błahych problemów, i że oczywistym jest „iż na podstawie wiadomości przywiezionych z Rosji oraz spostrzeżeń poczynionych na miejscu, w Królestwie, Jarosław Dąbrowski wręcz błyskawicznie, okiem urodzonego wodza ocenił dwie rzeczy. Że wobec istniejących napięć społecznych i powszechnego wzburzenia wybuch powstania – rewolucji jest w Polsce nieunikniony. I że zegar wskazuje za pięć dwunastą.”&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftn4" name="_ftnref4" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[4]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; font-family: times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Możemy więc w tym momencie (a gdy Dąbrowski przyjechał do Warszawy był rok 1862) powiedzieć, że ani reformy, ani czekanie na poprawę polskiej gospodarki i oświaty nic by nie dało. Niestety "Biali" usunęli Dąbrowskiego z stanowiska naczelnika, jego plan obalono. 14 sierpnia, na pól roku przed wybuchem powstania, Dąbrowski znalazł się w więzieniu. Jak pisze Jasienica: „Przepadł dla powstawiana największy wśród ówczesnych Polaków talent.”&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftn5" name="_ftnref5" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[5]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; font-family: times new roman;"&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;            &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Są też inne przykłady powstańców, którym jednak wydarzenia roku 63 pozwoliły odkryć swój talent. Jednym z nich był Ludomir Benedyktowicz.&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Dołączył do walczących rodaków w wieku dziewiętnastu lat. Podczas walki z kozakami stracił obydwie dłonie. Jedną odciął mu Kozak, druga została strzaskana przez kulę. Został uratowany przez miejscowe ziemiaństwo, które w tajemnicy wyleczyło go w swoim dworku. O dziwo, dzięki tym tragicznym wydarzeniom, Benedyktowicz mógł spełnić swoje marzenie. "Przed powstaniem zgodnie z wolą rodziców uczył się leśnictwa, mimo że zawsze pragnął być malarzem. Bez rąk nie mógł pracować jako leśnik. Zamówił u kowala srebrną obsadkę zakładaną na kikut,&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;zębami umieszczał w niej pędzel i malował."&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftn6" name="_ftnref6" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[6]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; Po powstaniu zaczął studia u Wojciecha Gersona, potem kontynuował naukę w Monachium by wreszcie trafić pod oko mistrza Matejki. Gdy rozgorzały dyskusje z modernistami bronił swoich mistrzów Grottgera i Siemiradzkiego. W końcu po długich kłótniach z, między innymi, Stanisławem Witkiewiczem, zrezygnował. "Młodzi wykopali między nimi a nami starymi nie przebytą przepaść jakiejś zwyrodniałej nienawiści"&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftn7" name="_ftnref7" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[7]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Jako jeden z czterech i pół tysiąca powstańców doczekał niepodległej Polski.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; font-family: times new roman;"&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;            &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 36pt; font-family: times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Literatura końca XIX wieku stworzyła smutne, tragiczne i pełne poświęcenia oblicze walk. Dostrzeżemy tu u Żeromskiego, Orzechowej, czy Prusa. "Nie dozbrojony, słabo wyszkolony i głodny polski powstaniec przemierza lasy i bezdroża, raczej kryjąc się przed kozackimi patrolami niż poszukując utarczki. Nie zrozumiany przez rodzinę, dopatrującą się szans na "normalne" życie w polityce margrabiego Wielopolskiego, wyklinany przez chłopów - z powodu rekwizycji 'na potrzeby walczących' i własnych szlacheckich wyobrażeń o społecznym ładzie, trudnych do zrozumienia dla nauczonego nieufności włościanina. Jest to więc wizerunek uciekiniera, outsidera, spóźnionego ze swymi ideałami w całkiem nie idealistycznych czasach."&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftn8" name="_ftnref8" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[8]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; font-family: times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Inny wizerunek przedstawia nam relacja obserwatora szwajcarskiego, półkownika von Erlacha. Dołączył on do oddziałów znajdujących na Lubelszczyźnie i czynnie brał udział w walkach. Jego relacja przedstawia obraz wyidealizowany, jednak nie martyrologiczny, jak my - Polacy, zwykliśmy to robić. "Życie powstańcze w partiach, które obserwowałem jest niezwykłe, ponad wszelkie wyobrażenia piękne i pociągające."&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftn9" name="_ftnref9" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[9]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; Ukazuje on radośniejszą stronę walk: obchodzenie urodzin i imienin w obozach, granie na skrzypcach, bębnach, fletach, koleżeńskie życie toczące się pomiędzy namiotami podtrzymywane było przez wspólne wieczorne śpiewanie pieśni patriotycznych, czy "ciągłe odwiedziny mieszkającej w pobliżu ludności wszelkich stanów, wieku i płci(…)".&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; font-family: times new roman;"&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;            &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 36pt; font-family: times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Początkowo Austria i Prusy patrzyły na powstanie przez palce, bo działo na niekorzyść Rosji. Jednak zaborców wciąż łączyła więź braterstwa. Europa Zachodnia stwarzała wrażenie poparcia dla walk, Traugutt został przywitany przez Napoleona III słowami: "Trwajcie przynajmniej do wiosny, kiedy się zacznie."&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftn10" name="_ftnref10" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[10]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; Cesarz dawał do zrozumienia, że niedługo wybuchnie wojna z Rosją. Jednak w lutym 1864 książę Czartoryski usłyszał "Ci Polacy zawsze rozpoczynają nie w porę".&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftn11" name="_ftnref11" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[11]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; Stało się tak, gdyż w tym czasie po Europie podróżowali Rosjanie, śpiewacy i artyści, z dużą ilością pieniędzy, przedstawiając się z jak najlepszej strony. A Polscy emisariusze, dziennikarze i artyści, przestawiali ich jak największych potworów. Przede wszystkim jednak, powstanie burzyło dobrze funkcjonujący ład w Europie, co wszystkim było nie na rękę. Mimo to prasa, głównie włoska i francuska, trzymała stronę powstańców wychwalając ich bohaterskość i przedstawiając okrucieństwa Rosjan. Dla zwykłego europejczyka była to sensacja. "Coś się działo między francuską interwencją w Meksyku a kolejnym etapem wojny secesyjnej w USA."&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftn12" name="_ftnref12" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[12]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; font-family: times new roman;"&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; font-family: times new roman;"&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;            &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Załamanie powstania przyszło już latem 1863 roku. Do Polski wkroczyła 450 tysięczna armia, prawie cała realna siła Rosji. Od września &lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;militarnie kontrolowała sytuację. Zaczął się terror fizyczny, wprowadzana została zasada odpowiedzialności zbiorowej wobec ludności cywilnej. Oblicza się, że po postaniu styczniowym przeprowadzono około 600 egzekucji, kilkaset osób zmarło w więzieniach, około 10 tysięcy wyemigrowało, 20 tysięcy poległo w walkach, a na Sybir wywieziono około 38 tysięcy ludzi.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; font-family: times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Do bilansu strat dodaję się zlikwidowanie odrębności Królestwa Polskiego, zamiast którego powstał kraj nadwiślański, zlikwidowanie Uniwersytetu Warszawskiego, skrajną rusyfikację, rozbicie i upadek stanu szlacheckiego.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; font-family: times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; font-family: times new roman;"&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;    &lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;        &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;W teraźniejszości, szczególnie młodzieży, walka o wolność w tak beznadziejnej sytuacji, może wydawać się bezsensowna. "Dzisiejszym uczniom bardzo trudno zrozumieć tamte motywacje i postawy (…). Podczas dyskusji, czy warto się bić, w pierwszym momencie pytają: po co? Dopiero po dłuższej rozmowie, (…) są skłoni opowiedzieć się za postawą powstańczą. Generalnie jednak mają raczej pragmatyczne niż romantyczne podejście do życia."&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftn13" name="_ftnref13" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[13]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; Dla Polaków z tamtych czasów, powstanie było czymś naprawdę ważnym i honorowym. Są rzeczy, które ludzie cenią bardziej niż życie i są w stanie je poświęcić, by to zdobyć. Dla powstańców życie bez wolności nie było życiem i chcieli zrobić wszystko by inni odzyskali to czego oni nie mieli. "Jeśli i te uwagi uznacie Państwo za mało istotne, to po prostu zachowajmy się godniej wobec pokolenia 1863 - 1864 roku. Nasi pradziadowie podjęli taką właśnie decyzje - uszanujemy ich wolę"&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftn14" name="_ftnref14" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[14]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; ripostował profesor Dobroński jednemu z historyków, który wygłosił pogląd, że rocznica powstania 1863 "to rocznica głupoty narodowej"&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftn15" name="_ftnref15" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[15]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="text-indent: 36pt; font-family: times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Myślę, że śmiało można nazwać wszystkich powstańców, szlachciców, żydów, chłopów, robotników, urzędników za patriotów. Może brali udział w walce, która nie miała najmniejszych szans na zwycięstwo, może czasami podejmowali błędne decyzje, jednak walczyli do końca, umarli za to co wierzyli, za swoje ideały, za swój naród, za swój kraj, za swoich potomków, czyli za nas. Nazwanie ich, łagodnie, &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;"nierozważnymi romantykami" byłoby równoznaczne z nazwaniem tak wszystkich Polaków walczących o swój kraj, zaczynając od rycerzy Mieszka, a kończąc na członkach „Solidarności”. Tym bardziej, że jeżeli przyjrzymy się w jaki sposób traktowano powstańców po odzyskaniu niepodległości, zobaczymy, że dziś po 1989 roku, tak samo traktujemy powstańców warszawskich. Nie mówię tylko o spotkaniach z młodzieżą, czy wybudowaniu muzeum, ale o szacunku i traktowaniu ich osób z godnością i szacunkiem, który im się należy. Zresztą ostatni żyjący powstaniec styczniowy był członkiem AK i brał czynny udział w powstaniu warszawskim. "Przez całą wojnę obsesyjnie nosił powstańczy mundur, żeby - jak mówił - widok polskiego oficera podtrzymywał ludzi na duchu (…) [Tomasz] Bartczuk był ostatni. Zmarł 9 marca 1946 roku w wieku stu lat."&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftn16" name="_ftnref16" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[16]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="text-indent: 36pt; font-family: times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Ataki na powstanie styczniowe zaczęły się zaraz potem jak ono się zakończyło. „Wiele razy słyszeliśmy: polskie szaleństwo! Margrabia Wielopolski uzyskiwał ulgi, oni mu wyrwali grunt spod nóg, skrwawili kraj, znowu zaludnili Sybir Polakami, spowodowali represje, ostrą rusyfikację, ułatwili grę Bismarckowi. Niektórzy mówią nawet o popowstaniowym kryzysie poczucia narodowego oraz upadku piśmiennictwa.”&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftn17" name="_ftnref17" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[17]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; Tak, w pewnej mierze to racja, ale ludzie, którzy oddali swoje życie „na ołtarzu ojczyzny”, którzy ukazali cały swój heroizm, którzy zostali zesłani, którym możemy tylko zazdrościć, że mieli okazję ukazać jak bardzo kochają swój kraj i że mogą poświęcić dla niego wszystko, przyczynili się do kilku ważnych rzeczy. Najważniejszą oczywiście jest reforma na wsi, uwłaszczenie chłopów, które w innych krajach nastąpiło, dosłownie, wieki temu. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="text-indent: 36pt; font-family: times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Jak już wspomniałam na początku pracy, rok 1863 rozpoczął w Polsce nową epokę. Pozytywizm, stworzył solidne podstawy drugiej Rzeczpospolitej. Praca u podstaw, pomysł wytworzony w popowstaniowych umysłach, dała efekt, którego można było się spodziewać. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="text-indent: 36pt; font-family: times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Można się zastanowić co by się stało gdyby powstanie nie wybuchło. Badacze próbujący stworzyć alternatywną historię zwykle odwołują się do przykładu Finów. W 1864 Aleksander II rozszerzył autonomię lojalnego wobec Rosji narodu. W latach osiemdziesiątych jednak zabierane im są kolejne jej elementy, aż wreszcie Finlandia całkowicie zostaje pochłonięta. Możemy więc się tylko zastanawiać, czy gdyby powstanie nie wybuchło, dalej bylibyśmy prowincją rosyjską, nadwiślańską krainą?&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: times new roman;" class="MsoBodyText3"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-family: times new roman;" class="MsoBodyText3"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Bibliografia:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="margin-left: 36pt; text-indent: -18pt; font-family: times new roman;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;&lt;span style=""&gt;·&lt;span style=""&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Zofia T. Kozłowska „Poznajemy przeszłość od początku XVIII w. do &lt;st1:metricconverter productid="1939”" st="on"&gt;1939”&lt;/st1:metricconverter&gt; wyd. SOP Toruń 2003&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="margin-left: 36pt; text-indent: -18pt; font-family: times new roman;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;&lt;span style=""&gt;·&lt;span style=""&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;M. Żywczyński „Historia Powszechna 1789 – &lt;st1:metricconverter productid="1870”" st="on"&gt;1870”&lt;/st1:metricconverter&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="margin-left: 36pt; text-indent: -18pt; font-family: times new roman;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;&lt;span style=""&gt;·&lt;span style=""&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Norman Davies „Boże Igrzysko” wyd. Znak Kraków 2002&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="margin-left: 36pt; text-indent: -18pt; font-family: times new roman;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;&lt;span style=""&gt;·&lt;span style=""&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;A. Radziwił W. Roszkowski „Historia 1789 – &lt;st1:metricconverter productid="1871”" st="on"&gt;1871”&lt;/st1:metricconverter&gt; wyd. PWN Warszawa 2000&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="margin-left: 36pt; text-indent: -18pt; font-family: times new roman;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;&lt;span style=""&gt;·&lt;span style=""&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;P. Jasienica „Dwie Drogi” wyd. PWN Warszawa 1960&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="margin-left: 36pt; text-indent: -18pt; font-family: times new roman;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;&lt;span style=""&gt;·&lt;span style=""&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Z. Starorypiński K. Borowski „Między Kamieńcem i Archangielskiem – Dwa pamiętniki powstańców z 1863 r.” wyd. PIW Warszawa 1986&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="margin-left: 36pt; text-indent: -18pt; font-family: times new roman;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;&lt;span style=""&gt;·&lt;span style=""&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;S. S. Wojtkiewicz "Powstanie styczniowe" wyd. Nasza Księgarnia 1963&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="margin-left: 36pt; text-indent: -18pt; font-family: times new roman;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;&lt;span style=""&gt;·&lt;span style=""&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;A. Dobroński "Refleksje postyczniowe: Biała dusza powstańcza" w: "Polska Zbrojna" 25 stycznia 1995 str. 7&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="margin-left: 36pt; text-indent: -18pt; font-family: times new roman;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;&lt;span style=""&gt;·&lt;span style=""&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;J.Podgórska "Bój bez broni" w: "Polityka" nr 4 (2385), 25 stycznia 2003 str. 100 - 105&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="margin-left: 36pt; text-indent: -18pt; font-family: times new roman;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;&lt;span style=""&gt;·&lt;span style=""&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;P. Majewski "Poszli nasi w bój bez broni. Powstanie styczniowe" w: "Życie" 25 - 26 stycznia 1997 str. 9&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3" style="margin-left: 36pt; text-indent: -18pt; font-family: times new roman;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;&lt;span style=""&gt;·&lt;span style=""&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;"Mówią Wieki" nr 1/03 (517)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: times new roman;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div style="font-family: times new roman;"&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;  &lt;hr style="height: 3px;font-size:78%;" align="left"  width="33%"&gt;  &lt;!--[endif]--&gt;  &lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftnref1" name="_ftn1" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[1]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 150%;font-size:100%;" &gt;&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Pieśń z obozu oddziału Jeziorańskiego słowa W. Pol, muzyka A. Bojarski w: P. Majewski &lt;i&gt;Poszli nasi w bój bez broni. Powstanie styczniowe&lt;/i&gt; w: &lt;i&gt;Życie&lt;/i&gt; 25 - 26 stycznia 1997 str. 9&lt;/span&gt;&lt;div style="" id="ftn1"&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn2"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftnref2" name="_ftn2" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[2]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt; N. Davies &lt;i&gt;Boże Igrzysko &lt;/i&gt;wyd. Znak Kraków 2002 str. 821&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn3"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftnref3" name="_ftn3" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[3]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt; J. w str. 824&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn4"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftnref4" name="_ftn4" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[4]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt; P. Jasienica &lt;i&gt;Dwie Drogi &lt;/i&gt;wyd. PWN Warszawa 1960 str. 134&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn5"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftnref5" name="_ftn5" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[5]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt; J. w str. 147&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn6"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftnref6" name="_ftn6" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[6]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt; J. Podgórska &lt;i&gt;Bój bez broni&lt;/i&gt; w: &lt;i&gt;Polityka &lt;/i&gt;nr 4 (2385), 25 stycznia 2003 str. 105&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn7"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftnref7" name="_ftn7" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[7]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt; J. w&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn8"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftnref8" name="_ftn8" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[8]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt; &lt;i&gt;Poszli nasi w bój bez broni. Powstanie styczniowe&lt;/i&gt; w: &lt;i&gt;Życie&lt;/i&gt; 25 - 26 stycznia 1997 str. 9&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn9"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftnref9" name="_ftn9" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[9]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;J. w&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn10"&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftnref10" name="_ftn10" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[10]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; &lt;i&gt;&lt;span style=""&gt;Powstanie najmniej romantyczne &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;w: &lt;i&gt;Mówią Wieki&lt;/i&gt; nr 1/03 (517) str. 8&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText3"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn11"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftnref11" name="_ftn11" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[11]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt; J. w&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn12"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftnref12" name="_ftn12" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[12]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;J. w str. 9&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn13"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftnref13" name="_ftn13" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[13]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt; J. Podgórska &lt;i&gt;Bój bez broni&lt;/i&gt; w: &lt;i&gt;Polityka &lt;/i&gt;nr 4 (2385), 25 stycznia 2003 str. 105&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn14"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftnref14" name="_ftn14" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[14]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; A. Dobroński &lt;i&gt;Refleksje postyczniowe: Biała dusza powstańcza &lt;/i&gt;w: &lt;i&gt;Polska Zbrojna &lt;/i&gt;25 stycznia 1995 str. 7&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn15"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftnref15" name="_ftn15" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[15]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; J. w&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn16"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftnref16" name="_ftn16" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[16]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;J. Podgórska &lt;i&gt;Bój bez broni&lt;/i&gt; w: &lt;i&gt;Polityka &lt;/i&gt;nr 4 (2385), 25 stycznia 2003 str. 104&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn17"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=9055400010897173851#_ftnref17" name="_ftn17" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[17]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt; P. Jasienica &lt;i&gt;Dwie Drogi &lt;/i&gt;wyd. PWN Warszawa 1960 str. 163&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2453654474487869047-9055400010897173851?l=mroophka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mroophka.blogspot.com/feeds/9055400010897173851/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2453654474487869047&amp;postID=9055400010897173851&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/9055400010897173851'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/9055400010897173851'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mroophka.blogspot.com/2008/01/powstacy-styczniowi-nierozwani.html' title='Powstańcy styczniowi - nierozważni romantycy czy najwięksi patrioci?'/><author><name>Mroophka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08073067449167171855</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/__haPhVXHN08/SiLD_WT1L6I/AAAAAAAAACw/sdiROQXfPsw/S220/4f0ef92087519aa2a.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2453654474487869047.post-6991300322194240521</id><published>2008-01-20T17:34:00.000+01:00</published><updated>2008-01-20T17:35:47.011+01:00</updated><title type='text'>Artystyczny patronat Justyna II</title><content type='html'>&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;Cesarz Justyn II panował wraz z żoną Zofią w latach 565 - 578. Był następcą Justyniana, po zaś nim nastąpił Tyberiusz.  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;   Niestety Cesarz nie doczekał się swojego Prokiopiusza, więc o zaginionych dziś dziełach z czasów jego panowania wiemy z nielicznych wspomnień różnych, współczesnych mu historyków. Jest to tym większy ból, gdyż na ten właśnie okres wyznacza się zmiany w ideologii Imperium zamanifestowane w sztuce.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt;         &lt;/span&gt;Flavius Crescionus Corippus był epickim poetą z Afryki. W swoich dziełach &lt;i style=""&gt;De laudibus lustini Augustii Libri IV &lt;/i&gt;i &lt;i style=""&gt;In Laudem Justini Minoris &lt;/i&gt;opisuje śmierć Justyniana i objęcie tronu przez Justyna. Wspomniane prace to panegiryki wychwalające Cesarza jako człowieka i władcę. Corippus wspomina również o ścisłym rozdzieleniu sztuki religijnej i imperialnej. Trzeba jednak pamiętać, że historyk pisał w pierwszych latach panowania Justyna i nie miał wiele materiału.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt;         &lt;/span&gt;Evagrius był kapłanem i historykiem, żył w latach 536 - 594. Opisuję wydarzenia od drugiego soboru efezjańskiego w 431 roku do cesarza Maurycjusza, kiedy to umiera. Jako pisarz jest bardzo stronniczy. Pomimo, że popierał ortodoksyjny kościół, był z innej opcji politycznej niż Cesarz, co odbiło się w jego twórczości. Nie zwraca uwagi na patronat artystyczny władzy.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt;         &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Jan z Efezu pochodził z Syrii, znamy go między innymi dzięki opisom słowian. Był za monofizytami, co także wyraźnie odbija się w jego twórczości. Odwołuje się do licznych budowli Justyna, ale w taki sposób, by pokazać, że Bóg był mu nie przychylny. Jego &lt;i style=""&gt;Historia kościoła&lt;/i&gt; to bardzo dobre źródło, ale trzeba je traktować z dystansem.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Trzeba pamiętać, że dwaj wspomniani wyżej pisarze przedstawiali Justyna II jako chciwca, grabieżcę, oraz szaleńca (co akurat było zgodne z prawdą) dlatego, że byli z przeciwnych opcji politycznych i religijnych.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt;         &lt;/span&gt;Teofanes zmarł 817 roku. Wiemy, że podczas konfliktu ikonoklastów opowiedział się za kultem ikon, za co został wygnany ze stolicy. Opisuje dzieje Konstantynopola&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;od 284 do 813 roku. Przedstawia Justyna jako budowniczego, ale wszystkie wspomniane dzieła są związane z kościołem.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt;         &lt;/span&gt;Zonaras żył w XII wieku. Kopiował Teofanesa, ale korzystał także z innych, nieznanych nam źródeł, wspominających budowle postawione przez Justyna.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt;         &lt;/span&gt;Agathias żył w latach 536 - 582 lub &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;594. Jest bardzo ważnym historykiem, nazywa się go nawet kontynuatorem Prokopiusza. Był greckim poetą z Azji Mniejszej, który szkolił się na prawnika. Po namowie znajomych zaczął tworzyć historię czasów sobie współczesnych. Znamy go między innymi z opisu wojska bizantyjskiego pod wodzą eunucha Narsesa. Wspomina rzeźby i budowle nie wymienione nigdzie indziej.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt;         &lt;/span&gt;Badając artystyczny patronat Justyna II można również odwołać się do prac topograficznych. Są one jednak bardzo kontrowersyjne, nawet jeżeli znajdą się inne dowody na wskazane przez źródło umiejscowienie. Dodatkowo nie są wiarygodne co do datacji.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt;         &lt;/span&gt;Rzeźby są tworzone do VIII wieku, a wspomniani autorzy często odwołują się do prac dziś zaginionych. Dużo prac i dużo odwołań, świadczyć może tylko o tym, że Justyn odcisnął swoje piętno w wizerunku miasta.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;        &lt;/span&gt;Znana z opisu jest nam grupa rzeźb na filarach w porcie Zofii. Przedstawiały one Justyna, Zofię, Arabię, córkę cesarskiej pary, Narsesa lub Vigilantię, matkę Justyna.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt;         &lt;/span&gt;Wiemy również, że druga grupa rzeźb znajdowała się koło Miliona. Tu miały byćprzedstawione Zofia, Arabia i Helena, siostrzenica Zofii.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Należy pamiętać, że rzeźby były zwykle ustawiane przed najważniejszymi budowlami. Ich umiejscowienie jest bardzo ważne, bo musiały uzyskać maksymalne efekt propagandowy.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt;         &lt;/span&gt;Kolejną znaną ze źródeł rzeźba jest Justyn ubrany w strój konsula z podpisem, świadczącym o śmiałym ruchu Cesarza. Odnowił on bowiem konsulatu w 566. Dowód ten może świadczyć, że tak zwana ikonografia konsularna nie była wznowiona, jak zwykle twierdzono, za Tyberiusza albo Maurycjusza, ale prawdopodobnie za panowania Justyna.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt;         &lt;/span&gt;Istnieją też rzeźby wystawione przez prefektów miasta. Był to ich obowiązek. Wiemy, że nijaki Domninus postawił Cesarzowi pomnik przed Pretorium, a Julian dwa przed Zeuxippusem. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt;         &lt;/span&gt;Nieznany poeta wychwala w swej pieśni złote posągi Justyna i Zofii zbudowane, na cześć pokonania persów, z łupów wojennych. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt;         &lt;/span&gt;Jan z Efezu&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;wspomina brązowe posągi Justyna i Zofii obok jakiegoś nowego pałacu. Dodaje, z pewną typową dla siebie złośliwością, że gniew Boga zamanifestował się poprzez zrzucenie tych posągów przez wiatr, przez co roztrzaskały się o ziemię.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt;         &lt;/span&gt;Musimy jednak pamiętać, że nie jesteśmy pewni ani liczby ani lokacji wspomnianych rzeźb.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt;         &lt;/span&gt;Ze znanych nam ze źródeł budowli przede wszystkim należy wspomnieć pałac Zofii, znajdujący się po drugiej stronie Bosforu, bogato zdobiony mozaikami. Został wybudowany albo zaraz przed, albo zaraz po koronacji Justyna. Corippus podaję, że to tu przyszły Cesarz usłyszał wiadomość o śmierci Justyniana. Jednocześnie&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;wykorzystuje nazwę pałacu jako argument, żeby przypisać budowę Hagia Sofia Justynowi.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt;         &lt;/span&gt;Znany jest nam także pałac Deuteron, znajdujący się na północno zachodnich przedmieściach miasta. Justyn mieszkał tam kiedy nadzorował pałac. Jan z Efezu pisał,&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;że pod tą budowlę zniszczono wiele domów, oraz, że Justyn wybudował tam hipodrom, ogrody i tereny rozrywkowe.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Kolejne pałace to pałac na wyspie Principio, oraz pałac Hieria, po Azjatyckiej stronie Bosforu, pomiędzy Chalcedonem, a Chrysopolis, który został odnowiony.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt;         &lt;/span&gt;Justyn stworzył również port Zofii, remontując i odnawiając po prostu stary port Juliana. Odbyło się to prawdopodobnie jeszcze przed koronacją. Niedaleko portu miał znajdować się wspomniany pałac Zofii.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt; line-height: 150%;"&gt;Wiemy także, że Cesarz wybudował łaźnie publiczne na forum Tauri i nazwał je imieniem cesarzowej. Zaś w łaźniach Yavola, zbudowanych przez Justyniana i Teodorę, odnaleziono kapitele z monogramami Justyna i Zofii.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt; line-height: 150%;"&gt;Jan z Efezu wspomina, że cesarz wybudował "pharos" na świeżym powietrzu, niedaleko Zeuxippusu.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt; line-height: 150%;"&gt;Podczas prac restauracyjnych przy murze miasta, odnaleziono inskrypcję z bramy Mevlevihane wskazująca na 564 rok i wspominającą grób Friminii córki Arabii, a wnuczki Justyna, która umarła jak Justyn był jeszcze zarządca pałacu.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt; line-height: 150%;"&gt;W pewnym momencie Justyn ukazuje nam się jako filantrop. Naprawił akwedukt Walensa, zbudował dom dla trędowatych zwany Zoticon, oraz sierociniec św. Pawła. Nie jesteśmy pewni głównego udziału Justyna w tych pracach, ale jego imię występuje często, kiedy budowle są wspominane. Możliwe, że to wszystko to zasługa Narsesa.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt; line-height: 150%;"&gt;W źródłach wspominany jest Dom Addy, możliwe, że był to kościół. Jednak najważniejszą znaną nam budowlą stworzoną, prawdopodobnie w większości, przez Justyna był Chrysotriklinos, czyli nowa sala tronowa, ważna dla ceremoniału. Corippus opisuje znajdujący się tam tron przy okazji wizyty posłów Awarskich. Wskazuje, że Justyn miał poczucie wartości ideologicznych ceremonii, tym bardziej, że jako Cesarz postrzegał siebie jako wcielenie Chrystusa na Ziemi. Dekoracje w sali pokazują sceny z życia Jezusa, a nad wszystkim górowała Jego postać. Będąc w sali odnosiło się wrażenie, że jest się uczestnikiem religijnych, a nie rządowych ceremonii.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt; line-height: 150%;"&gt;Prawdopodobnie to też Justyn przebudował pałacu patriarchy. Ukazuję to polityczną strona patronatu. Jan z Efezu wspomina, że był to pałac Jana Scholastyka. Wiemy, że został on patriarchą na krótko przed śmiercią Justyniana. Prawdopodobnie brał udział w spisku wynoszącym na tron Justyna. Jemu przypisuje się zorganizowanie kompromisu i pojednania Chalcedończyków i monofizytów w 571 roku. Jan zmarł w 577 roku. Wiemy, że patriarcha przystroił pałac swoimi własnymi portretami. Była to bardzo ważna budowla, gdyż stanowiła centrum polityki kościoła w stolicy, znajdowała się pomiędzy Hagia Sophia i Augusteum. Posiadała pokój z mozaiką figurową koło południowo zachodniej rampy w Świątyni Mądrości Bożej. Poprzez tą analogię badacze próbują wydatować mozaiki odnalezione w Wielkim Pałacu &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;również na okres panowania Justyna. Odbudowa pałacu patriarchy przez Cesarza, świadczy o ważnej w tym okresie politycznie roli patriarchy.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Kościoły ufundowane przez Justyna to Chrysokeramos za Bosforem, kościoły Anargyroi, kościół świętych Piotra i Pawła niedaleko sierocińca, kościół świętej Dziewicy w Protasium, kościół świętego Michała. Kościół świętej Tekli zbudowany został przez Konstantyna, a odnowiony przez Justyna. Ozdobił i przemianował go na kościół świętego Jakuba. Tutaj umieścił relikwię świętego Szymona, proroka Zachariasza i Jakuba brata Jezusa.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt; line-height: 150%;"&gt;Kult Matki Boskiej w Konstantynopolu w tym okresie stawał się coraz szerszy, a wzmocnił się za panowania Justyna. Corippus podaję nawet, że cesarzowa Zofia stworzyła modlitwę do Matki Boskiej.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Wiemy, że Cesarz odnowił dwa najważniejsze kościoły związane z kultem Matki Boskiej. Kościół w Chalkoprateia, koło Hagia Sophia, który jak wierzono, został wybudowany przez Justyna. Dziś wiadomo, że pochodzi&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;z V wieku, a Cesarz tylko go odnowił po trzęsieniu ziemi i dobudował kaplicę Pasa Matki Boskiej, relikwii, która znajdowała się w tym kościele.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;W kościele w Blachernae, w którym znajdowała się relikwia sukni Matki Boskiej, Cesarz wybudował dwie apsydy, gdzie umieścił inskrypcję wychwalającą go za zwycięstwo w wojnie, które dał mu Chrystus. Kościół ten oryginalnie był bazylika, ale po zmianach Justyna otrzymał plan o układzie krzyżowym. Zmiany są datowane na około 570 rok.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Nie wiemy co Cesarz zrobił w Hagia Sophia, ale na pewno miał ambicję, żeby dodać tam coś od siebie. Trzeba też pamiętać, że bardzo często zdarza się, że Justyn jest mylony z Justynianem i to jemu przypisuje się wybudowanie świątyni. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Mało natomiast wiemy, co Cesarz zrobił w kościele świętych Apostołów, za pewne odbudował go na miejscu kościoła spalonego za Zenona.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt; line-height: 150%;"&gt;Oczywiście nie wiemy jak Justyn zorganizował budownictwo i skąd wziął pieniądze na ich sfinansowanie. Nie wiemy także jak pokonał kryzys pierwszych lat panowania po Justynianie, ale prawdopodobnie był zmuszony do zapłacenia długów z własnej kieszeni.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt; line-height: 150%;"&gt;Z rodzaju mniejszych dzieł sztuki powstałych za Justyna II wspomina się przede wszystkim krzyż z Watykanu, na którym Justyn i Zofia flankują Baranka Bożego. Krzyż jest wykonany z pozłacanego srebra, z brązowym trzonem, inkrustowany kamieniami szlachetnymi.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Źródła wspominają także relikwiarz z prawdziwym Krzyżem wysłanym do Poitiers. Cesarz w ten sposób pokazywał swój majestat.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;        &lt;/span&gt;Prawdopodobnie istniały także liczne imperialne portrety pary cesarskiej, ale żaden się nie zachował. Cesarska para miała być na nich przedstawiana tak jak na monetach. Jest to ważna informacja, gdyż cesarzowa po raz pierwszy miałaby występować z mężem.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt; line-height: 150%;"&gt;Okres panowania Justyna był zwrotnym punktem w sztuce i ideologii Imperium. Sztuka sakralna i cesarska nie były już rozłączone. Chrześcijańskie i imperialne symbole zaczynały się przenikać.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Wzrasta waga kultu Matki Boskiej i ikon. Wiemy, że Justyn sprowadził do Konstantynopola ikonę Chrystusa z Camuliana w 574 roku.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Cesarz po raz pierwszy ukaża się publicznie się jako sługa Boży. Rozrasta się ranga ceremoniału, połączonego z ceremoniami kościelnymi. Istnieję wciąż tradycyjna sztuka rzymska, ale jest na równi z bardziej kapłańską rolą Cesarza.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Bibliografia:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 36pt; text-indent: -18pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style="font-family: Symbol;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;img src="file:///C:/DOCUME%7E1/Ja/USTAWI%7E1/Temp/msohtml1/01/clip_image001.gif" alt="*" height="13" width="13" /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;      &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;A. Krawczuk "Poczet cesarzy bizantyjskich" wyd. Iskry&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 36pt; text-indent: -18pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style="font-family: Symbol;" lang="EN-US"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;img src="file:///C:/DOCUME%7E1/Ja/USTAWI%7E1/Temp/msohtml1/01/clip_image001.gif" alt="*" height="13" width="13" /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;      &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;A. Cameron "The artistic patronage of Justinian II" w: "Byzantion 50"  (1980)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2453654474487869047-6991300322194240521?l=mroophka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mroophka.blogspot.com/feeds/6991300322194240521/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2453654474487869047&amp;postID=6991300322194240521&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/6991300322194240521'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/6991300322194240521'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mroophka.blogspot.com/2008/01/artystyczny-patronat-justyna-ii.html' title='Artystyczny patronat Justyna II'/><author><name>Mroophka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08073067449167171855</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/__haPhVXHN08/SiLD_WT1L6I/AAAAAAAAACw/sdiROQXfPsw/S220/4f0ef92087519aa2a.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2453654474487869047.post-4422660609842494810</id><published>2008-01-10T20:54:00.000+01:00</published><updated>2008-01-10T20:58:27.408+01:00</updated><title type='text'>Mowa</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal" style="margin-right: -23.4pt; text-align: justify; font-family: arial;"&gt;Mieszkańcy Szuflandii!!!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-right: -23.4pt; text-align: justify; font-family: arial;"&gt;Jako wasz przywódca, pierwszy sekretarz, będę mówił krótko. Sprawa jest najwyższej wręcz wagi państwowej! Dotyczy was obywatele krasnale! Waszego wzrostu, waszego życia, waszego państwa!!! Chcę was ostrzec przed Kingsajzem! Największym wrogiem narodu!!! Chce wam pokazać, jakie zło czeka was wśród olbrzymów! Fakty są oczywiste!!! Wzrósł procent uciekających krasnali – polokoktowców, wrogów systemu! Oddaje głos ministrowi spraw najniższych. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-right: -23.4pt; text-align: justify; font-family: arial;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-right: -23.4pt; text-align: justify; font-family: arial;"&gt;Drodzy obywatele! &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-right: -23.4pt; text-align: justify; font-family: arial;"&gt;Droga, którą obrałem, żeby opisać największe zło, jest prosta, by pojęły ją, wielkie w swej maleńkości, wasze umysły! Spójrzcie! Ile jest kwitnącej młodzieży wokół was? Nic a nic! Wszyscy uciekają z rodzinnego domu, by powiększyć swe rozmiary! Gdzie są te czasy, kiedy małe krasnale plotły grzywy koniom, naprawiały buty szewcom, czytały bajki dzieciom? Wszyscy młodzi uciekają do świata, gdzie jest okropny dżez i potworne istoty zwane potocznie kobietami! Co ich ciągnie do tego świata? Ciurlanie!!! &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-right: -23.4pt; text-align: justify; font-family: arial;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-right: -23.4pt; text-align: justify; font-family: arial;"&gt;Obywatele! &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-right: -23.4pt; text-align: justify; font-family: arial;"&gt;Wyniki ostatniego śledztwa nie kłamią!!! Nijaka Królewna K. pseudonim „Śnieżka” wykorzystywała twórców naszego społeczeństwa, do swych niecnych planów. Najbardziej ucierpiał na tym nasz protoplasta – Gapcio!!! Widzicie to zdjęcie??? Z twarzy tej „kobiety” bije rasizm!!! Ale dlaczego ona pastwiła się nad nimi? Dlatego, że ich wzrost nie przekraczał wysokości grabi! Kingsajz jest dokładnie taki sam, jak ta morderczyni! Nie oczekujcie tam tolerancji.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-right: -23.4pt; text-align: justify; font-family: arial;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-right: -23.4pt; text-align: justify; font-family: arial;"&gt;Pamiętajcie, że wasz wzrost jest powodem do dumy! Tylko wy możecie wejść do mysiej nory! Tylko wy znacie ten luksus mieszkania w grzybie! Tylko wy możecie dosiąść narowistego szczura! Tylko wy możecie bronić gąsek przed wrednymi sierotkami, jak znany wam przykład Marysi!!! W naszej historii jest wiele mężnych i odważnych krasnoludów, którzy mimo obcowania z gigantami, pozostali wśród swych ziomków. Gimili, który należał do wyżej wymienionej grupy, pozostał wierny systemowi!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-right: -23.4pt; text-align: justify; font-family: arial;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-right: -23.4pt; text-align: justify; font-family: arial;"&gt;Wady Kingsajzu są oczywiste! Czyż nie wydają wam się nielogiczne działania polokoktowców? Hrabia D’Gorde, wielokrotny zdrajca narodu, który z lubością powiększał się do Kingsajzu, poznał, co to znaczy być dużym. Jadąc na swym ulubionym koniu, któremu kiedyś plótł grzywę, uderzył głową w gałąź. Jak wiecie, od tamtej pory znany jest jako „jeździec bez głowy”. A ten przeklęty dżez? Słuchając zakazanej muzyki można stracić słuch, a wraz z tym, racje żywnościowe! &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-right: -23.4pt; text-align: justify; font-family: arial;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-right: -23.4pt; text-align: justify; font-family: arial;"&gt;A teraz obywatele krasnale, kiedy wiecie, że Kingsajz jest złem, a być małym nie znaczy być gorszym, łapcie za grzebienie i wytłuczcie polokoktowców, wrogów naszego systemu! Oni są wśród nas, naszych przyjaciół, naszych rodzin. Przyjrzyjcie się uważnie swoim sąsiadom. Czy nie wydają wam się ciut wyżsi niż wcześniej? Każdy z nas może być zdrajcą!!! Nie wstyd być małym! &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2453654474487869047-4422660609842494810?l=mroophka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mroophka.blogspot.com/feeds/4422660609842494810/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2453654474487869047&amp;postID=4422660609842494810&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/4422660609842494810'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/4422660609842494810'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mroophka.blogspot.com/2008/01/mowa.html' title='Mowa'/><author><name>Mroophka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08073067449167171855</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/__haPhVXHN08/SiLD_WT1L6I/AAAAAAAAACw/sdiROQXfPsw/S220/4f0ef92087519aa2a.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2453654474487869047.post-702292956071716502</id><published>2007-12-25T23:23:00.000+01:00</published><updated>2007-12-25T23:25:06.617+01:00</updated><title type='text'>Cajun</title><content type='html'>&lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;1.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Nie na darmo nazywają mnie ‘Cajun’.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Jestem nim. Błazen, jocker, który potrafi bezszelestnie zabijać swoich wrogów i wyznaczone cele. Kim jestem? Jestem tym, kogo znienawidzisz. Jestem najgorszym i najgłębszym koszmarem z Twoich snów. Jeszcze tego nie wiesz. Niewinnie spisz w swoim łóżku lub pijesz w knajpie z kumplami. Ale ja jadę po Ciebie by zmienić Twoje życie w piekło. Dziś, jutro, za miesiąc. Zginiesz z mojej ręki. Dlaczego? Bo twoje życie ktoś wycenił. A połowa jego wartości już się znajduje na moim koncie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Kiedyś. Dawno. Bawiłem się w wojny mutantów, walki pomiędzy nimi. Zrezygnowałem z tego. Uzyskałem to co chciałem. Pozostawiłem wielkim umysłom zabawę w wielkie wojny. W tamtym świecie zostawiłem też kobietę. Heh dziewczynę bardziej. Kto zrozumie samotnika, jeśli nie drugi samotnik? Jednak ona wybrała walkę o szczytne cele. A ja moje szemrane życie. Było to dawno temu. Nic prawie nie pamiętam z tamtych wydarzeń. Po za jej twarzą.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Teraz mam tam wrócić. Po co? Kolejne zlecenie. W moim zawodzie skrupuły niszczą człowieka. Jednak jadąc autostradą w kierunku Instytutu, ciągle się zastanawiam jak zareaguję, gdy ona spojrzy mi w oczy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Zatrzymałem motor przed bramą. Sprytny komputerek pokazał napis: ‘Tożsamości nieznana’. Proszę, jaki on mądry. Chwile później z głośnika wydobywa się chrapliwy głos.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Kto? I po co?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Pizza – odopwiedam. Po co się tłumaczyć przed bramą? Nie chce mi się czekać kolejnych godzin. Tyłek boli mnie już od jazdy na tym zardzewiałym złomie. Zatrzymałem się przed&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;wejściem. Nie wchodzę do środka. Pewnie by się ktoś zdenerwował. Strzelił czerwonym laserem i mnie usmażył zanim wypowiedziałbym pierwsze słowa. Czekam opierając się o motor. Z pewnością już mnie rozpoznali. Takiej figury jak ja się nie zapomina. Czekają na mój ruch. Ale ja nic nie robie. Czekam aż wyślą ją. Na pewno będzie to ona. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;-Cholera a jeśli nie? – myślę sobie – plan nie wypali.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;W końcu wychodzi. Kiedy patrzę na nią powietrze w około gęstnieje. Zupełnie inna, chociaż w ciąż taka sama. Brunatny płaszcz, czarna długa spódnica, czarne glany. Tyle widać. Twarz schowana pod kapturem. Niby ochrona przed wiatrem, który wyrywa mi peta z ręki. Ale ja też mam zaciągnięty kaptur. By ochronić twarz przed jej wzrokiem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Co tu robisz? – jej głos był szorstki. Zły, na w pól obrażony. Taki jak się spodziewałem&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Wystarczy powiedzieć to czego oczekuje, to takie proste - pomyślałem, i szczerze jej powiedziałem – Czekam na Ciebie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Panie LeBeau tego nie trudno się domyślić. Niby po co czekasz tu a mnie?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Przejeżdżałem obok i stwierdziłem, że się z Tobą zobaczę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Aha….&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Nastała chwila ciszy i konsternacji. Stwierdziłem, że nic więcej nie potrzebuję jej mówić, więc dodałem z chyba zbyt wyraźnie udawanym wstydem:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Możecie mnie przenocować?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Parszywa świnia – usłyszałem w odpowiedzi, a postać przed mną odwróciła się i skierowała się w kierunku budynku. Złapałem plecak i ruszyłem za nią. Uśmiechając się w wieczornym świetle latarni.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Mam cię najpierw zaprowadzić do profesora – powiedziała zdejmując płaszcz. Jej włosy rozsypały się na czarną, lnianą bluzkę. Piękne, brązowe włosy z wyraźnym rudym przebłyskiem. I dwa śliczne, białe pasemka. Nie mogłem oderwać oczu o tych włosów, wręcz wwiercałem się w tył głowy dziewczyny. Chyba to czuła, bo nie odwróciła się. Nie miała potrzeby. Tak strasznie chciałem ochotę ujrzeć jej twarz, zielone oczy, które patrzą na mnie i wiedzą o czym myślę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Zdejmij ten płaszcz i idź do profesora- podszedł do mnie B. przerywając krępująca ciszę. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Ach.. tak –odparłem zamyślony. Niechętnie rozstawałem się z kurtką i kapturem, moją jedyną ochroną przed wzrokiem ciekawskich ludzi w holu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Ciężkimi krokami podążyłem po marmurowych schodach, za rudymi włosami. Nie rozglądałem się, omijałem spojrzenia. Wmawiałem sobie i innym, że widzę tylko te rude włosy. Jednocześnie kątem oka próbowałem zauważyć pomieszczenia i wyjścia znajdujące się na mojej drodze. Układałem w głowie wszystkie możliwe trasy ucieczki. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Przyjechałem do instytutu z gotowym planem. W tym fachu nie można pozwolić sobie na fuszerkę. Jeden zły ruch i możesz się pożegnać z dobytkiem bożym. Wiedziałem, że Xavier wezwie mnie na rozmowę w cztery oczy. Robi tak, z każdym gościem. Człowiekowi wydaje się, że rozmawia o podróży, pogodzie i tym podobnych bzdurach, a w tym czasie profesor szybko przeprowadza mała sondę mózgu. Wie wszystko, o każdym gościu. Moi pracodawcy przygotowali mnie na to. Mała i niewinna blokada w jednej części, pośrodku nic nie wartych wspomnień powinna wystarczyć. Przynajmniej na tyle, żeby zrobić co należy. Miałem wykonać swoje i od razu zniknąć.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Jednak to co się stało, uświadomiło mi, że mojego zadania nie da się tak szybko wykonać. A może sam się do tego przekonałem. Może chciałem zostać tam kilka dni, kilka nocy. Zostać z rudymi włosami, zgrabną figurą w czarnej spódnicy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Szliśmy przez liczne korytarze do windy. W pewnym momencie postać przed mną zatrzymała się. Odwróciła szybko i przycisnęła mnie do ściany. Próbowałem się bronić, w końcu jej dotyk, jedne malusieńkie muśnięcie ręką mogło spowodować, że dowie się dlaczego właściwie tu jestem. Będzie wiedziała wszystko. Nie tym się jednak przestraszyłem. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Dowie się, że nie dla niej przyjechałem –pomyślałem i poczułem ogromny żal. Ale gdy dziewczyna dotknęła mnie nic się niestało. Zachęcony odwzajemniłem pocałunek. Obściskiwaliśmy się namiętnie pod ścianą. Waza stojąca obok przewróciła się i roztrzaskała na miliony kawałków. Gdzieś przed nami usłyszałem jej głos.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Część Winnie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Zdziwiłem się. Jak mogłem słyszeć jej głos daleko z przodu, skoro była tu przy mnie? Momentalnie rzeczywistość wróciła do normy. Roztrzaskany wazon stał obok na stoliku. Cały. Dziewczyna była przed mną. W bocznym korytarzu zobaczyłem młodego chłopaka, który bezczelnie się uśmiechał. Iluzjonista.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Nie złe stary- powiedziałem i ruszyłem do windy za moją przewodniczką.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Stanęła przed drzwiami i odwróciła się. Pierwszy raz. Jej oczy, jej piękne zielone oczy nie wyrażały nic. Żadnych emocji. Ale trwało to tylko sekundę. Nie potrafiła dłużej udawać. Momentalnie zawładnęła nimi miłość, namiętność i niepewność. Wiedziałem, bo widziałem to w setkach kobiecych oczu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Nie wiem co Winnie ci pokazał, ale cokolwiek to by nie było na pewno się nie spełni – pogroziła mi palcem i uśmiechnęła się.- Nie wiem po co tu przyjechałeś Remy- dodała po chwili, lekko zirytowanym głosem – i nie chce wiedzieć. Dlatego proszę cię, załatw co masz do załatwienia i znikaj. – otworzyła drzwi za którymi czekał na mnie profesor.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Takie proste to nie będzie- pomyślałem. Wtedy też zdecydowałem się, że zostaje dłużej, niż planowałem. Rzuciła mi wyzwanie, a ja postanowiłem je podjąć. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;2.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Rozmowa z profesorem była standardowa. „Dobrze ci się jechało? Długo zamierzasz zostać? Co robiłeś ostatnimi czasy? itd. etc.” Dostałem pokój, z łazienką, godziny wydawania posiłków, wytyczne gdzie mogłem chodzić, gdzie nie. Zupełnie jak w hotelu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Pierwsze dwa dni minęły w ciszy i spokoju. Nikt z mną nie chciał rozmawiać, ja także nie chciałem nikomu udzielać odpowiedzi. Moja rudowłosa kobieta unikała mnie jak ognia. Dużo spacerowałem, obserwowałem cały teren, podczas gdy sam byłem obserwowany. Zapoznałem się z każdym pomieszczeniem, każdym najdrobniejszym szczegółem wnętrz. Czasami coś majstrowałem przy moim starym gruchocie, równocześnie z Loganem. Ten tylko łypał na mnie spod oka, jednak sam nie odezwał się ani słowem. W zasadzie było tak przez cały mój pobyt, cisza i spokój.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Jednak trzeciego dnia, tak jak się spodziewałem, rudowłosa piękność skapitulowała. Przyszła wieczorem do mojego pokoju. Oczywiście nie wślizgnęła się pod kołdrę, nie obdarowała mnie pocałunkiem i upojną, namiętną nocą. Nie mogła. I to był powód dlaczego nie zapomniałem o niej. Tak blisko, a jednak nie dostępna. Wyróżniała się od innych właśnie tym, że nawet jeśli chciała przy mnie być, po prostu nie mogła. Zastanawiające… &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;- Czy pociąga mnie tylko dlatego- pomyślałem -, że jest jedyna, którą chciałem mieć, a nigdy, przenigdy mi się to nie uda?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Usiadła na kanapie, przykryła się kocem. Spojrzałem na nią z nad książki. Należy robić wrażenie intelektualisty. Siedzi na starej, podniszczonej kanapie, naprzeciw mojego łóżka i patrzy. Przyglądaliśmy się sobie długi kawałek czasu. Od czego zacząć? Od biustu, twarz znam na pamięć, pociągła, blada cera, mały nosek i oczy, o których nic nie trzeba pisać. A biust? Hm.. niezbyt duży, nie zbyt mały. Pierś wielkości dłoni, wyraźnie się odbijała pod cienką bawełnianą koszulą nocna. Czerwoną w smoczki. Wśród burzy brązowo rudych włosów wyróżniały się dwa białe pasemka, które dodawały jej pewnego mistycyzmu. Dziewczyna chyba dostrzegła moje obserwacje, bo podciągnęła koc pod szyję. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Zamknąć okno, chyba jest Ci zimno?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Nie, nie trzeba.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Ciekawe co ona widziała tymi swoimi zielonymi oczami. Czy ciągle byłem tą samą osobą, którą pamiętała sprzed lat? Nie sądzę. Chociaż, patrząc w lustro wciąż wydaje mi się, że widzę to samo. Odpowiednio przycięte włosy, grzywka zawsze lekko postawiona, mała bródka, dwu dniowy zarost, trochę zmarszczek. Najbardziej w sobie chyba lubię oczy. Czarne z czerwonymi źrenicami. Nie jeden mroczny facet pytał się gdzie można takie szkła kupić. Śmiać mi się z nich chciało. Figura zgrabna, może ostatnio zrobił mi się taki mały, tyci brzuszek, ale przecież nie cały czas muszę wyglądać jak Brad Pitt. Kobiety i tak szaleją na moim punkcie, to wrodzony magnetyzm.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Dziewczyna na kanapie też poświęcała dużo sił, żeby się powstrzymywać. I wychodziło je to nadzwyczaj dobrze.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Zaczęła opowiadać. O tym co się z nią działo przez te ostatnie lata. O walkach o zbawienie świata, o swoich krótkich związkach, o tym jak uciekała.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Chciałam żyć normalnie, tak jak ty. Ciągle chce – chwila ciszy - Szukałam cię, ale dobrze się skryłeś. Słyszałam, że już nie jesteś złodziejem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Nie, zrezygnowałem z tej branży.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- A co teraz porabiasz?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Można powiedzieć, że roznoszę cukierki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Znaczy się ‘Nie twój interes’.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- To ty dopowiedziałaś.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Mówiła coś jeszcze, ale jej nie słuchałem. Jaki facet słucha trajkoczącej baby? Opowieści z ostatnich walk, nie były tym co chciałem usłyszeć z jej ust późno w nocy, gdy siedziała w cienkiej koszuli, tuż koło mojego łóżka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Bla bla bla bla….. i wtedy…. Bla bla bla bla, i Winnie bla bla bla… kilka godzin nie było prądu, wszystko wyłączył… bla bla bla.. głaskałam psa… bla bla….. babla, surtututu….&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Kiwałem głową i obserwowałem ją. Jej mimikę i gestykulację. Wszystkie małe rzeczy, które w niej uwielbiałem. Zatonąłem w wspomnieniach i marzeniach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Gdy się ocknąłem już spała, przykryta tylko kocem. Stanąłem nad nią.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Prawdziwy kwiat południa. Żelazna magnolia. – pomyślałem – nie dostępna na zewnątrz, niczym z twardej powłoki. Ale to co ma w środku jest delikatne i piękne.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Ostrożnie owinąłem ją kocem i przeniosłem na łóżko. Upadłbym nieprzytomny na kilka godzin, gdyby ją tylko dotknął. Spojrzałem w spokojne oblicze śpiącej dziewczyny. Miała mocny, głęboki sen, nawet huk armaty by jej nie obudził. Momentalnie uświadomiłem sobie coś. Mój plan wreszcie ułożył się w całość. Oraz zapomnienie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;3.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Nasze wieczorne spotkania powtarzały się co noc. Prowadziliśmy długie, namiętne rozmowy, takie o życiu i śmierci. Było to smutne, a zarazem śmieszne. Dwójka ludzi pragnących siebie, jednak ukrywająca to pod powłoką intelektualnej rozmowy. Nad ranem wracała do swojego pokoju, a ja kładłem się i rozmyślałem co by było gdyby… &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Zupełnie zapomniałem dlaczego zjawiłem się w Instytucie i jakie na mnie czeka tu zadanie. Spędziłbym resztę swojego życia, nawet może przyłączyłbym się do gromadki profesora, gdyby tylko moi pracodawcy także o mnie zapomnieli. Jednak jeśli człowiek zainwestuje w coś pieniądze spodziewa się jakiś zysków. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Nie mniej bardzo się zdziwiłem, gdy nad ranem, po kolejnej nocy spędzonej na cichej wymianie zdań, za oknem zobaczyłem znaną sobie postać. Lewitował w powietrzu, cichym pyknięciem otworzył drzwi na balkon i kazał mi zbliżyć się do siebie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Panie LeBeau, Rada chciałaby się dowiedzieć ile jeszcze będzie musiała czekać na wyniki pańskich prac – powiedział cichym ponurym szeptem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Byłem na niego gotowy. Chwyciłem po karty do kieszeni. Jednak poczułem jakby ktoś spowalniał moje ruchy. Ręce wydały się jak z ołowiu. Wtedy, niczym kot, &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;na balkon wskoczyła szara postać. Błyskawicznie mnie zaatakowała. Zrobiłem salto nad jej głową, z nie małym trudem. Dlatego też udało mu się wyszarpać talię z moich rąk. Gdy wylądowałem, od tylu podcięła mnie druga postać. Przewróciłem się. Kot szykował się żeby zadać mi cios łokciem w brzuch. Podskoczyłem z pleców, jednocześnie uderzając go butami w szczękę. Powoli zwalczałem moce zesłane na mnie przez informatora Rady. Drugi z napastników, w tym czasie, złapał mnie ręką za szyje. Przerzuciłem go przed siebie. Poprawiłem cios mocnym uderzeniem nogą w skroń. Padł nieprzytomny. Pierwszy właśnie się pozbierał i ruszył na mnie. Nagle znikł. Rozpłynął się w powietrzu. Nie wiedziałem co się stało. Ze zdziwieniem rozejrzałem się. Dostałem z boku pięścią. Zdezorientowany odwróciłem się. Kolejny cios w plecy. Poczułem ból w kręgosłupie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Nie dam się tak łatwo pokonać – pomyślałem. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Stanąłem w bezruchu, żeby wczuć, z której strony padnie tym razem cios. Usłyszałem szelest z prawej. Uderzyłem cała pięścią w doniczkę z petuniami, która spadła i roztłukła się z trzaskiem na ziemi. Kot zwodził i drwił z mnie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Dość – usłyszałem groźny szept przybysza.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Zerknąłem na niego. W tym momencie kot uderzył. Cios był silny. Pięść trafiła mnie w twarz. Zachwiałem się. Momentalnie podskoczył do mnie drugi, który już otrzeźwiał. Złapał mnie w żelazne kleszcze swoich rąk. Nie mogłem się poruszyć. Uścisk był tak mocny, że zdrętwiały mi dłonie. Nie mogłem niczego dotknąć. Kot jeszcze raz uderzył mnie z pięści w twarz, rozcinając mi wargę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- To na pamiątkę – miauknął&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Koniec – odparł wysłannik rady – mów dlaczego to trwa tak długo?!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Przygotowuje grunt – odparłem z złością, warga mnie piekła, a rzeczywistość, którą odtrącałem, znów do mnie wróciła.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Jest pan równie dobrym mordercą, co złodziejem. Cenimy pana wyjątkowo cichą prace, jednak proszę pamiętać warunki naszej umowy…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Tak, pamiętam – odparłem szybko, nie chciałem słyszeć tego co zamierzał mówić. Uścisk trochę zelżał.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- … albo on i kasa albo pan. Warunki były proste, a pan wyjątkowo szybko na nie przystał.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Ciężko było odmówić – odparłem sarkastycznie, przypominając sobie wydarzenia poprzedzające moje ostatnie spotkania z radą. Nieco podobne do aktualnych.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Dajemy panu dwa dni.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Tydzień&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Trzy, po czym sami zajmiemy się tą sprawą, a raczej tym całym miejscem. Do widzenia. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Trzymające mnie obręcze rozpłynęły się. Postać i jego towarzysze zniknęli w mroku. Wyciągnąłem papierosa, nie tyle, żeby się uspokoić, ale żeby pozbyć szlamowatego posmaku z ust. Jak się nie dziwić, że ludzie nie lubią mutantów. Zwłaszcza jeśli ich przedstawicielem jest ktoś taki. Smród i jedno wielkie gówno. Iluzja, która go otacza, wcale nie zakrywa jego prawdziwej powłoki. Musiałem wrócić do przygotowań. Ruszyłem do kuchni po lód na wargę. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Znajdę tego kota i się zemszczę- pomyślałem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Trzy dni… Trzy dni.. Tak to było akurat tyle ile potrzebowałem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;4.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;To był już drugi tydzień, kiedy Remy LeBeau pojawił się w Instytucie. Nic dziwnego, że właśnie na niego spadła odpowiedzialność za wydarzenia tego pamiętnego dnia. Nikt mu nie ufał, nawet, gdy należał do drużyny. Zawsze był zamknięty w sobie, stronił od ludzi. Niechęć, którą wzbudzał u swoich towarzyszy nadrabiał sprawnością i łatwością z jaką wykonywał wszelkie misje. Lecz pewnego dnia, porostu zniknął. Bez pożegnania, bez wyjaśnienia. Nikt się nie zdziwił, nikt też za nim nie tęsknił. Może za wyjątkiem jednej osoby. Ale ona zacisnęła zęby i jakoś to przebolała.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Dziwne było, że w nocy, kiedy dokonano morderstwa, wszyscy uczniowie Instytutu utracili swoje niezwykłe moce. Z pewnością było to jakoś powiązane z całą sprawą, ale nikt nie wiedział jak.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Nad ranem, koło godziny ósmej, kiedy wszyscy zbierali się na śniadaniu, znaleziono ciało profesora Xaviera u niego w gabinecie. W zwłoki wbito nóż. Dokładnie w serce. Stary, bogato zdobiony drobnymi rzeźbieniami, stalowy sztylet. Przebił żebra, został wepchnięty na głębokość sześciu, siedmiu cali. Na rękojeści, oczywiście, nie znaleziono żadnych odcisków, w pomieszczeniu żadnych śladów. Badania telepatyczne także nie wprowadziły do śledztwa nowych informacji. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Mieszkańców Instytutu zebrano w sali głównej około godziny 10. Wszyscy byli zaskoczeni, czemu służyć ma to zebranie. Na środek sali wystąpiła Jean.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- To może być trudne dla nas wszystkich – załkała.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Wszyscy popatrzyli po sobie, nie do końca rozumiejąc co się dzieje.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Profesor… – nie wytrzymała dłużej zaniosła się płaczem, schowała twarz w ramionach Summersa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Do reszty powoli zaczęła dochodzić prawda. Jednak nie byli w stanie jej przyjąć. Storm zakryła ręką usta, Wolverine rozejrzał się po twarzach wszystkich zebranych. Ruszył ku gabinetowi. Po chwili z góry dało się usłyszeć, wręcz przerażający ryk zwierzęcia i łoskot tłuczonych i niszczonych mebli. Wszystko stało się oczywiste. Profesor nie żył. Nikt już nie miał wątpliwości. Niektórzy usiedli i zwiesili głowy by zatopić się we własnym bólu, inni wtulali się w najbliższe im osoby, by w ich ramionach znaleźć pocieszenia. Jednak nikt nie potrafił znaleźć jakichkolwiek słów. Słychać było tylko tłumiony płacz na tle wrzasków jakie wydobywał z siebie Logan.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Ciało Xaviera zabrano z instytutu około godziny 14, policja wyniosła się zaraz po tym. Wraz z nimi dom opuściły wszelkie rygory, wyciszone przez profesora konflikty znów się obudziły. Każdy chodził rozdrażniony i pełen nienawiści lub smutny i cichy, wręcz niedostrzegający świata. Jean i Scott zorganizowali kolejne zebranie po kolacji by odczytać testament profesora i zorganizować Instytut, po tak ciężkim ciosie. Widziano nóż wynoszony przez mundurowych, zaczęły się ciche spekulacje na temat prawdopodobnego mordercy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- W śród nas jest tylko jeden obcy, który całkiem niedawno przyjechał – powtarzało się w kółko, a wszyscy patrzyli w stronę Gambita który trzymał się na uboczu. Ten spodziewał się, że prawdopodobnie zostanie kozłem ofiarnym, uważnie obserwował wszystkich. W pewnym momencie za jego plecami pojawił się Wolverine.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Powiedz stary, gdzie byłeś w nocy? Skąd sprawiłeś sobie taki piękny ślad na swojej laleczkowatej buźce?– usłyszał złośliwy szept.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Nie twój interes – odparł z irytacja, strącając jego rękę z swojego ramienia, wciąż patrząc przed siebie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Myślę, że to interes nas wszystkich – warknął, wyraźnie czuć było od niego whisky &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Lepiej powiedz, gdzie ty byłeś, albo lepiej, czy jesteś pewny, że spałeś? Zastanawiałeś się czy usunięto ci wszystkie implanty, które tobą sterowały?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Jak śmiesz śmieciu – krzyknął Logan i zamachnął się pazurami, jednak trafił w pustkę. LeBeau, niezwykle zręczny, już stał za jego plecami. Wystarczyło, że lekko klepnął, a ten poleciał do przodu. Wszyscy zerwali się z miejsc. Wolverine szybko się pozbierał i już zamierzał powtórzyć swój ruch, gdy telepatycznie przytrzymała go Jean. Gambita, który zamierzał także dokończyć co zaczął, za ręce złapali Summers i Iceman. Z dłoni wyrwali mu żarzące się karty i odrzucili na bok. Wybuchły gdzieś w koncie. Jednak, gdy Wolverine wyrwał się z więzów Jean, nie puścili LeBeau, żeby mógł się bronić. Złapali go mocniej, wykręcili mu ręce. Logan uderzył pięścią z całej siły w brzuch. Gambit złamał się w pól z trudem łapiąc powietrze. Cios powtórzył się parokrotnie, w różne miejsca. W momencie, gdy z pięści wysunęły się pazury, przed atakującym stanęła Ororo.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Zostawcie go – złapała Logana za rękę i spojrzała mu w oczy – nawet jeżeli to on dokonał tego ohydnego mordu ma prawo się bronić. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Morderca nie ma prawa się bronić.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Jestem niewinny –usłyszeli. LeBeau, puszczony, padł na posadzkę na wpół żywy– Profesor był mi jak drugi ojciec – wykrztusił – Był mi równie bliski co wam, durnie. Wróciłem, chciałem tu zostać… -oparł ręce o posadzkę i zakaszlał. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;W tej chwili podeszła do niego rudowłosa dziewczyna. Czerń w którą była ubrana, jeszcze bardziej podkreślała jej wyjątkową, południową urodę. Wszystkie spojrzenia skierowały się na nią. Czując to i wiedząc, co będzie musiała powiedzieć, zarumieniła się.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;-To nie on, mogę wam to gwarantować - powiedziała cicho, pomagając wstać Gambitowi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- A skąd niby jesteś tego pewna? – spojrzał na nią krzywo Cyklops.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Dziś w nocy, Remy był u mnie – dokończyła już bardziej stanowczym głosem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Oczywiście. Każdą noc, ostatnio, spędzacie razem, ale co z tego wynika? Tak czy siak musiałaś zasnąć, każdy kto go słucha w końcu zasypia– ze śmiechem odpowiedział jej Wolverine, ocierając rękę – wszyscy wiemy co do niego czujesz, ale kłamstwami go nie wybronisz. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Żałośnie wyglądasz oskarżając mnie o kłamstwo, Loganie, kiedy sam tyle skrywasz. Jeśli chcesz wiedzieć, nie mieliśmy czasu na rozmowę i nie głosem mnie uśpił - spojrzała mu głęboko w oczy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Remy Lebeau, po kryjomu, bezczelnie się uśmiechnął. A był to uśmiech, który powaliłby na kolana połowę żeńskiej populacji na Ziemi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;5. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Wieczór wcześniej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Mój plan był prosty, a przy okazji mogłem upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Co prawda pracy z przyjemnością godzić się nie powinno, ale… Wybrałem się najpierw do Winnego, tego iluzjonisty. Z tego co się zorientowałem, miał on tez niezwykła zdolność, hmm… jakby to fachowo określić?, neutralizowania mocy innych mutantów. Ponoć dość powszechnie spotykana cecha u iluzjonistów. Ja się z nią nigdy nie spotkałem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Staaaary, ty wiesz co by było, gdyby wszyscy o tym wiedzieli?!! – usłyszałem w odpowiedzi od Winnego, kiedy przedstawiłem mu swoją propozycję- nikt by mi spokoju nie dał! Albo inaczej, wszyscy by mnie wykleli. Dlatego wszyscy trzymają gęby na kłódkę. Zastanawiam się skąd ty to wiesz? – spojrzał na mnie podejrzliwie, ale nie dał nawet chwili na odpowiedź, kiedy sam stwierdził – pewnie od tej twojej lalki, ha?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Nie jest moja, jeszcze, ale możesz mi w tym pomóc – łagodnie się uśmiechnąłem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Winnie nie wyglądał, w gruncie rzeczy, na wyjątkowo inteligentną osobę, co tym bardziej pasowało do mojego planu. Był wysoki, łysy, chodził z wiecznie spuszczonymi spodniami i potrafił odróżnić house od techno. Instytucie uchodził za błazna, do poszturchiwania i wytykania. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Wiesz, pewne przyjemności kosztują.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Spojrzałem na niego krzywo.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Ziom, zrozum nie jest łatwo wyżyć z profesorskiej pensji. Myślisz, że Xavier za blanty mi zapłaci?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Teraz spojrzałem na niego jak na kosmitę. On siąknął i przetarł nos palcem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- To będzie tak: od godziny biorę hm.. dla Ciebie będzie 20$, a od metra 5$, stoi?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Był wieczór, już dosyć późny, musiałem się pośpieszyć, żeby ze wszystkim zdążyć.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Ok – zamilkłem na chwilę, bo zdawało mi się, że ktoś idzie. Rozejrzałem się. Staliśmy na kortach tenisowych. Dopalałem papierosa. W świetle żaru, dostrzegłem, że Winnie nie może doczekać się mojej odpowiedzi. Mógłby już, jak co wieczór, wybrać się do lasku, w drodze do którego go zatrzymałem. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Teren znasz, czas znasz. Rozliczymy się jutro.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Staaary, nic bez zaliczki. – Uśmiechnął się do mnie szeroko i nie szczerze. Brakowało mu czwórki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Wcisnąłem mu w łapę kilka banknotów i ruszyłem ku budynkowi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Ten wieczór miał być wyjątkowy. Wyjątkowy dla niej. Dla mnie miał stanowić alibi. Doskonałe alibi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Przygotowałem w pokoju kwiaty, świece, romantyczną kolację. Było tak słodko, że brakowało tylko różowych serduszek.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Remy, trochę przesadziłeś, wiesz? Co ty knujesz?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Niespodziankę – zerknąłem na zegarek. Jeszcze pół godziny.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;W sumie tutaj mógłbym się wylewać, jak pięknie wyglądała, jak bardzo mnie wtedy pociągała, ale to tylko drobne szczegóły składające się na całość. Jednak najlepiej zapamiętałem jej minę, kiedy Winnie wyłączył wszystko, łącznie prądem. Małe płomyki świec odbijał się od jej źrenic.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Czy to jest ta niespodzianka? – spojrzała się na mnie zuchwale.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Dotknij mnie – poprosiłem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Na jej twarzy pojawiła się chmura.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Albo coś kombinujesz, albo już zupełnie zgłupiałeś.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Tak czy siak, stoisz na wygranej pozycji.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;-Co masz na myśli?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Wyciągnąłem do niej rękę, poprzez stolik.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Przekonaj się sama.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Uśmiechnęła się. Wyglądała absolutnie przepięknie. Myślę, że już wtedy domyślała się co się stanie. Jednak nie dopuszczała do siebie tych złych myśli.&lt;span style="color: red;"&gt; &lt;/span&gt;Taka bezbronna i niewinna wpadła w moje ramiona. Ze zewnątrz była wyjątkowo silna, wzbraniająca się przed innymi, odsuwająca od siebie najbliższych. W rzeczywistości pełna miłości, która trzeba było tylko uchwycić i wydobyć. Dwoje opętanych samotnością. Kiedy spała na moim ramieniu żałowałem, że wykorzystałem ją do swojego planu. Byłem szczęśliwy, że wreszcie mi się udało. Że ona była szczęśliwa i to dzięki mnie, jednak miałem poczucie winy. Jeśli się nie uda, jeśli coś pójdzie nie tak, nie będzie nawet mowy, żebym mógł jej to wytłumaczyć. Tym razem mi nie wybaczy. Zamknąłem oczy, nie działo się nic. Czy ona była tą jedną? Spojrzałem na nią. Przeraziłem się. Wstałem szybko, ubrałem się i ruszyłem zrobić co miałem zrobić. Jej sen był naprawdę bardzo głęboki, więc ani drgnęła kiedy wychodziłem. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="background: yellow none repeat scroll 0% 50%; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial;"&gt;Ja nie mowie kocham, chyba sama wiesz dlaczego&lt;/span&gt; (to zdanie jest do ostatniego rozdziału, natchnęło mnie i pewnie bym zapomniała)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Profesor siedział w swoim gabinecie. Przycupnąłem na barierce balkonu i przyglądałem się sytuacji w środku. Storm stała przed biurkiem i coś pokrzykiwała, jednocześnie ciągle machała rekami. Profesor starał się chyba cos jej wytłumaczyć, ale ona machnęła na niego ręką i wyszła. Xavier spojrzał na drzwi, oprał głowę na ręce i zamyślił się. Wtedy, bez szmeru, wślizgnąłem się do środka. Jednak profesora, nawet bez swych mocy, nie można było zmylić. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Remy?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Jak zwykle jesteś nie omylny.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Myślę, że masz jakiś wyjątkowy powód, żeby wchodzić do mnie przez okno.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Wyjątkowy, myślę, że tak można to określić.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Wiem, czym się teraz zajmujesz, wiem po co tu jesteś, wiem po co Ci ten nóż.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Usiadłem naprzeciwko niego, na biurku ze skrzyżowanymi nogami. Wyjąłem nóż, z cholewy buta, zacząłem się nim bawić. Miał piękną zdobioną rękojeść. Srebrno- patynową, w kształcie gromady pająków. Ostrze wychodziło jednemu ze szczęk. Małe rubinowe oczka, błyszczały w świetle świecy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Czy wierzyłeś kiedyś, że jesteś przylepiony do nieba?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Co?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Wtedy zadałem cios prosto w serce. I nic. Przed wyjściem sprawdziłem czy niczego po sobie nie zostawiłem, oprócz pamiątki od przewodniczącego Rady.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;- Wiesz taki znak rozpoznawczy –powiedział, kiedy dawał mi sztylet. To chyba miał być żart. Ha ha.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;Wyrzuty sumienia? Miał być albo on albo ja. Odpowiedz była oczywista. Wróciłem do łóżka, do Rogue. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2453654474487869047-702292956071716502?l=mroophka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mroophka.blogspot.com/feeds/702292956071716502/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2453654474487869047&amp;postID=702292956071716502&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/702292956071716502'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/702292956071716502'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mroophka.blogspot.com/2007/12/cajun.html' title='Cajun'/><author><name>Mroophka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08073067449167171855</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/__haPhVXHN08/SiLD_WT1L6I/AAAAAAAAACw/sdiROQXfPsw/S220/4f0ef92087519aa2a.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2453654474487869047.post-8453874842336239982</id><published>2007-12-21T18:36:00.001+01:00</published><updated>2007-12-21T18:36:50.392+01:00</updated><title type='text'>Wykopaliska w Egipcie, Początek światowej i polskiej egiptologii</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;Przed XIX w. Europejczycy znali Egipt tylko z Pisma Świętego, pośredniej tradycji antyku klasycznego (zabytki w Rzymie), oraz nielicznych podróży nad dolinę Nilu. Pierwszym opisującym swoje podróże po kraju faraonów był wenecki kupiec Pietro Della Valle, który nawiedził Egipt pomiędzy rokiem &lt;st1:metricconverter productid="1616, a" st="on"&gt;1616,  a&lt;/st1:metricconverter&gt; 1626. Przywiózł on do Europy mumie, oraz koptyjskie manuskrypty.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   Pierwszym zainteresowany Egiptem polakiem był Mikołaj Krzysztof Radziwiłł, zwany „Sierotką”. Podczas swej podróży do Ziemi Świętej odwiedził on także Deltę Nilu, zwiedził Aleksandrię i Kair. W nekropoli memfickiej zakupił 2 mumie, które chciał pokazać w całości. W tamtych czasach mumie trafiały do Europy w postaci sproszkowanej, służącej za lekarstwo na liczne choroby. Ukazanie całych mumii wzbudziłoby sensacje. Jednak podczas powrotnego rejsu rozpętał się sztorm. Przerażona załoga stwierdziła, zgodnie z żeglarskim przesądem, że jeżeli mumii i bezcennych znalezisk ‘Sierotki’ nie wyrzuci się za burtę, statek utonie. I tak oto pierwsza polska egipska kolekcja, znajduję się teraz gdzieś na dnie morza, w okolicach Cypru.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   Tytus Liwiusz Burattini był spolonizowanym Włochem, sławnym architektem i wynalazcą. W Egipcie był w latach 1637 -1641, gdzie sporządził dokładną mapę w oparciu o system triangulacyjny. Przeprowadzał także dokładne badania i pomiary piramid. Jego kolekcja także utonęła, ocalał jedynie „skarabeusz zielnickich”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;  Pierwsza mumia przywieziona do Polski trafiła do Uniwersytetu Jagiellońskiego, a przewiózł ją, wraz z sarkofagiem, generał Tadeusz Ludwik Bystrzonowski, działacz emigracyjny, który podróżował po krajach Lewantu w latach 1833 – 1834.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   Rozpoczęcie właściwej Egiptologii datuję się na wyprawę Napoleona w 1798 roku. Zabrał on z sobą grono naukowców, którzy gruntownie mieli przebadać ten nieznany kraj. Pojawił się tam także Denon Dominque Vivant, który sporządził dokładne rysunki zabytków egipskich. Rysunki nie tylko ukazały całemu współczesnemu światu cuda Egiptu, ale pomagają nam także tworzyć budowle, które już nie istnieją.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   Napoleon założył w Kairze Instytut Egipski, który prowadził badania powierzchniowe. Zebrał on bardzo bogaty materiał: 27 rzeźb, kilka sarkofagów, odlewy, kopie, rysunki. Największym znaleziskiem wyprawy Napoleona, okazał się jednak słynny kamień z Rosetty. Francuzi po kapitulacji musieli oddać bezcenny kamień Anglikom.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;  Francis Jomard stworzył księgę „ Description de l’Egypte”, w której zawarte są wszystkie badania nad Egiptem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;  Polskim akcentem podczas wyprawy Napoleona był adiutant Józef Sułkowski. Ciężko ranny i niezdolny do dalszej służby zajął się badaniami zabytków. Próbował odcyfrować hieroglify.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   Sama wyprawa Napoleona przyczyniła się do pojawienia się zjawiska ‘egiptomanii’ wśród europejczyków. Wszystko co egipskie stało się bardzo modne. Oczywiście przyczyniło się to także do rozwoju egiptologii, jednak gdyby nie Champollion, Battista, Lepsius, Mariette, Petri i Maspero nauka ta wcale by się nie rozwinęła.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   Jean – Francis Champollion był cudownym dzieckiem, biegle potrafiącym władać prawie wszystkimi językami, martwymi i żywymi, Bliskiego Wschodu. To on, dzięki pomocy trójjęzycznego kamienia z Rosetty rozczytuje imię faraona Ptolemeusza. Dzięki znajomości greki, oraz egipskiego pisma demotycznego, samo odcyfrowanie hieroglifów było kwestią czasu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   Belzoni Giovanni Battista był włoskim siłaczem z cyrku, przez potomnych zwany ‘Wielkim Zbieraczem’. W Egipcie zbierał zabytki na zamówienie. Posługiwał się głównie dynamitem i taranem (łamał nim pieczęcie grobów królewskich). Mimo swoich grabieżczych sposobów, Battista przysłużył się egiptologii. W październiku 1817 roku odkrył w dolinie Biben – el – Mulak (koło Teb) grób Setiego I, a w nim pustą alabastrową trumnę, którą przewiózł do Londynu. To wydarzenie rozpoczęło eksploatacje Doliny Królów. 2 marca 1818 Battista otworzył piramidę Chefrena i dostał się do komory grobowej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   Richard Lepsius – ‘Wielki Systematyk’, był kierownikiem pruskiej ekspedycji zorganizowanej przez Fryderyka Wilhelma IV. Grupa badawcza miała dużo czasu do dyspozycji, z związku z czym mogli źródłowo zbadać znaleziska i je zarejestrować. Prowadził badania min. w Memfis i Tebach. Odnaleźli pomniki z okresu Starego Państwa, nieznane piramidy, nowego rodzaju groby – mastaby. Przeprowadzili pomiary Doliny Królów, oraz po raz pierwszy ukazał się im faraon heretyk – Amenhotep IV (Echnaton) dzięki odkopanym zabytkom z Tell –el – Amarna. Wyniki badań, oraz zabytki zebrane zostały w Muzeum Egipskim w Berlinie. Po za tym Lepsius ustalił chronologię Egiptu, jednocześnie poukładał w kolejności wszystkich faraonów. Lepsius był twórcą współczesnej naukowej egiptologii.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   August Mariette jako pierwszy sprzeciwił się rabunkowej gospodarce starożytnej, która od czasów Napoleona rozpowszechniła się w Egipcie. Został nadzorcą wszystkich wykopalisk egipskich i dopilnował, żeby wszystko co wykopano miało trafić do muzeum w Kairze. Mariette odkrył aleje sfinksów w Sakkarze, groby świętych byków Apisów, co dużo mówi nam o religii Egiptu. Dzięki odkryciom w Edfu, Karnaku, Der – el – Bahari, oraz odnalezieniu grobowca urzędnika Ti, dużo wiemy o życiu codziennym starożytnych mieszkańców Egiptu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   William Methew Flinders Petri – ‘Wielki Mierniczy’, interpretator egiptologii, prowadził wykopaliska w latach 1880 – 1926. Dokonał pomiarów i badań śpiewających kolumn Memnona, oraz piramid, które dopiero dziś dzięki nowoczesnej technice są poprawione. Nie specjalizował się w żadnej konkretnej dziedzinie, był człowiekiem wszechstronnym. Dzięki temu jako pierwszy speriodyzował ceramikę i drobną sztukę plastyczną. Odkrył piramidę Amenheta III idąc śladami rabusiów. Dzięki temu powstały pierwsze teorię kim byli złodzieje piramid i jak tam się dostali. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   Gaston Maspero był dyrektorem muzeum w Kairze, następcą Marietta. Dzięki współpracy z arabską rodziną złodziei Abd – el – Rasul, odkrył w Der –el – Bahari zbiorowy grobowiec mumii ok. 40 faraonów, które zostały tam ukryte w czasach starożytnych w strachu przed złodziejami w Dolinie Królów. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   Początkowo Polacy nie uczestniczyli w odkrywaniu kraju faraonów. Było to spowodowane faktami historycznymi, w tym okresie Polska była rozdzielona pomiędzy 3 zaborców. Jak dało się już zauważyć w Egipcie prym wiodła Anglia i Francja, inne kraje np. Austria, Rosja, wysyłały swoje misje konsularne i tu dopiero pojawiali się Polacy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   Józef Sękowski przywiózł dla Uniwersytetu Jagiellońskiego 3,5 zwój księgi umarłych zwany ‘ Papirusem Sękowskiego’. Swą wyprawę w 1821 roku opisał w książce „ Wyjątki z opisu podróży w Nubii i wyższej Etiopii”. Tu po raz pierwszy opisany jest fakt zwiedzania świątyni Ramzesa II w Abu – Simbel.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   Michał Tyszkiewicz był jednym z dwóch sławnych sławnych arystokratów – miłośników sztuki, „turystów – kolekcjonerów”. Studiował „Gramatykę Egipska” Champolliona by samemu odczytać hieroglify. Podejmował bardzo dobre próby dokumentacji odkrywanych zabytków. Swoją kolekcje sprzedał do Luwru, gdyż uważał, że na Litwie nie przyniosłyby pożytku naukowego. Jego kolekcje można dziś odnaleźć w muzeach Paryża, Londynu, Kopenhagi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   Władysław Czartoryski przywódca emigracyjnego zgrupowania ‘Hotel Lambert’, gdy wycofał się z polityki zainteresował się gromadzeniem własnej kolekcji dzieł sztuki. Chcąc wychować syna posłał go w podróże po krajach śródziemnomorskich. W raz z nim pojechał nijaki Kubowicz, agent i doradca. Jego zadaniem było gromadzenie starożytności egipskich, znajdywanie i zakupywanie ich. W tamtych czasach trzeba było mieć pozwolenie na wywożenie zabytków, jednak znanemu w Europie polskiemu księciu nie robiono problemów. Niektóre dzieła sztuki były kupowane nie legalnie, jednak to, ironicznie, tym bardziej potwierdzało ich autentyczność. Od 1884 zabytki zaczęły trafiać do Krakowa. Zabytki nilową barką trafiały do konsula austryjackiego, doradcy Czartoryskiego. Stamtąd do Aleksandrii, wreszcie przez Triest, Wiedeń do Krakowa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   Michał Wisłocki utrzymywał bardzo dobre kontakty z Richardem Lepsiusem, prawdopodobnie podczas podróży do Egiptu prowadzili wspólne wykopaliska. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;    Polscy archeolodzy tamtych czasów, z racji, że nie istniało państwo polskie, dali podwaliny pod egiptologię Austryjacką i Węgierską. Takim przykładem jest Tadeusz Smoleński, który wyjechał do Egiptu, żeby poprawić zdrowie. Dostały tym czasie propozycje od „Przeglądu Historycznego” by prowadzić korespondencje ze zakresu egiptologii. Przez to Smoleński zainteresował się to dziedziną nauki. Przy pomocy znajomego inżyniera przy budowie kanału Sueskiego został uczniem Maspero. Jednak minister kierujący austryjacką misją dyplomatyczną w Kairze, polak, Tadeusz Kozibrocki, początkowo sprzeciwiał się badaniom Smoleńskiego. Ta nieprzyjemna historia zakończyła się tak, że minister zaaranżował wykopaliska tak, by inicjatywa wyszła od Uniwersytetu Jagiellońskiego, co dawało możliwość sprowadzenia egipskich zabytków do Polski. W sezonie 1907 / 1908 kopali w El – Gamhud, gdzie odkryto zespół pięknie zdobionych sarkofagów z mumiami. Niestety Smoleński podupada na zdrowiu i przedwcześnie umiera.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   W 1897, kiedy Piotr Bieńkowski był docentem otworzono specjalnie dla niego utworzona na Uniwersytecie Jagiellońskim katedrę archeologii klasycznej. Nie prowadził sam wykopalisk, gdyż miejsce Smoleńskiego zajął sprytnie niemiec Herman Junker. Bieńkowski znajdował się na takich stanowiskach jak El –Kubanja, gdzie odkrył nekropolię i świątynie ptolemejską&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   Ostatnim znanym egipskim archeologiem z czasów zaborów był Karol Hadczyk, który kopał w Gizie, pod Wielką Piramidą. Tu pierwszy raz możemy dojrzeć także doktora Tadeusza Wałka. Prace te przerwała I wojna Światowa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   Okres, kiedy Polska nie istniała, a Polacy kopali pod obcą banderą był pionierski nie tylko dla nas, ale i dla młodej nauki – archeologii. Jednak Polacy nie mieli możliwości rozwoju, nawet publikacje były zastrzeżone tylko dla Akademii w Wiedniu. Wydobyte zabytki spoczywał w skrzyniach do lepszych czasów, które nadeszły dopiero w 1927 roku.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   W tym miejscu należy wspomnieć o sławnym Howardzie Carterze, Lordzie Carnorvonarze i grobie Tutenamona (bądź Tutenatona), odkrytym w 1922 roku. Carter bardzo dobrze wiedział czego szuka. Już na początku wykopalisk w Dolinie Królów odkrył fajansowy kubek z wyrytym na nim imieniem faraona. Sam Tutenamon nie był niezwykłym królem, rządził krótko, nie dokonał niczego szczególnego. Wyjątkowym tworzą go dopiero skarby grobowe, które jako jedyne do tej pory, przetrwały napaści rabusiów. Zasługą Cartera zaś, jest nie tylko odkrycie tego grobu, ale także dokładnie sfotografowanie i narysowanie go, w ten sposób, że bardzo łatwo go zrekonstruować, po eksploatacji.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   Kazimierza Michałowskiego pierwszy raz dostrzegamy jesienią 1934 roku, wraz z Tadeuszem Wałkiem, gdy przeprowadzają rekonesans w dolinie Nilu. Profesor Michałowski nie posiadał jeszcze wtedy doświadczenia archeologicznego, ale miał dobre kontakty z dyrektorem Instytutu Francuskiego w Kairze, oraz dyrektorem naczelnym egipskiego ‘Service des Antiquites’. Dzięki temu rozpoczęły się wspólne, polsko – francuskie, wykopaliska. Był to pierwszy raz, gdy nad piaskami Egiptu wzniosła się biało – czerwona flaga polska. Z badanych, przez doktora Wałka i profesora Michałowskiego, stanowisk wybrano Edfu, mimo, że zwrócono uwagę także na Kosseir nad morzem Czerwonym i Antinoe. Było wiele powodów czemu wybrano te miejsce. Przede wszystkim stanowisko to zapowiadało odkrycia z wielu okresów Egiptu, a Polacy czuli się bliżsi kulturze grecko – rzymskiej. Francuzi mogli zapewnić nam fachową pomoc egiptologiczną, ale także Edfu było najtańsze w eksploatacji. Początkowo nasi partnerzy lekceważyli to stanowisko, a podjęcie badań w tym miejscu zawdzięczamy tylko argumentom profesora Michałowskiego, przez co wzrósł autorytet polskich archeologów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;W Edfu odkryto zabytki z okresu Starego Państwa i z I okresu przejściowego. Mastaby z IV dynastii, gabinet lekarski, zaklasyfikowano sposób pochówków z I okresu przejściowego. Szybkość udostępniania wyników kolejnych sezonów badań stała się specjalizacja polskiej przedwojennej szkoły archeologicznej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   Po II wojnie światowej Polacy nie prowadzili początkowo żadnych wykopalisk, jako, że system określał egiptologię za ‘burżuazyjną’ dziedzinę nauki. Nie możliwe też było prowadzenie wspólnych badań z krajami zza ‘żelaznej kurtyny’, a profesor Michałowski chciał zachować pewną lojalność wobec Francuzów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;Zmiany polityczne w Egipcie pozwoliły na prowadzenie badań przez proradzieckie kraje, oczywiście jednocześnie zamykając się na kapitalistów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;W 1956 roku profesor Michałowski wrócił do Egiptu i rozpoczął wykopaliska w Tell Atria (starożytne Hut – Taherib). Tu pierwsze szkolenie odebrało nowe pokolenie archeologów. Zabłysnęła tu gwiazda doktora Tadeusza Andrzejewskiego, który niestety zmarł przedwcześnie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   Plany budowy tamy na południe od Asuanu rząd egipski nakazał wykopalisk w tym rejonie, dopuszczono nawet ekspedycje z krajów zachodnich. UNESCO wraz z rządem egipskim powołało siedmioosobowy międzynarodowy komitet ekspertów, który miał nadzorować demontaż i rekonstrukcję świątyni w Abu Simbel. Profesor Michałowski został wybrany przewodniczącym tego komitetu. Grupie pozostało mało czasu, tama była już w budowie, a nie było nawet pomysłu jak uratować świątynie. Ostatecznie przeszedł pomysł szwecko – egipski.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;egipski polegający na pocięciu świątyni na bloki i przeniesieniu ich wyżej, we wnętrz sztucznej góry z kamienia. Jak można się domyśleć metoda ta wzbudziła liczne kontrowersje w środowisku archeologów, jednak na zmiany nie było już czasu. Projekt zajął 10 lat i zakończył się pełnym sukcesem. Należy zaznaczyć, że tu po raz pierwszy współpracowali specjaliści różnych dziedzin, archeologii, historii sztuki, geodeci itp.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;Profesor Michałowski był także zaangażowany w prace rekonstrukcyjne przy świątyni Hatszepsut. Tu także odkrył świątynie Totmesa III, pod naturalnym usypiskiem z kamienia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   Innymi ważnymi wykopaliskami, dzięki którym nazwisko profesora Michałowskiego rozeszło się po świecie, miały miejsce w Aleksandrii, Dabod, Faras w Sudanie. Jednak jego największym osiągnięciem był wkład do egiptologii. Określił on czas krystalizacji kanonu architektury sakralnej, wskazał twórcę Amenhotepa syna Hapu, napisał pionierskie prace o tym kanonie. Odkrył świątynie Totmesa II, miejski kompleks w Tell – Atrib, katedry koptyjskie, wraz z freskami, w Faras, prowadził prace rekonstrukcyjne przy świątyni Hatszepsut. Utworzył nową dziedzinę sztuki – nubiologię.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   Profesor Kazimierz Józef Marian Michałowski urodził się 14 grudnia 1901 roku w Terespolu. Studiował archeologię klasyczną i historię sztuki na Uniwersytecie Lwowskim. Studia te kontynuował i uzupełniał w Berlinie, Heidelbergu, Munsterze, Paryżu, Niemieckim Instytucie w Rzymie i Francuskiej Szkole w Atenach. Został docentem na katedrze archeologii klasycznej Uniwersytetu Jana Kazimierza, a od 1930 na Uniwersytecie Warszawskim. W czasie II wojny światowej został internowany w obozie jenieckim. Niestety w Warszawie naziści zniszczyli całą bibliotekę i rękopisy profesora.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   Zajmował niezliczone stanowiska pozwalające na nieprzerwaną działalność organizacyjną. Był:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;ul type="disc"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;Zastępcą dyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;Kierownikiem zakładu Archeologii Śródziemnomorskiej PAN      i stacji tego zakładu w Kairze. Od 1960 placówki UW.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;Prezesem Międzynarodowego Towarzystwa Nubiologicznego&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;Wiceprezesem Międzynarodowego Towarzystwa      Egiptologicznego&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;Członkiem Akademii Brytyjskiej, Niemieckiego Instytutu      Archeologicznego, Niemieckiej i Saskiej Akademii Nauk, Instytutu      Francuskiego w Egipcie, Greckiego i Francuskiego Towarzystwa      Egiptologicznego, Amerykańskiego Instytutu Archeologicznego, Czeskiego      Instytutu Egiptologicznego.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;Przewodniczącym sekcji Muzeów Archeologicznych ICOM&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;Przewodniczącym międzynarodowej komisji do spraw      konserwacji świątyni w Abu Simbel.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   Profesor Michałowski umarł 1 stycznia 1981 roku w Warszawie. 28 marca 2000 roku w Kairze, na otwarciu 8 Międzynarodowego Kongresu Egiptologów, otrzymał pośmiertelnie honorowy medal dla najwybitniejszych egiptologów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   Jednak najważniejsze co można powiedzieć o profesorze Michałowskim, pieszczotliwe zwanym przez swych studentów ‘Starym’, że zorganizował od początku po II Wojnie Światowej archeologie, oraz, że posiadał autorytet na skale międzynarodową.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   Aktualne stanowiska archeologiczne w Egipcie, prowadzone są w Kesr – El – Saga w północnej części depresji fajumskiej. Odnaleziono tu pozostałości świątyni oraz osad robotniczych z okresu Średniego Państwa (XII dynastia). Badania w tym miejscu są prowadzone przy współpracy Niemieckiego Instytutu Archeologicznego, pod kierunkiem J. Śliwy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   Polacy prowadzą także wykopaliska w Sakkarze, nekropoli stolicy starożytnego Egiptu – Memfis. To tu właśnie znajduję się piramida Dżosera. Polacy prowadzą eksploatacje nigdy niebadanych terenów na zachód od piramidy. Wstępne rozpoznanie ukazało nekropolię od 3 tysięcy p.n.e. do czasów bizantyjskich. Prace od 1996 roku podjęte zostały przez profesora Karola Myśliwa, który pod koniec października bieżącego roku otrzymał nagrodę Fundacji na Rzecz Polskiej Nauki (tzw. Polskie Noble) w kategorii nauki humanistyczne, za odkrycie grobowca wezyra Merefu. Możliwe także, że profesor Myśliwiec natrafił na mastabę należącą do legendarnego twórcy pierwszej piramidy Imhotepa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   W Tell – El –Paracha („Wzgórze Kurczaka”) pracuje doktor Krzysztof Ciałowicz z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Teren ten daję nam możliwość zbadania początków państwa Egipskiego. Istniejąca teoria mówi, że Górny Egipt rozpoczął ekspansję terytorialną. Przez wiele lat, ta teoria nie została dokładnie zbadana, gdyż w Dolnym Egipcie wody podskórne utrudniały dostęp do najniżej położonych warstw. Dopiero niedawno, dzięki nowoczesnej technologii stało się to możliwe. W Tell-el-Paracha odkryto warstwy kulturowe tzw. Dolnoegipskie. Miały one cechy stałego osadnictwa, oraz figurki posiadające insygnia władzy. Powoduję to, że teoria o zbrojnym najeździe musi upaść. Prawdopodobnie kultury infiltrowały się i koegzystowały, chociaż możliwe, że toczyły się pomiędzy nimi walki o szlaki handlowe.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;   Na sam koniec należy wspomnieć, że polsko – egipska grupa archeologów odkryła legendarny uniwersytet w Aleksandrii. Zlokalizowano audytoria, w których mogło mieścić się nawet do 5 tysięcy osób. Jest to kolejny krok, by dotrzeć do mitycznych zbiorów aleksandryjskiej biblioteki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;Bibliografia:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;ul type="disc"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;C.W. Ceram „Bogowie, groby i uczeni” 1963 wyd. PIW&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;K. Michałowski „Od Edfu do Faras” Warszawa 1983 wyd.      AiF&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;K. Michałowski „Nie tylko piramidy…” Warszawa 1986 wyd.      Wiedza Powszechna&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;„Taki był profesor – wywiad z&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Verdana; color: darkslategray;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;dr Stefan Jakobielski, notowała A.      Żukowska-Maziarska” w: „Podkowiński magazyn kulturalny” nr. 4-1 (31/32)      2001 r.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;L. Zinkow „Dzieje Egiptologii polskiej” na      www.egiptologia.pl &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2453654474487869047-8453874842336239982?l=mroophka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mroophka.blogspot.com/feeds/8453874842336239982/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2453654474487869047&amp;postID=8453874842336239982&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/8453874842336239982'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/8453874842336239982'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mroophka.blogspot.com/2007/12/wykopaliska-w-egipcie-pocztek-wiatowej.html' title='Wykopaliska w Egipcie, Początek światowej i polskiej egiptologii'/><author><name>Mroophka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08073067449167171855</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/__haPhVXHN08/SiLD_WT1L6I/AAAAAAAAACw/sdiROQXfPsw/S220/4f0ef92087519aa2a.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2453654474487869047.post-9000250061544520780</id><published>2007-12-21T18:26:00.000+01:00</published><updated>2007-12-21T18:36:11.876+01:00</updated><title type='text'>Jak powstała matematyka? (brak rysunków)</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma rzekami, istniała piękna kraina, która rządziła się, tylko i wyłącznie, prawami matematyki. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Ludzie byli tutaj szczęśliwi. Nikt nie zakłócał ich spokoju. Mieszkańcy tej krainy nie wiedzieli co to agresja, złość, a nawet wojna. Dlatego tez cieszyli się łaskami bogów, którzy pozwolili im czcić własną boginię – Matematykę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt; Wiadomo powszechnie, ze Matematyka jest królową nauk, jednak mieszkańcy odległej krainy, nie traktowali jej tak. Nie znano wtedy pojęcia nauka. Więc matematykę ucieleśniono, zaczęto oddawać jej pokłon. Pierwsi kapłani wyglądali nie pozornie. Chodzili w długich, wełnianych płaszczach, a atrybutem ich władzy były okulary. (dlatego dziś, każdego kto nosi okulary, uważa się za człowieka inteligentnego). Zwykle mieli długie, siwe brody, a czubki ich głów były łyse. (wzmożone procesy myślowe nie sprzyjają bujnej fryzurze).&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Sama Matematyka, nie czuła się, zbyt dobrze w ciele bogini. Myśl materialna jej nie służyła. Jednak, gdy dostrzegła wierność i oddanie swojego ludu, z matematycznej krainy, stwierdziła, że jest w stanie dla nich się poświęcić. Stała się typową, kapryśną boginią, łasą na ofiary. Były to głownie sprawdziany matematyczne. Ale czasami, pozwalała sobie nawet na odrobinę okrucieństwa, przyjmując żywcem składanego jakiegoś humanistę, w ostateczności biologa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Matematyka, jako bogini, miała także prawo do posiadania własnego ludzkiego ulubieńca, na którego zsyłała wszelkie łaski. A był to Jaś, zwany ‘Klątwą’.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy Jaś się narodził, Matematyka, zeszła do jego rodziców (kapłanów) i powiedziała, że jego życie należy do niej i nakazała rodzicom ‘Klątwy’ wychować go w prawdziwej matematycznej kulturze. Jednak chwilę po tym, jak bogini wyszła, Jaś dokonał strasznego uczynku! Bawiąc się mała linijką, złamał ją! Tym samym ściągając na siebie klątwę bogini. I tu powstał pewien tzw. paradoks. Jak to możliwe, że będąc ulubieńcem bogini, na Jasiu ciąży również jej klątwa?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Nikt nie spodziewał się, że może być to sprawka innych bogów, zazdrosnych o popularność Matematyki, która przez krótki czas swego istnienia, odebrała im już sporo wiernych. Zazdrośni bogowie postanowili namówić Los, by ulubieniec Matematyki stał się zarazem jej zgubą..&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- Hat, hat hat – cieszył się bóg–krokodyl – nie długo będziesz cieszyć się swą popularnością. Hat, hat, hat. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- &lt;i&gt;Tak. Gdy tylko twoi wierni odwrócą się od Ciebie znikniesz – &lt;/i&gt;dodał władca bogów – &lt;i&gt;Takie są nasze prawa.&lt;/i&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Tak wiec, czas mija, a niczego nie świadoma Matematyka, opiekowała się i troszczyła się o swojego przyszłego zabójcę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Jaś stał się najmłodszym, w dziejach historii matematycznego kraju, głównym kapłanem Matematyki. Mimo ciążącej na nim klątwy wiodło mu się dobrze. Był typowym mieszkańcem swej krainy. Cichy, spokojny, ułożony, pacyfistycznie nastawiony do całego otaczającego go świata. Wyróżniał się tym, ponoć przez klątwę, że miał wszystkie włosy. Siał wręcz zgorszenie, wśród starszych, chodząc po miastach, z rozpuszczonymi, blond włosami. Dlatego też, zawiązał się na niego spisek.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Jaś właśnie odkrył, w zwojach prawdy o Matematyce, niesamowitą rzecz. Szybko zapisał kilka zdań w swym notesie i wybiegł, bo już był spóźniony na walne spotkanie matematyków. Po drodze zatrzymał go miły dżentelmen i poczęstował cukierki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;&lt;br /&gt;Jaś bez namysłu sięgnął po cukierka, podziękował i pobiegł dalej. Nie wypada głównemu kapłanowi odrzucić podarku, ani tym bardziej spóźnić się na spotkanie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Mężczyzna spojrzał tylko za odbiegającym niezgrabnie ‘Klątwą’, uśmiechnął się koślawo i ruszył do pracodawców po odbiór swej nagrody.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Nigdy nie odnaleziono mordercy Wielkiego Kapłana. Smutna Matematyka, postanowił zrobić z ‘Klątwy’ męczennika swojej religii. Pomogła młodemu asystentowi Jasia, odnaleźć jego ostatnie notatki i dała przyzwolenie, żeby rozgłosić je po całej krainie. Jednak, o zgrozo, okazało się to dla niej zgubne.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Ostatnie słowa jakie Wielki Jaś zapisał, były początkiem wywodu, czy Matematyka jest prawdziwą boginią? Czy może została sztucznie stworzona przez człowieka i powinna zostać tylko nauką? Młody asystent, źle zrozumiał intencje mistrza i zaczął chodzić po krainie i nawracać ludzi na wiarę w naukę, nie boginię. Matematyka zaś, wraz z zmniejszaniem się liczby wiernych, robiła się mniejsza i mniejsza. Aż pewnego dnia ujrzała Jedyną i Słuszną Prawdę&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- JAKO, ŻE WIELKI  JAS ‘KLATWA’ – RZEKL DO NIEJ SMIERC – JEST MYM PRZYJACIELEM I POMÓGŁ MI W PEWNYCH KWESTIACH ORGANIZACYJNYCH. SPEŁNIE JEGO PROŚBĘ&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Mała przerażona Matematyka spytała tylko cicho: Jaka?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;- BĘDZIESZ ŻYĆ DALEJ. NIE JAKO BOGINI, BO TO NIE JEST MIESCE DLA TAK WYTWORNEJ DAMY. ZOSTANIESZ NAUKA. A Z RACJI, ZE KEIDYS BYLAS POTĘŻNĄ BOGINIĄ, TERAZ ZOSTANIESZ KRÓLOWĄ NAUK. BĘDĄ CI PODLEGAĆ WSZYTSKIE INNE NAUKI I BĘDĄ SIĘ OD CIEBIE WYWODZIĆ. BĘDZIESZ MIAŁA POD SOBĄ WSZYSTKICH HUMANISTÓW, WSZYSTKCH BIOLOGÓW, GEOGRAFÓW I INNYCH. I BĘDZIESZ MOGŁĄ Z NIMI ROBIĆ CO CHCESZ.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Śmierć w jaskrawym świetle zobaczył jak Matematyka uśmiecha się sama do siebie, po czym znika. Choć jej śmiech  trwał jeszcze bardzo, bardzo długo.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Tak oto Wielki Jaś ‘Klątwa’, dziś nikomu nieznany, przyczynił się do powstania matematyki, oraz uciskania biednych uczniów w szkołach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Matematyka, jako nauka stała się nie śmiertelna, w przeciwieństwie do bogów, których już od dawna nie ma.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;Plotka głosi, że Jaś ‘Klątwa’ lubi czasami się reinkarnować i zdobywać wszystkie znane naukowe nagrody typu Nobli. Kto wie, może i w tym stuleci pojawi się, gdzieś pośród nas. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2453654474487869047-9000250061544520780?l=mroophka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mroophka.blogspot.com/feeds/9000250061544520780/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2453654474487869047&amp;postID=9000250061544520780&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/9000250061544520780'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/9000250061544520780'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mroophka.blogspot.com/2007/12/jak-powstaa-matematyka-brak-rysunkw.html' title='Jak powstała matematyka? (brak rysunków)'/><author><name>Mroophka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08073067449167171855</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/__haPhVXHN08/SiLD_WT1L6I/AAAAAAAAACw/sdiROQXfPsw/S220/4f0ef92087519aa2a.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2453654474487869047.post-6113973684214430292</id><published>2007-12-21T18:23:00.002+01:00</published><updated>2007-12-21T18:25:30.535+01:00</updated><title type='text'>Recenzja - Zbigniew Herbert 'Barbarzyńca w ogrodzie'</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal"&gt;Zbigniew Herbert urodził się&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;29 października 1924 we Lwowie,. Był wielkim polski poeta, eseista, dramatopisarz, autorem&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;słuchowisk.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Przed wojną w Państwowym VIII Gimnazjum i Liceum im. Króla Kazimierza Wielkiego we Lwowie. Po zajęciu Lwowa przez Niemców kontynuował naukę na tajnych kompletach, gdzie uzyskał maturę. Rozpoczął studia polonistyczne na konspiracyjnym Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, ale przerwał je z powodu wyjazdu do Krakowa. Tam studiował ekonomię, uczęszczał także na wykłady na Uniwersytecie Jagiellońskim i Akademii Sztuk Pięknych. Rozpoczęte w Krakowie studia prawnicze kontynuował na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. W 1949 roku został przyjęty na drugi rok filozofii. W 1950 przeniósł się na Uniwersytet Warszawski. Sytuację Herberta zmienił rok 1956 – odwilż polityczna i koniec obowiązkowego socrealizmu w literaturze umożliwiły mu debiut, zaś sukces literacki przyczynił się do poprawy warunków życiowych. Stypendium, które otrzymał pozwoliło mu odbyć pierwszą zagraniczną podróż. Pierwszą podróż zagraniczną rozpoczął w 1958 r. Udał się przez Wiedeń do Francji (maj 1958 - styczeń 1959), odwiedził Anglię (styczeń - marzec 1959), Włochy (czerwiec - lipiec 1959), po czym ponownie Francję. Do Polski powrócił w maju 1960. Plonem tej podróży był &lt;span style=""&gt;Barbarzyńca w ogrodzie&lt;/span&gt;, który wraz z esejami "Labirynt nad morzem" i "Martwa naturą z wędzidłem" tworzy swoistą trylogię,&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;niezwykłą opowieść o "złotych wiekach" sztuki i cywilizacji europejskiej. Niestety autor nie doczekał wydania ostatniej książki. Zmarł 28 lipca 1998 w Warszawie.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Poeta został nagrodzony bardzo wieloma nagrodami, nie tylko w Polsce. W śród nich można wymienić min. &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Nagroda_Fundacji_im._Ko%C5%9Bcielskich" title="Nagroda Fundacji im. Kościelskich"&gt;&lt;span style="color: windowtext; text-decoration: none;"&gt;Nagrodę Fundacji im. Kościelskich&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, w Genewie, nagrodę Fundacji A. Jurzykowskiego w Nowym Jorku, Internationaler Nikolaus Lenau Preis, oraz nagrodę im. &lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Gottfrieda von Herdera w Austrii, nagrodę im. Petrarki w RFN-ie, czy &lt;span style=""&gt;Jerusalem Prize for the Freedom of the Individual in Society. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;Zbigniew Herbert napisał bardzo wiele utworów, nie tylko tomów poezji (choćby najlepiej znany 'Pan Cogito', czy ostatni 'Epilog burzy'), ale także zbiory esejów i opowiadań (w tym 'Barbarzyńca w ogrodzie'), czy dramaty (min. "Rekonstrukcja poety&lt;/span&gt;"). Wydano także liczną korespondencje pisarza, z przyjaciółmi,&lt;span style=""&gt; Jerzym Zawieyskim, czy Henrykiem Elzenbergiem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;'Barbarzyńca w ogrodzie', jak wspomniałam, był wynikiem podróży Herberta na przełomie lat 1958 / 59. Sam autor, w kilku słowach wstępu, ukazuję nam, co kryję się pod, niby zwykłymi, szkicami z podróży: &lt;i style=""&gt;"(...) Gdybym miał wybrać motto dla całej książki, przepisałbym takie zdanie Malraux : "Tegoż wieczoru, kiedy Rembrandt jeszcze rysuje - wszystkie sławne Cienie i cienie rysowników jaskiniowych śledzą spojrzeniem wahającą dłoń, która przygotuje im nowe trwanie poza śmierć lub nowy ich sen".&lt;a style="" href="#_ftn1" name="_ftnref1" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Comic Sans MS&amp;quot;;"&gt;[1]&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Recenzentka książki, pani Barbara Marciniak, dodaje: &lt;i style=""&gt;"&lt;/i&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style=""&gt;Te szkice można czytać na wiele sposobów. Co innego znajdzie w nich amator historii starożytnej, co innego wielbiciel eseistyki Herberta." &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style=""&gt;I nie można, nie zgodzić się z tą opinią. Poszukując informacji na temat życia autora, znalazłam kilka recenzji dotyczących tej książki. Część z nich spostrzegała w autorze zakompleksionego podróżnika, z komunistycznego kraju, który dopiero ogląda 'prawdziwy' świat. Inne, zaś, szczególną uwagę skupiają na &lt;/span&gt;umiłowanej, przez Herberta, sztuce, a przede wszystkim malarstwie, co widać w jego barwnych opisach, nie tylko architektury, ale i krajobrazów. Jeszcze inne, patrzyły na całą trylogię ("Barbarzyńca w ogrodzie", "Labiryntem nad morzem" i "Martwą naturą z wędzidłem"), jako niezwykłą opowieść o "złotych wiekach" sztuki i cywilizacji europejskiej.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Nie spotkałam się jednak, z recenzją, która spojrzałaby na 'Barbarzyńcę w ogrodzie', pod punktem ściśle historycznym. A może okazać się to bardzo ciekawe, gdyż autor, znów w wstępie, pisze: &lt;i style=""&gt;"(…) Sądziłem, że należy przekazać pewien zasób wiadomości o odległych cywilizacjach, a że nie jestem fachowcem, ale amatorem, zrezygnowałem ze wszystkich uroków erudycji: bibliografii, przypisów, indeksów. Zamierzałem bowiem napisać książkę do czytania, a nie naukowych studiów. "&lt;a style="" href="#_ftn2" name="_ftnref2" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Comic Sans MS&amp;quot;;"&gt;[2]&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; &lt;/i&gt;I z tego właśnie powodu, ta książka, może się okazać nawet lepsza do nauki, niż pięciuset stronicowe tomiszcza.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Struktura książki, początkowo wydaje się chaotyczna, nie powiązana ze sobą. Ot, rzeczywiście, luźne szkice, z kolejnych miast, przez które Herbert podróżował. Jednak, gdy chwilę się zastanowimy, odkryjemy, że autor, podróżował nie tylko w przestrzeni, ale i w czasie. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Pierwszy rozdział - 'Lascaux' - przedstawia nam ogólnie pojęte informacje o prahistorii. Niestety, niektóre nie są już aktualne, dużej części brak. Ale można szybko zrozumieć dlaczego, nie wiedząc nawet, kiedy została po raz pierwszy wydana książka. W którymś z następnych rozdziałów, autor wplata historię poszukiwań człowieka, który pamięta Van Gogha! Pamiętając, że malarz zmarł w 1890 roku, osoba, go pamiętająca, powinna była się urodzić w okolicach, co najmniej 1885! Z kolei to sugeruje nam, że Herbert podróżował około lat 50/60 XX wieku, co zgadza się z biografią, oraz datą wydania książki. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Kolejny rozdział - 'U dorów' - zgodnie z hierarchią Wincelmana omija sztukę, choćby, mezopotamską, egipską , kreteńską, czy mykeńską i skupia się na wspaniałych świątyniach greckich.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;A dokładniej tych z Wielkich Grecji. Autor zawitał do Paestum, czyli Posejdonii. Poprzez malownicze przedstawienia miejsc kultu Hery, Demeter, Posejdona, Herbert szepcze nam do ucha historie przybycia Dorów do Hellady, zajęcia Grecji przez Rzym, najazdu Hannibala, upadku Imperium i początku średniowiecza. Mimo chodem&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;podaje dokładny podział stylów architektonicznych, wyjaśnia ich części składowe, podaje zasady złotego trójkąta, stosowanych przez greków, przy budowaniu światyń. Pomiędzy opisem zachodu słońca, a wzmianką o doskonałej trattori, dowiadujemy się o kanonie Polikleta. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Z kolei 'Arles' opowiada nam o wynalazkach typowo rzymskich. Znajdziemy tu wzmianki o drogach, akweduktach, mostach, handlu, wojsku, amfiteatrach, gladiatorach, teatrach rzymskich i czym się różnił od teatrów greckich. Znów nie są to suche fakty, tylko faktyczne budowle, rzeczywiste historie, wplecione w niewinne opisy.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Na dalszych stronach odnajdujemy rozdziały 'Il Doumo', oraz 'Sienna'. Zdecydowałam się podać obydwa rozdziały razem, gdyż moim zdaniem, pod względem historycznym, mówią o tym samym. Znajdziemy tu wiadomości o włoskim średniowieczu, który dzieli się na: duecento, trecento i quattrocento; o nietypowym włoskim gotyku, który płynnie przechodzi w renesans; i o wpływach Bizancjum. Herbert pokazuje nam także, walki niezależnych, średniowiecznych księstewek, na przykładzie walk Sienny z Florencją. I na końcu wspomina, jak zwykle w zabawny, a przez to łatwy do zapamiętania sposób, historie średniowiecznych męczenników i handel ich członkami po całej Europie.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;'Kamień z katedry', jest to rozdział, któremu chciałabym poświęcić więcej uwagi. Zanim przejdę do jego opisywania, przypomnę podstawowe informacje, które wiemy o średniowiecznych katedrach gotyckich.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Francuzi nazwali gotyk &lt;i style=""&gt;'la style ogival'&lt;/i&gt;, gdyż swoją inspiracje do budowy katedr znaleźli na wschodzie. Jego dzisiejszą nazwę wymyślił Vasari, podając, że budowle są dziełem barbarzyńskiego ludu Gotów.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Tak naprawdę gotyk jest niezwykle oryginalny, tworzy własne rozwiązania architektoniczne i artystyczne, niespotykane wcześniej. Także, co najważniejsze, łączył ideologie średniowiecza z rzeczywistością, godziły wiarę z rozumem. Katedry miały przedstawiać ziemską wizję nieba, dlatego też wznoszono je wyżej i wyżej. Jednocześnie ludzie pamiętali, że należą one do nich, gdyż oni je sponsorowali i przy nich pracowali, nie możnowładcy. Kościół był także miejscem spotkań publicznych, szkołą, centrum handlu. Stworzenie katedry równoznaczne było z tworzeniem nowego miasta, a co najmniej ośrodku dla pielgrzymujących.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Katedra była także środkiem przekazu, swoistą propagandą kościoła, co ukazuje się choćby w tzw. biblii dla ubogich, czy w ilości złota i zdobień w kościele. Opat Sugar, przełożony opactwa w St. Denis miał napisać w XII wieku, że katedry, mają pokazać ludziom prostym, w co mają uwierzyć.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;To właśnie nowe rozwiązania architektoniczne spowodowały możliwości takiego rozwoju budownictwa sakralnego, płynnie przechodząc ze stylu romańskiego do gotyku. Łuki przyporowe nadawały konstrukcji lekkości. Były nie tylko piękną ozdobą, ale jednocześnie odciążały ściany od zbyt dużego nacisku. Pozwoliło to na osadzenie w górnych partiach konstrukcji witraży. Sklepienia żebrowe, potem rozwijające się bardziej skomplikowane formy, jak sklepienia sieciowe, czy gwiaździste, pozwalały na zbudowanie empor. Ostry łuk pozwolił średniowiecznym architektom stworzenie arkad o różnej wysokości i szerokości. Rzeźby stanowiły, nie tylko dekoracje, także pełniły swoje funkcje w systemie uwalniania ścian od własnego ciężaru. Pinakle, żygacze, żabki, rozety, witraże, portale - wszystko miało podwójne, przynajmniej, użycie w całej konstrukcji katedry. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Herbert, cytując jakiegoś klasycznego poetę, tak określa gotyk:&lt;i style=""&gt;" Wszędzie pełno okien, rozet i iglic, kamienie zdają się tak powycinane jak karton; wszystko jest dziurawe, wszystko wisi w powietrzu."&lt;a style="" href="#_ftn3" name="_ftnref3" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Comic Sans MS&amp;quot;;"&gt;[3]&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ale tak naprawdę autor ,w rozdziale 'Kamień z katedry', nie opisuje, ani poszczególnych części składowych konstrukcji, ani nie wymienia niezliczonych zastępów katedr należących do różnego rodzaju gotyku. Herbert spojrzał na te budowle pod zupełnie innym, nawet dziś, zaskakującym kątem. Otóż rozebrał na czynniki pierwsze dzieje powstawania katedr. I jak udowodnił, mówią one znaczniej więcej o ludziach średniowiecza, niż jakiekolwiek inne źródła.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Na początek opisany mamy system finansowania budowli. Na liście ofiarodawców znajdziemy nazwiska papieży, lecz również pospolitych wiernych, którzy tuż przy budowie rozkładali swoje majdany. Wśród darów wymienia Herbert, zarówno złote monety, jak i kury, oraz chleb. Jednak najpopularniejszym sposobem "zarabiania" na budowę były wyprawy z relikwiami. Jak można się domyśleć, jeżdżono z relikwiarzami od miasta do miasta, przy okazji, prosząc o datki.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Następnym problemem, jaki porusza Herbert jest transport. Tu znajdziemy bardzo ciekawą wzmiankę, o sposobie dostarczania brył kamienia, jakim były… plecy zgłaszających się wiernych. Zdarzały się również praktyki, że pielgrzymi przechodzący obok kamieniołomu, dostawali za 'zadanie', dostarczenia surowca, przy okazji swojej pielgrzymki. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Herbert doskonale rysuje drabinę społeczną budowniczych katedr, która jest odzwierciedleniem typowej drabiny feudalnej. Na samym dole znajdują się chłopi, w tym przypadku robotnicy wykonujący najcięższe prace. Na samej górze - król, tu z kolei - architekt.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Architekci mieli w zwyczaju jeść wspólnie posiłek, w budowanych specjalnie dla nich lożach. Stąd też pojawili się masoni. Autor ich tajne znaki tłumaczy średniowieczną 'ochroną praw autorskich'. W tamtych czasach starano się ukryć wiedzę specjalistyczną, bo była bardzo cenna.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Architekci katedr, chociaż często pracujący chaotycznie (Herbert wspomina, że plan katedr, zwykle rysowali, gdy katedra już istniała) nie pozostali anonimowi. Tak samo jak rzeźbiarze i inni pracownicy. Odnajdziemy ich na wizerunkach witraży, czy w pomniejszych rzeźbach. Bardzo często podpisywali się na poszczególnych kamieniach prostymi sformułowaniami jak: &lt;i style=""&gt;"Durandus me fecit". &lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ostateczny kres strzelistym budowlom zadała wojna stuletnia. Architekturę sakralną, zastępuje budownictwo obronne. Burżuazją, która łożyła pieniądze na rozwój kultury, zaczyna się zbroić, by przejąć władzę.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Kolejny rodział mówi'O albigensach, inkwizytorach i trubadurach'. W nim Herbert porusza najlepiej znane sprawy dotyczące średniowiecza: herezje, walkę z nimi, stosy, oraz pieśni opiewające dzielnych bohaterów. Wydaje się, że te tematy mogą mieć niewiele ze sobą wspólnego, jednak jest inaczej.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ale zacznijmy od albigensów. Ten ruch heretycki, czy jak woli autor, nawet nowa religia, wywodzi się z maneizmu. Tak, według autora, głęboko sięgają korzenie tej wiary. Poprzez gnostycyzm, paulicjanów, oraz bogomilców z Bałkanów, trafiają albigensi, inaczej zwani katarami,&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;na południe Francji. Herbert, jak przystoi na historyka, podaje nam dwa, jedyne źródła dotyczące tego ruchu. Potem opisuje obrzędy ruchu, podaje cechy wspólne i różne z chrześcijaństwem i płynnie przechodzi do wypraw krzyżowych z 1208 roku, które wypowiedział papież Innocenty III, przeciwko księciu Tuluzy Rajmundowi VI.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Autor opisuje księstwo Tuluzy niczym raj utracony. Stawia nawet śmiałą tezę, że tu można odnaleźć źródła renesansu, nie we Włoszech. I to właśnie, otwartość umysłu, tolerancja, rozwój uniwersytetów, miało głównie wpłynąć na chęć zniszczenia i podpicia krain niezależnej wówczas Francji południowej. Trzeba przyznać, że pomimo wyraźnej stronniczości, Herbert opisuje wydarzenia dotyczące krucjaty niezwykle dokładnie, opisując nawet poszczególne dni oblężeń niektórych miast. Zawsze podpiera się źródłami opisującymi te wydarzenia. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jako skutek wyprawy krzyżowej na katarów, podaje powstanie inkwizycji. Autor przytacza decyzje podjęte przez 'Capitule' przeciwko albigensom, po czym dodaje: &lt;i style=""&gt;"(…) Zrazu inkwizycja stanowiła domene biskupa i lokalnego kleru, ale okazało się, że miejscowe duchowieństwo ociąga się z wprowadzeniem okrutnej maszyny w ruch. W roku 1233 papież Grzegorz IX oddaje dominikanom władze inkwizytorów"&lt;/i&gt;&lt;a style="" href="#_ftn4" name="_ftnref4" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Comic Sans MS&amp;quot;;"&gt;[4]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Po czym, co znów niezwykłe, na przykładach, wyjętych z akt inkwizycji, podaje sposoby terroru prowadzone przez 'Domini canes'.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Historię&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;o ruchu albigensów kończy Herbert oblężeniem Montsegur - ostatniego bastionu katarów, oraz opisem stosu, a raczej zagrody, dla ostatnich obrońców swojej wiary.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Tylko co z tym wspólnego mają trubadurzy? Otóż Herbert w państwie Tuluzu upatruje nie tylko początku renesansu, ale również kolebki tego rozpowszechnionego w średniowieczu zawodu. Przypomina pieśni poetów katarskich, wychwalających miłość do wybranek swych serc (interpretuje to jako wyznanie wierności i przywiązania do kościoła i wspólnoty albigeńskiej). Język d'oc określa językiem wszystkich trubadurów Europy, poprzez Niemcy, Anglie, Francje północną, aż do Włoch. Tutaj wśród jednego z poetów używającego jeżyka katarów, wymienia autor, Dantego, który ponoć początkowo miał zamiar napisać całą 'Boską komedię' w tym właśnie języku.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;'Obrona Templariuszy' jest rozdziałem, który zachwycił mnie najbardziej. Jest on napisany jako mowa obronna w procesie sądowym. Herbert wskrzesza tu, dawno umarłą, retorykę w stylu mów Cycerona. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;I jak na obronę, a także relacje historyczną, przystało, zaczyna autor od samego początku, czyli od Hugo de Payns i krucjaty w 1095 roku. Herbert, niby przy okazji, opisuję historie powstania królestwa Jerozolimskiego, jego ustrój i zwyczaje ludzi, którzy pozostali w Ziemi Świętej.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Pierwszym celem, nowo powstałego zakonu, była ochrona pielgrzymów przed bandytami i Saracenami. Z czasem Templariusze przyjęli ściślejsze reguły i zajęli się, dla swej zguby, pożyczaniem pieniędzy możnym. Byli wierzycielami takich postaci jak choćby król Jerozolimy, czy Ryszard Lwie Serce, który oddał im w posiadanie Cypr.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Herbert udowadnia, że to właśnie spowodowało upadek zakonu. Zdobyli zbyt wielką potęgę i stawali pomiędzy zbyt wielkimi potęgami. Wiele razy pośredniczyli rozmowom Saladyna z monarchami Europy.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Wykorzystuje to potem Filip Piękny w swojej oszczerczej kampanii. I chociaż oficjalnym powodem procesu Templariuszy była apostazja i złe obyczaje, każdy wie, że naprawdę królowi Francji ciążył dług u zakonników, oraz pusty skarbiec. Samego procesu, nie trzeba opisywać, Herbert przekazuje go w niezmienionej wersji, znanej wszystkim. Cały rozdział kończy bardzo ważnym w czasach pisania książki, ale również jak dziwnie aktualnych dzisiaj: &lt;i style=""&gt;" W historii nic nie zamyka się ostatecznie. Metody użyte w walce z Templariuszami weszły do repertuaru władzy. Dlatego nie możemy tej odległej afery pozostawić bladym palcom archiwistów."&lt;a style="" href="#_ftn5" name="_ftnref5" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Comic Sans MS&amp;quot;;"&gt;[5]&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Ostatnie dwa rozdziały - "Pierro della Francesca" i "Wspomnienia z Valais" wyprowadzają nas z średniowiecza i ukazują początki renesansu. Tutaj autor skupia się bardziej na filozoficznych rozterkach, jak różnicami pomiędzy poznaniem, a wyobrażeniem, ciągłością przyczynową wszystkiego co nas otacza, łącznie z zabytkami, czy przemijającym czasem.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Żeby dobrze napisać recenzję, trzeba odkryć, czy autor spełnił w książce cele, które postawił sobie na jej początku. Wydaje się, że Herbert chciał zdać relacje z podróży, która była spełnieniem marzeń w udowodnieniu prawdy o niepodzielności cywilizacji, jej ciągłości, jej całkowitości. Nie chciał opisywać poszczególnych epok, tylko je przedstawić, co, na szczęście, w przy jego geniuszu opisów, było niemożliwe. Autor pragnął również przedstawić akademickie fakty, w inny, lepszy do przyswojenia sposób, to z kolei, udało jak najbardziej.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Tezy, które Herbert wysuwa w 'Barbarzyńcy', dziś nie są zaskakujące, niektóre wręcz zabawne, ale&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;wydaje się, że w Polsce lat 50 / 60 np. opis czym jest pizza, mógłby być powiewem czegoś nowego, nieznanego.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Czasami zdaje się, że Herbert w środku jakiegoś wywodu, wtrąca opis np. jedzenia w trattori, czy jej właściciela, zupełnie nie związanego z całą treścią akapitu, czy rozdziału. Jednak później okazuje się, że małe, drobne szczególiki łączą się w całość, jasną i prostą, ale by ją odkryć trzeba chwilę się zastanowić. Mimo wstępnego chaosu, wszystko okazuje się logicznie umieszczone i podzielone.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jedyne nad czym można ubolewać, to fakt, że autor napisał tylko tyle. Nie znajdziemy w 'Barbarzyńcy" ani słowa o Polsce w średniowieczu, nie odnajdziemy wzmianki o konflikcie cesarstwa z papiestwem, ani o innych równie fascynujących rzeczach związanych z tą epoką.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Herbert nie podaje końcowych wniosków. Sugeruje je tylko. Czytelnik sam musi do nich dojść. To powoduje, że książka jest wielopoziomowa, każdy odkryje w niej coś dla siebie. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;To co najbardziej spodobało mi się w 'Barbarzyńcy w ogrodzie', to żywe opisy, realne historie, które mogłam wręcz dotknąć. Zupełnie inaczej, niż w przypadku akademickich książek poruszających podobne tematy. Po prostu Herbert pokazał, że można napisać książkę naukową, bez indeksów, bez przypisów, taką, która zapadnie w pamięci dłużej, niż na czas trwania sesji.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Bibliografia:&lt;/p&gt;  &lt;ul style="margin-top: 0cm;" type="disc"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;Z.      Herbert "Barbarzyńca w ogrodzie" wyd. Dolnośląskie Wrocław 1998&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;P.      Nuttgens "Dzieje architektury" wyd. Arkady Warszawa 1998&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;"Album      historii architektury - słynne budowle świata" wyd. Muza SA &lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;E.      Cruwys, B. Riffenburgh "Najpiękniejsze katedry świata" wyd.      Penta Warszawa 1997&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;F.      Mcdonlad, J. James "Katedra średniowieczna" wyd. Profi 1994&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;"Encyklopedia      Odkrycia młodych Larousse Gallimard nr. 39 - Katedry i klasztory" &lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;Encyklopedia      internetowa ‘Wikipedia’&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;  &lt;div style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;br /&gt;  &lt;hr align="left" size="1" width="33%"&gt;  &lt;!--[endif]--&gt;  &lt;div style="" id="ftn1"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;a style="" href="#_ftnref1" name="_ftn1" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: &amp;quot;Comic Sans MS&amp;quot;;"&gt;[1]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; Z. Herbert 'Barbarzyńca w ogrodzie' wyd. Dolnośląskie Wrocław 1998, str. 5&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn2"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;a style="" href="#_ftnref2" name="_ftn2" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: &amp;quot;Comic Sans MS&amp;quot;;"&gt;[2]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; J.w &lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn3"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;a style="" href="#_ftnref3" name="_ftn3" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: &amp;quot;Comic Sans MS&amp;quot;;"&gt;[3]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;J.w str. 125&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn4"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;a style="" href="#_ftnref4" name="_ftn4" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: &amp;quot;Comic Sans MS&amp;quot;;"&gt;[4]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; J.w str. 182&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn5"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;a style="" href="#_ftnref5" name="_ftn5" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: &amp;quot;Comic Sans MS&amp;quot;;"&gt;[5]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; J.w str. 228&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2453654474487869047-6113973684214430292?l=mroophka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mroophka.blogspot.com/feeds/6113973684214430292/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2453654474487869047&amp;postID=6113973684214430292&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/6113973684214430292'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/6113973684214430292'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mroophka.blogspot.com/2007/12/recenzja-zbigniew-herbert-barbarzyca-w.html' title='Recenzja - Zbigniew Herbert &apos;Barbarzyńca w ogrodzie&apos;'/><author><name>Mroophka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08073067449167171855</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/__haPhVXHN08/SiLD_WT1L6I/AAAAAAAAACw/sdiROQXfPsw/S220/4f0ef92087519aa2a.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2453654474487869047.post-261757770996992045</id><published>2007-12-21T18:23:00.001+01:00</published><updated>2007-12-21T18:23:29.356+01:00</updated><title type='text'>Recenzja – Gerard Labuda „Źródła, sagi i legendy do najdawniejszych dziejów Polski”</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal"&gt;W mojej pracy mam zamiar zrecenzować dwa rozdziały z książki Gerarda Labudy „Źródła, sagi i legendy do najdawniejszych dziejów Polski”, które zostały zatytułowane „Widsidh”, oraz „Powieść o Walgierz z Tyńca i o Wiesławie z Wiślicy”. Książka została wydana przez Państwowe Wydawnictwo Naukowe w Warszawie, w roku 1960.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Gerard Labuda jest znanym polskim historykiem, badającym średniowiecze. Jest profesorem Uniwersytetu w Poznaniu, członkiem Instytutu Historii PAN, oraz wydawcą źródeł skandynawskich i anglosaskich do historii słowian. Autor między innymi „&lt;span style="color: black;"&gt;Studiów nad początkami państwa polskiego”&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;, &lt;span style=""&gt;„Pierwszego państwa polskiego”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;„Źródła, sagi i legendy do najdawniejszych dziejów Polski” opisują tzw. ‘Bajeczny’ okres dziejów Polski, IX i pierwsza połowa X wieku, poprzedzający okres powstania wczesno feudalnego państwa. Jest to okres, w którym historia i legendy splatają i przenikają się nawzajem tak bardzo, że bardzo trudno je odróżnić od siebie. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Autor już na początku podkreśla, że będzie się opierał nie tylko na rodzimych źródłach jak kroniki Galla Anonima, czy mistrza Wincentego, ale także wzmiankach w obcej literaturze. Jest to niezwykle trudne, zważywszy na fakt, że wyniki analiz przedstawianych tekstów, były już publikowane i zdołały wywołać dyskusje. Wśród wcześniejszych badaczy Gerard Labuda przedstawia T. Wojciechowskiego, A. Małeckiego, K. Potańskiego, O. Balzera i jego monografie o Wincentym Kadłubku. Zaznacza jednak, że szukali oni wyłącznie suchych faktów historycznych dotyczących ‘bajecznego’ okresu.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Autor stawia sobie za cel pracy próbę nakreślenia genezy wczesnofeudalnego państwa Polskiego w przejawach ekonomicznych, społecznych, politycznych i kulturalnych. Chcę skleić z odłamków i okruchów bajek i legend fundamenty naszej historii. Narzuca nam nowy sposób, jak na czas wydania książki, patrzenia na źródła. Nie tylko w zakresie dziejów politycznych, ale także w odniesieniu do życia społecznego.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Z racji, że książka została wydana w 1960 roku, profesor Labuda chcę nią uczcić tysiąclecie powstania państwa Polskiego, co dodaje na samym końcu wprowadzenia.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Wydaję się, że autor dość krytycznie patrzy na współczesną wydaniu książki krytykę źródeł historycznych. Stwierdza nawet, że jeżeli legenda nie mówi prawdy o czasach, kiedy się toczy, z pewnością mówi ją o ludziach i czasach kiedy powstała. Nasuwa nam się wniosek, że większość legend na przykład o IX, X wieku powie nam nowe rzeczy o XII, XIII wieku. Takie końcowe sformułowanie przedmowy wydaję się nieco sprzeczne z celem, który nakreślił sobie autor na początku. Czytelnik, może później pogubić się, czy czyta o historii Polski przed Mieszkiem, czy wręcz przeciwnie, patrząc na legendę o, na przykład, Popielu dostrzeżemy elementy etykiety dworskiej z czasów rozbicia dzielnicowego.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;Na ‘Widsidh” pod kątem Polski, pierwszy zwrócił uwagę A. Bielowski. Odkrył on, że ta anglosaska pieśń dotyczy walk Gotów nad Wisłą w VII, VIII wieku, o których nic nie było wiadomo wcześniej. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;„Widsidh”, obok „Beowulfa” jest jedną z najstarszych pieśni anglosaskich. Nie wiadomo jednak, czy treść poematu to legenda czy fakt. Nie do końca znany jest sposób powstania poematu. Nieznany jest autor, niepewne środowisko społeczne, oraz miejsce, gdzie toczy się główny nurt powieści. Może być to zarówno ujście Łaby – dawna ojczyzna Anglosasów, jak i wyspy Brytyjskie – ich nowa siedziba.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Autor podkreśla, że pomimo tych niewiadomych znane są nam realia historyczne. „Widsidha” można traktować jako źródło historyczne, gdyż wymienia plemiona germańskie, które mieszkały nad Wisłą.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;W następnym podrozdziale profesor Labuda pokrótce streszcza poemat, jednocześnie prowadząc dyskusje dotyczącą wieku jego powstania. Podkreśla czytelnikowi kilka wewnętrznych sprzeczności jak: wymianę imion władców od roku 370 do 574, co sugerowałoby, że autor „Widsidha” żył co najmniej 200 lat; sprzeczności w opisie osób w kolejnych 4 częściach poematu; równoczesne wspominanie o bogach germańskich jak i Bogu Chrześcijańskim; wzmianka o Aleksandrze Wielkim, znanym dopiero pod wpływem kultury rzymskiej. O czym świadczą wewnętrzne sprzeczności? Pytaniem tym zajmowało się wielu badaczy „Widsidha”. Stworzyli wiele tez, a Gerard Labuda przytacza nam kilka z nich. Możliwe, że sprzeczności tekstu wyniknęły z dodatków, uzupełnień, nawarstwień w czasie. Sugerowałoby to powstanie poematu od VI do X wieku. Możliwe także, że autor tworzył w dalekiej perspektywie czasowej i bez skrupułów mógł zestawić np. Teoderyka z Atyllą. Te przemyślenia autora książki prowadzą nas do następnego podrozdziału tj. „W jaki sposób powstał ‘Widsidh’?”&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Tutaj profesor Labuda przedstawia nam teorię interpolacji stworzoną przez K. Mullenhoffa, który zakwestionował autentyczność poematu, ze względu na wzmianki min. o Aleksandrze Wielkim. Późniejsze badania nad tekstem skupiły się na szukaniu wewnętrznych sprzeczności, oraz na odnajdywaniu kolejnych nawarstwień czasowych. Jednocześnie autor powraca do problemu powstania „Widsidha”. Z połączenia wszystkich hipotez pojawia się zbliżona data powstania rdzenia pieśni – ok. IV-VI wieku. Jednak z biegiem badań nad poematem data się przesuwała. Przy porównaniu „Widsidha” z „Beowulfem” i „Kynewulfem”, inną staroangielską pieśnią, badacze określili powstanie poematu na VIII wiek, mimo, że nie jasne było czy ‘Beowulf” jest starszy, czy młodszy niż „Widsidh”. Dalej profesor Labuda skupia się na obecnych, czasom wydania książki, badaniach nad poematem. Już na początku XX wieku pojawiła się nowa hipoteza, że „Widsidh” został napisany w całości jako sposób utrwalania w pamięci wiadomości historycznych. Znów czytelnik może zagłębić w hipotezy kolejnych badaczy i ich wzajemne obalanie powstałych już teorii. Ostatecznie stwierdzono, że autor „Widsidha” musiał tworzyć pomiędzy VIII a X wiekiem. Gerard Labuda postanawia jednak znaleźć granice czasowe wynikające z realiów historycznych poematu. Z związku z czym pokazuje czytelnikowi zależność od „Beowulfa”. Po przez porównanie niektórych fragmentów obydwu tekstów autor książki dochodzi do wniosku, że ‘Widsidh” w dużej mierze korzystał z baśni i legend opowiedzianych w „Beowulfie”. Następnie profesor Labuda porównuje analizowany poemat z „Opisem Europy króla Alfreda”. Znów poprzez zestawienie obydwu tekstów czytelnik może wyjaśnić sobie zagadkę pojawienia się w „Widsidhu” nawiązań do Aleksandra Wielkiego, którego historia dość szczegółowo została opowiedziana w tekście króla Alfreda. Także w tym miejscu upada teoria, że „Widsidh” jest pracą historyczną. Ostateczna hipoteza pozostawia ten utwór jako poezje służącą zabawie dworu.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ostatnią wskazówką chronologiczną jest rola kobiety w poemacie. Równouprawnienie kobiety pod względem społecznym, w utworach średniowiecznych, jest zjawiskiem późnym, co pozwala ostatecznie osadzić „Widsidha” na przełomie IX i X wieku.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jaka jest wartość źródłowa poematu? Badacze uważali, że „Widsidh” jest odbiciem germańskiej tradycji historycznej. Przede wszystkim poemat operował nazwami historycznymi. Także możemy dowiedzieć się z jakich pieśni i opowiadań czerpał autor „Widsidha”.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Na sam koniec profesor Labuda wraca do uwagi A. Bielowskiego, o których wspominał na początku. Widomo, że autor „Widsidha” stworzył cytowany w książce fragment opisujący walki Hunów nad Wisłą, w oparciu o „Pieśń Huńską”. Jednak występują pewne różnice, choćby miejsca bitwy. W „Pieśni Huńskiej” działo się to nad Donem, tutaj został przeniesiony nad Wisłę. Tak samo zmienia się imię Attyli i przywódcy gotów Hermanryka. Także w „Pieśni” istnieje las Myrkwid, który w „Widsidhu” jest zwykłym lasem koło rzeki. W takim razie profesor Gerard Labuda spodziewałby się raczej wzmianki o Donie lub Dnieprze. W konfrontacji z rzeczywistością historyczną Wisłę należy odrzucić jako rzekę pograniczną pomiędzy Hunami, a Gotami.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Na sam koniec autor książki zaznacza, że ‘(…)choć analiza poematu „Widsidha” doprowadziła do negatywnych wyników odnośnie do dziejów Polski, to jednak wprowadziła nas w świat średniowiecznej opowieści historycznej.”&lt;a style="" href="#_ftn1" name="_ftnref1" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Comic Sans MS&amp;quot;;"&gt;[1]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Moim zdaniem profesor Labuda pisze w sposób bardzo ciekawy i dość spójny, niestety chaotyczny. Przeskakuje z hipotezy do hipotezy tak szybko, że czytelnik nie jest w stanie nadążać za jego przemyśleniami. Widać także, że tekst jest jednak zwrócony do osób, które znają się nieco na temacie. Choć dużym plusem jest przedstawienie w skrócie poematu, choć szkoda, że oryginalne cytaty nie zostały przetłumaczone na język polski.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Dużą zaletą, ale zarazem wadą, są przypisy. Jest ich całkiem sporo i w dużej mierze uzupełniają tekst. Niestety bardzo często są cytowane w oryginale, czyli po angielsku, niemiecku, francusku. Dla osób znających choćby tylko jeden z tych języków, przypisy nie mają zupełnie sensu, bo ich po prostu nie rozumie.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Tezy, które wysnuwa w swojej książce profesor Gerard Labuda, z pewnością były odkrywcze i spowodowały lawinę dyskusji. Opierając się o wszystkie możliwe hipotezy dotyczące analizowanego tekstu wysnuwa własne teorię. Tu niestety uwydatnia się wada chaotycznego przedstawiania historii badań. Gdyby hipotezy, ich argumenty i kontr argumenty były jasno przedstawione, czytelnik zrozumiałby jak profesor doszedł do własnych wniosków, a może nawet sam pewne wysunął, niekonieczne zgodne z teoriami profesora.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;„Powieść o Walgierz z Tyńca i o Wiesławie z Wiślicy” po raz pierwszy możemy odnaleźć w XIII wiecznej „Kronice Wielkopolskiej”, a z uzupełnieniami w „Herbach rycerstwa polskiego” Bartosza Paprockiego, oraz w kronice Bielskiego. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Pierwsza część poematu możliwe, że pochodzi z północnoniemieckich źródeł, dokładnie z „Wilkinasagi”. Druga część jest powiązana z wschodnimi opowieściami o niewiernej żonie. Krytyka historyczna doszukiwała się w tej powieści odbicia realnych stosunków z najstarszych dziejów Polski. Profesor Labuda wymienia pozytywne zdobycze „dotychczasowych badań” tj. włączenie polskiej opowieści w nurt epiki zachodnioeuropejskiej i średniowiecznej, oraz postawienie problemu rzeczywistego istnienia bohaterów.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Następnie autor podaje nam zestawione ze sobą poematy z przekazu „Kroniki Wielkopolskiej”, po łacinie, oraz z „Herbów rycerstwa polskiego” Paprockiego, po staropolsku. Tym samym pokazuje czytelnikowi, że Paprocki po prostu przepisał, układając chaotyczne informacje, z „Kroniki”. Zmiany jakie występują pomiędzy tymi tekstami wynikają ze zmiany czasów, w których były przepisywane. Bo pewne sformułowania wskazują, że autor „Kroniki” także przepisał „Powieść” z nieznanego nam źródła. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;W dalszej części rozdziału profesor Labuda pokazuje czytelnikowi rozwój zachodnioeuropejskiego eposu o Walterze. Pierwsza wersja pochodzi z IX wiecznego łacińskiego poematu z północnych Włoszech. W porównaniu z niemieckimi, francuskimi i angielskimi wersjami, które przytacza profesor Labuda, autor „polskiego” Waltera pojawia się jako twórca nowej wersji eposu. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Następnie profesor Gerard Labuda przeanalizuje z jakich źródeł powieść o Walgierz dotarła do Polski i w jaki sposób zmieniła się w znaną nam, oryginalną wersję. Możliwe, że poemat przybył wraz z Benedyktami, którzy osiedlili się w Tyńcu. Jednak wątek erotyczny, oraz ukryte akcenty antybenedyktyńskie dowodzą nieprawidłowości tej hipotezy. Ostatecznie autor książki, za badaczami, stwierdza, że powieść stworzona została dla polskiego słuchacza, więc Wiesław musiał być identyfikowany z Wiślicą, możliwe, że był postacią historyczną – możliwe, że księciem Witislanem z ok. VIII wieku. Fakt, że większość akcji dzieje się w Wiślicy wskazuje, że ten właśnie gród, a nie Tyniec, był najważniejszy. Zresztą w XII wieku stanowił on samodzielny ośrodek polityczny. Sam poemat „przyszedł” do Polski, prawdopodobnie z Francji, gdyż tam dzieję się początek akcji, poczym przybrał miejscowe szaty.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;W konkluzji profesor Gerard Labuda stwierdza, że chciał przebadać tezy o istnieniu prastarego ośrodka politycznego w Tyńcu, oraz o historycznym istnieniu w IX wieku księcia Wiesława. Obydwie tezy zostały obalone. Ostateczne stwierdzenie głosi, że „Pieśń o Walgierze z Tyńca i Wiesławie z Wiślicy” w rzeczywistości należy do dziedziny literatury XII wiecznej, a nie do historii politycznej z IX wieku.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Ten rozdział, jak poprzedni, był napisany jasno i logicznie. Jednak powtarza się chaotyczne i bardzo „szybkie” przekazywanie wszystkich możliwych hipotez. Wydaje się, że autor starał się jak najmniejszej ilości kartek przedstawić jak najwięcej hipotez i ich argumentów. Powtarza się także wada z przypisami. Muszę niestety stwierdzić także, że zestawienie wersji poematu z „Kroniki” i „Herbów” wydało mi się całkiem bezsensu, gdyż zrozumiałam tylko jedną część. Wersja z ‘Kroniki’ została przedstawiona po łacinie, a przez co okryta dla mnie tajemnicą. Sugeruję to, że rzeczywiście książka została stworzona dla konkretnego grona czytelników, prawdopodobnie lingwistów, znających biegle angielski, francuski, niemiecki, łacinę. Tym bardziej, że na samym końcu znajduję się streszczenie całej książki po francusku. Jest to duża pomoc dla obcokrajowców, pragnących odkryć fundamenty naszej historii.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Muszę przyznać, że pomimo kilku wspomnianych wad, książka wydaję się całkiem ciekawa. Opisuję to, czego na zwykłych lekcjach historii Polski, zwykle się pomija. Nawiązuje także do znanych nam legend i baśni z dzieciństwa, i pokazuję, że mogły mieć one jakieś podstawy historyczne. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Osobiście uważam, że książka ta mogłaby stać się popularno – naukową, oczywiście po „odświeżeniu” tez przedstawionych przez autora, oraz po zredagowaniu na bardziej przyswajalną formę, i rozpowszechnić, a przede wszystkim rozjaśnić, wśród nas mroki skrywające początki istnienia państwa Polskiego. &lt;/p&gt;  &lt;div style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;br /&gt;  &lt;hr align="left" size="1" width="33%"&gt;  &lt;!--[endif]--&gt;  &lt;div style="" id="ftn1"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;a style="" href="#_ftnref1" name="_ftn1" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: &amp;quot;Comic Sans MS&amp;quot;;"&gt;[1]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; Str. 198&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2453654474487869047-261757770996992045?l=mroophka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mroophka.blogspot.com/feeds/261757770996992045/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2453654474487869047&amp;postID=261757770996992045&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/261757770996992045'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/261757770996992045'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mroophka.blogspot.com/2007/12/recenzja-gerard-labuda-rda-sagi-i.html' title='Recenzja – Gerard Labuda „Źródła, sagi i legendy do najdawniejszych dziejów Polski”'/><author><name>Mroophka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08073067449167171855</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/__haPhVXHN08/SiLD_WT1L6I/AAAAAAAAACw/sdiROQXfPsw/S220/4f0ef92087519aa2a.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2453654474487869047.post-3729540751368441846</id><published>2007-12-21T18:20:00.000+01:00</published><updated>2007-12-21T18:21:52.304+01:00</updated><title type='text'>Recenzja – Zbigniew Kubiak „Piękno i gorycz Europy. Dzieje Greków i Rzymian”</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal"&gt;„Piękno i gorycz Europy. Dzieje Greków i Rzymian” jest ostatnim tomem trylogii antycznej Zbigniewa Kubiaka, a zarazem jego swoistym testamentem. Wydana w 1997 roku „Mitologia Greków i Rzymian” odniosła niesamowity sukces, a wydana dwa lata później „Literatura Greków i Rzymian” zawierała teksty z dzieł starożytnych tłumaczone przez samego autora. Trzeci tom opowiada nam o korzeniach współczesnej Europy. Ta trylogia stanowi zwieńczenie wieloletniej, właściwie całe życie trwającej fascynacji Zygmunta Kubiaka światem śródziemnomorskim.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Zbigniew Kubiak był profesorem Uniwersytetu Warszawskiego. Wysławił się przekładami wierszy greckiego poety &lt;a style="color: rgb(0, 0, 0);" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Konstandinos_Kawafis" title="Konstandinos Kawafis"&gt;Konstandinosa Kawafisa&lt;/a&gt;. Wielokrotnie nagradzany, tytan pracy. Popularyzował kulturę antyczną. Zmarł w 2004 roku, po wydaniu recenzowanej przez mnie książki.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;„Dzieje Greków i Rzymian” przedstawiają pierwsze tysiąclecia cywilizacji zachodniej – od archaicznej Grecji aż po zmierzch Cesarstwa Rzymskiego. W tych ramach znajdujemy podstawy naszej kultury i cywilizacji. Prowadzeni przez autora oglądamy w skrócie powstawanie wielkich cywilizacji tego rejonu – od pojawienia się rodzaju Homo Sapiens, poprzez rewolucję neolityczną, powstania państw Mezopotamii i Egiptu, aż do pojawienia się jednej z najdziwniejszych potęg w historii świata – Hellady, która nie posiadając jednego punktu centralnego, jednego ośrodka władzy, wywarła niezbywalny i ogromny wpływ na kulturę całego świata - praktycznie aż do dziś, o czym możemy się przekonać czytając tę książkę.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Dzieje Grecji nie ograniczają się do historii polis. To również niesamowita i wielokrotnie opiewana przez późniejszych poetów historia Filipa i Aleksandra Macedońskich i ich wpływ na wszystkie kultury regionu morza Śródziemnego.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Drugą część książki zajmuje historia jednego z najbardziej niezwykłych ludów w historii – Rzymian. Autor ukazuje nam początki Rzymu, wielkie przegrane i wielkie zwycięstwa. Widzimy Rzym podczas walk z Gallami, gdy nieprzyjacielskie wojska pustoszyły Wieczne Miasto, widzimy Rzym podczas wojen punickich, podczas wewnętrznych walk w Republice i podczas chwały Cesarstwa. Za każdym razem autor podkreśla niezwykłe cechy Rzymian, ową niezwykłą rzymską virtus, która przez ostatnie dwa tysiąclecia była drogowskazem dla wszystkich mężów stanu całej Europy. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 12pt;"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Ostatnia część książki, rozpoczynająca się schyłkiem panowania cesarza Konstantyna, jest najkrótsza i najzwięźlejsza.&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Kubiak-narrator często oddaje głos historykom i pisarzom z epoki, świadkom, którzy opisywali bliską sobie rzeczywistość. Jego narracja swobodnie się z tamtymi głosami splata, jakby był jednym z nich. Tak jest na przykład, gdy przywołuje za Plutarchem wizję niewidzialnego orszaku, która nawiedzić miała Marka Antoniusza w jego aleksandryjskim pałacu w noc poprzedzającą ostateczną klęskę: dźwięki tego orszaku wiele wieków później trafią do sławnego wiersza Kawafisa "Bóg opuszcza Antoniusza". A równocześnie nieoczekiwana dygresja wyprowadza nas czasem ku teraźniejszości: pisząc o reformach przedsięwziętych przez Kleopatrę, autor dorzuca: "’Gospodarka, idiotko!’ - mogłaby sobie napisać nad biurkiem, jak jeden z mężów stanu naszego XX wieku".&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Grecja i Rzym są u Kubiaka zjawiskami zasadniczo odmiennymi, nie przeciwstawnymi jednak, a raczej dopełniającymi się. Grecja bowiem, po pokonaniu Związku Achajskiego i zniszczeniu Koryntu przez ekspedycję rzymską, "przetrwała jakby pośmiertnie, jakby w innym, lepszym istnieniu, obmyta z przypadków historycznych... W Rzymie lepiej jest żyć niż w Grecji, ale Grecja, jej piękno, wyzwala nas, bo zadaje nam ranę, która nie pozwala zadomowić się w świecie".&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;"W Rzymie lepiej jest żyć". W sporze między krytykami Rzymu, a jego obrońcami, Zygmunt Kubiak opowiada się po stronie tych ostatnich. Fascynuje go zarówno "mozolna i szara" historia budowania państwa rzymskiego, jak i makrokosmos Cesarstwa w dobie jego świetności. Pisząc o Katonie i "legendzie ginącej republiki", zauważa: "A jednak w głębi duszy chyba wiemy, że lepiej się stało, jak się stało. Cesarstwo, ku któremu, jakby w przeczuciu, jeszcze bez wiedzy, zmierzał Cezar, przynajmniej nam na pewno wyszło na dobre, na lepsze, bo w nim i dla nas jest miejsce, w tej wzniesionej ponad historię, ponad przypadki, uniwersalności".&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Cesarstwo bowiem jest dla Zygmunta Kubiaka nie tylko uwarunkowaną historycznie formą państwa; jest równocześnie "tym, co świat antyczny przekaże potomnym wiekom, aż do naszych czasów - przynajmniej jako wspomnienie i jako wizję: wielką wspólnotą, opartą nie na podstawach etnicznych, lecz na fundamentach ekonomicznych, politycznych i kulturalnych". &lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 12pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;"Dzieje Greków i Rzymian" doprowadzone zostały do chwili upadku Cesarstwa na Zachodzie, co było świadomy wyborem. "Przy całym naszym podziwie, jaki należy się Wschodowi - pisze autor w zakończeniu, oddając hołd dwóm zwłaszcza wczesnym arcydziełom kultury bizantyjskiej: kodeksowi Justyniana i świątyni Hagia Sophia - jednak wyznaję, że nasza Europa to jest ten Zachód, który w tragicznej epoce rozpadł się, nie na zawsze".&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 12pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Książka ta jest bardzo piękna. Widać w niej niesamowitą pasję pasję autora, ale również można odnaleźć na tych kartach ogrom dokonań naszych bezpośrednich poprzedników i ich wpływ na świat w którym dziś żyjemy. Nakłania nas ona do zastanowienia się dlaczego świat jest takim jaki jest i tłumaczy nam procesy jakie zachodzą teraz na Starym Kontynencie.&lt;/p&gt;  &lt;span style="font-size: 12pt; font-family: arial;"&gt;Jedyną wadą, jaką można znaleźć, ale tylko wtedy, kiedy chce się ją na siłę znaleźć, jest dygresyjność narracji. Ale w moim osobistym odczuciu, nadaje to książce pewnego smaku i wyrachowania. Liczne sugestie i ironiczne żarty, jeszcze bardziej wciągają w książkę. Nie! Nie tylko w książkę, ale pasję, jaką była historia Grecji i Rzymu dla profesora Kubiaka. Entuzjazm z jakim pisze autor po prostu pokazuje, że sam proces tworzenia prawdopodobnie musiał sprawiać mu radość.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2453654474487869047-3729540751368441846?l=mroophka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mroophka.blogspot.com/feeds/3729540751368441846/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2453654474487869047&amp;postID=3729540751368441846&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/3729540751368441846'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/3729540751368441846'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mroophka.blogspot.com/2007/12/recenzja-zbigniew-kubiak-pikno-i-gorycz.html' title='Recenzja – Zbigniew Kubiak „Piękno i gorycz Europy. Dzieje Greków i Rzymian”'/><author><name>Mroophka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08073067449167171855</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/__haPhVXHN08/SiLD_WT1L6I/AAAAAAAAACw/sdiROQXfPsw/S220/4f0ef92087519aa2a.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2453654474487869047.post-6053458951811672041</id><published>2007-12-21T18:16:00.000+01:00</published><updated>2007-12-21T18:19:55.741+01:00</updated><title type='text'>Circus Maximus, Teatr Marcellusa i Amfiteatr Flawiuszy</title><content type='html'>&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;1.&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;       &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;Architektura rzymska okresu cesarstwa&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Architektura rzymska kładła główny nacisk na budowle użyteczności publicznej jak łaźnie, teatry, amfiteatry, cyrki, bazyliki, świątynie, czy pomniki. Zatem sam Rzym, jako stolica imperium, pełne było przepychu, dekoracyjności, monumentalności i z pewnością robiło niesamowite wrażenie na przybyszach z prowincji.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;W tym miejscu należy zauważyć, że miasta rzymskie, były z góry planowane. A w czasach cesarstwa narzucono nawet rygorystyczne zasady symetrii układów wielkich brył w przestrzeni. Zakończyło to chaotyczne budowanie, jakie miało miejsce choćby w samym Rzymie.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Mówi się, że rzymianie wiele zapożyczyli od greków. Jednak architektura była pod tym względem bardzo samodzielna. Jedyne co ściągnęła z państw hellenistycznych to kolumnowe portyki, oraz kształty teatrów i cyrków. Osławione łuki triumfalne i kolumny to już oryginalny pomysł rzymski.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Porządki architektoniczne były, jak gdyby kompromisem pomiędzy wpływami hellenistycznymi, a imperialnymi. Tak powstał porządek toskański, na podstawie porządku doryckiego (różniący się gładką kolumną i obecnością bazy), porządek kompozytowy (łączący porządki joński i koryncki), oraz porządek spiętrzony, używany na kilku kondygnacyjnych budynkach (najniżej porządek dorycki, potem joński, na szczycie koryncki). Rzymianie wpadli też na sprytny pomysł kolumn ‘przyklejonych’ do fasady, zwanych pilastrami, którą główną funkcją była dekoracyjność. Bo tak naprawdę architektura w cesarstwie nie potrzebowała już kolumn. Dzięki wynalezieniu zaprawy murarskiej zwanej bitumenem lub opus ceamenticum, oraz dzięki łukom arkadowym, ciężar sklepienia budowli został przeniesiony z licznych kolumn, na ściany budynku. Dzięki temu zaczęły się pojawiać monumentalne budowle z apsydami, niszami, czy nawet kopułami. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 18pt; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;2.&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;     &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;Cyrki&lt;/p&gt;      &lt;p class="MsoNormal"&gt;Cyrk z języka łacińskiego oznacza okrąg. Jest to typowa dla architektury rzymskiej budowla, przeznaczona do oglądania wyścigów dwukołowych i czterokonnych. Ośrodkiem cyrku była arena w kształcie wydłużonego prostokąty, o jednym węższym boku wydłużonym półkoliście, podzielona na dwie części murem zw. &lt;i style=""&gt;spiną&lt;/i&gt;, biegnącym przez 2/3 długości Ustawione były tam pomniki, oraz dwie edykule (&lt;i style=""&gt;aedicula - &lt;/i&gt;kapliczka zwieńczona frontonem opartym na antach, pilastrach lub kolumnach). Na obu końcach spiny ustawione były bazy z balaskami (&lt;i style=""&gt;metae&lt;/i&gt;)(stożkowate słupy w około których zakręcały się ścigające wozy). Schodkowa widownia otaczała arenę z trzech stron, po środku jednego z dłuższych boków znajdowała się loża cesarska (&lt;i style=""&gt;pulvinar)&lt;/i&gt;, po przeciwnej stronie loża urzędnika wydającego igrzyska. Na węższym, prostym boku znajdował się budynek &lt;i style=""&gt;(oppidum)&lt;/i&gt;, w którego dolnej części znajdowały się&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;wozownie i stajnie &lt;i style=""&gt;(carceres&lt;/i&gt;). Po środku carceres mieściło się wspaniałe wejście &lt;i style=""&gt;(porta pompea)&lt;/i&gt;, a po przeciwnej stronie areny, brama triumfalna &lt;i style=""&gt;(porta trumphalis), &lt;/i&gt;przez którą opuszczali arenę zwycięzcy. Trzecia brama (&lt;i style=""&gt;porta libitinensis)&lt;/i&gt; przez którą wynoszono rannych i zabitych, znajdowała się po środku prawej widowni.&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;ol style="margin-top: 0cm;" start="3" type="1"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;Circus      Maximus&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Circus Maximus znajduje się pomiędzy wzgórzami Awentynu i Palatynu. Jego początki wiążę się z rządami Tarkwiniusza Starszego. Od VI w p.n.e do IV w n.e wielokrotnie przebudowywany i ostatecznie mieściło się 250 000 osób, co stanowiło 1/4 populacji Rzymu. Wymiary Circus Maximus to 544 na &lt;st1:metricconverter productid="129 metr￳w" st="on"&gt;129 metrów&lt;/st1:metricconverter&gt;. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Najstarsza część cyrku są drewniane fundamenty carceres z 329 r. p.n.e. W 174 r. p.n.e postawiono murowany oppidum, oraz 7 jaj na spinie informujących o ilości okrążeń.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Na polecenie Agrypy w 33 r. p.n.e ustawiono 7 figurek delfinów, a za Augusta dodano lożę cesarską i obelisk przywieziony z Heliopolis (dziś na Plac del Popolo). Oktawian naprawdę po bitwie pod Akcjum w 31 r. przywiózł dwa obeliski z Heliopolis. Drugi stanął na polu Marsowym jako fragment gigantycznego zegara słonecznego. Drugi obelisk na spinie Circus Maximus został przywieziony przez Konstancujsza II z Teb (teraz znajduje się na placu św. Jana na Lateranie). Cesarz Aurelian postawił jeszcze na spinie świątynie słońca. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ostatnie igrzyska w Circus Maximus rozegrano w 550 r. n.e. Obecnie zabytek jest nieodkopany.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Z Circus Maximus łączą się nie rozerwalnie igrzyska cyrkowe zwane &lt;i style=""&gt;Circenses Lundi.&lt;/i&gt; Głównie miały one za zadanie odwrócić uwagę mieszkańców Rzymu od spraw politycznych.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Na początku Circenses Lundi organizowano pochód zwany &lt;i style=""&gt;pompa circensis &lt;/i&gt;(zniesiony&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;został przez Konstantyna Wielkiego). Orszak formował się na Kapitolu i przez Forum udawał się do cyrku. Na jego przedzie jechał urzędnik organizujący igrzyska, który wkraczał przez &lt;i style=""&gt;porta triumphalis.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Zawody trwały dzień lub dwa. Za Augusta odbywało się 10 wyścigów, od czasów Kaliguli 20 jednego i 24 drugiego dnia.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Najczęściej ścigały się &lt;i style=""&gt;bigae &lt;/i&gt;(zaprzęgi dwukonne) i &lt;i style=""&gt;quadrigae&lt;/i&gt; (zaprzęgi czterokonne). Bieg składał się z 7 okrążeń.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Istniały partie tzw. &lt;i style=""&gt;facitiones&lt;/i&gt;, każda z nich miała własnych lekarzy, wozy, konie, urzędników weterynarzy, oraz, co najważniejsze, własną barwę uwidocznioną w ubiorze woźnicy, uprzęży koni i ozdobach rydwanu.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Na początku istniały dwie partie: &lt;i style=""&gt;alba&lt;/i&gt; – biała, &lt;i style=""&gt;russata&lt;/i&gt; – czerwona. Później następne dwie: &lt;i style=""&gt;veneta&lt;/i&gt; – niebieska, &lt;i style=""&gt;prasina –&lt;/i&gt; zielone. A za czasów Domicjana powstały kolejne dwie: &lt;i style=""&gt;aurea – &lt;/i&gt;złota, purpurea – purpurowa. Biali i czerwoni byli w opozycji do Cesarstwa, zielonych popierał Cesarz, zwolennikami niebieskich był senat i arystokracja.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Publiczność także była podzielona na frakcje, ze względu na kolor, któremu kibicowano. Oczywiście przed, w trakcie i po wyścigach, dochodziło do regularnych bójek zwolenników poszczególnych frakcji. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Partie zdobywały z czasem wielkie znaczenie polityczne i duże wpływy na dworze cesarskim. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Wyścigom rydwanów towarzyszyły zakłady pieniężne. Woźnice najczęściej byli niewolnikami. Za liczne zwycięstwa byli wyzwalani. &lt;/p&gt;    &lt;ol style="margin-top: 0cm;" start="4" type="1"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Teatr rzymski&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Teatr rzymski inspirowany był teatrami greckimi. Jago właściwa forma architektoniczna wykształcił się w dopiero I w. p.n.e. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Teatry były wznoszone na płaskim terenie, jako wolno stojące.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;Orchestra&lt;/i&gt; z powodu braku występu chórów i tańców przybrała formę półkola i została zmniejszona. Z trzech stron otoczona była siedzeniami dla widzów (&lt;i style=""&gt;cavea), &lt;/i&gt;osłonięta dachem (&lt;i style=""&gt;velum&lt;/i&gt;). Właściwa scena, nazywała się &lt;i style=""&gt;pulpitum,&lt;/i&gt; który w Grecji nazywany był &lt;i style=""&gt;proskeon, &lt;/i&gt;wzniesiona była na wysokość 1,5m. Z tylu była zamknięta dekoracja na budynku zw. &lt;i style=""&gt;scaenae frons. &lt;/i&gt;Wraz z nią narodziło się malarstwo sceniczne, scenografia. Budynek otaczał bokami scenę i tworzył kulisy. Istniały dwa wejścia dla głównego bohatera i innych. Za budynkiem mieścił się duży prostokątny dziedziniec otoczony portykiem. To tu aktorzy wypoczywali w czasie przerwy.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Widownia wpisana w rzut prostokąta. Była schodkowo, bo teatr budowano na płaskim terenie. Cavea podzielona była na sektory poziome i pionowe. Senatorowie siedzieli w orchestrze wyżej kapłani i urzędnicy, potem obywatele z majątkiem wartym ponad 400 tys. sestercji, wyżej wolni obywatele, na końcu nie obywatele, kobiety i niewolnicy. Widownia przedstawiała mini strukturę społeczeństwa rzymskiego. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Cesarz w teatrze miał realną możliwość rozmowy ze swoimi poddanymi. To tu pokazywał się, co wpływało na opinie ludności. Np. Juliusz Cezar podczas przedstawień czytał dokumenty, a August za to każdego przedstawienia słuchał z uwagą.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Fasada teatru zbudowana jako kilku kondygnacyjny arkadowy mur zwieńczony galerią.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Nowościami jakie wprowadzili rzymianie było zastosowanie kurtyny (&lt;i style=""&gt;aulaeum),&lt;/i&gt; oraz plakaty reklamujące przedstawienia.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Funkcja teatru była przede wszystkim kulturalna. Gdyby w Rzymie nie było teatrów to nie mógłby on być kulturową stolicą Imperium.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Koniec teatru starożytnego miał miejsce, gdy rozwinęło się chrześcijaństwo.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Modna wśród arystokracji pantomima, służyła głównie wyszydzaniu wszystkiego. Była to sprośna groteska. Wśród kanonu stałych postaci wprowadzono chrześcijanina umierającego. Parodiowanie chrześcijaństwa nie spodobało się tworzącemu się kościołowi. Teatr został bezwzględnie potępiony. Przez następne dziesięć wieków żaden aktor ani aktorka nie mogli otrzymać chrztu.&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;ol style="margin-top: 0cm;" start="5" type="1"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;Teatr      Marcellusa&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Teatr Marcellusa znajduję się koło Kapitolu, przy polu Marsowym i Forum Holitorium.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Teatr zaczął Cezar, chcąc tym samym rywalizować z budową teatru Pompejusza (pierwszym kamiennym teatrem w Rzymie. Budowę jednak zakończył August w 13 lub 11 r. p.n.e. Początkowo Cezar chciał, żeby to był mały budynek, jednak August skorzystał z prywatnych funduszy i wybudował największy teatr w rzymskim Imperium.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Budynek otrzymał swą nazwę zięciu Augusta, mężu jego siostry Oktawii. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Teatr był typowym przykładem wielokondygnacyjnego podział porządków (porządek spiętrzony). Pierwsze dwie kondygnacje to pilastry w stylu doryckim i jońskim, pomiędzy 44 arkadami. Na drugiej kondygnacji miedzy filarami stały prawdopodobnie posągi. Trzecia kondygnacja była ściana z pilastrami prawdopodobnie w stylu korynckim. Góra budynku jest za bardzo zniszczona i nie jest to pewne. Wiadomo jednak, że pomysł z porządkiem spiętrzonym wykorzystano przy budowie Koloseum &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Teatr był zbudowany głównie z cementu w wątku opus reticulatum. Scena była kamienna. Mógł pomieścić około 15 tys. osób.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Na zewnątrz zachowany w bardzo dobrym stanie.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Przez lata przeszedł wiele rekonstrukcji i napraw, aż w końcu, w XII w. trafił w ręce prywatne i został przerobiony na średniowieczną fortece. W późniejszych czasach, jak wiele innych budowli w Rzymie, stał się swoistym kamieniołomem. Odnowił go dopiero Mussolini.&lt;/p&gt;    &lt;ol style="margin-top: 0cm;" start="6" type="1"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;Dynastia      Flawijska&lt;o:p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 18pt; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;1)&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;      &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;Tytus Flawiusz Wespazjan III zw. Wespazjanem&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Był synem zwykłego poborcy podatków. Naprawdę wykazał się podczas podboju Brytanii. W 51 roku został konsulem, a w 67 roku został wybrany przez Nerona na dowódcę wojsk palestyńskich w celu stłumienia powstania żydowskiego, które wybuchło rok wcześniej.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Kiedy Witeliusz został cesarzem, wojska wschodnie zaniepokoiły się. Myślano, może wyślą ich nad Ren. Istnieje też teoria, że tak naprawdę wybór Wespazjana na cesarza to był spisek, wyżej wymienionego, Mucjanusa prefekta Syryjskiego, oraz Aleksandra prefekta Egipskiego. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;W roku 69 legiony egipskie, palestyńskie i syryjskie, a po nich naddunajskie ogłosiły Wespazjana nowym cesarzem. Zaczęła się walka o Rzym. Flawiusz zablokował port w Aleksandrii i dostawy zboża, a Mucjanusa wysłał do Rzymu. Jednak pierwsze wkroczyły legiony naddunajskie, po bitwie pod Bedriakum i dlatego nie udało się przeprowadzić tego przewrotu bez krwawo.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Senat w końcu uznał Wespazjana cesarzem w roku 70. Chociaż cesarz świętował rocznicę dnia, gdy wybrało go wojsko&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Wespazjan zmarł w 79 roku w sposób naturalny.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Głównym problemem, który spadł na głowę Wespazjana, było samo Imperium tuż po wojnach domowych. Skarbiec okazał się pusty. W Palestynie trwało powstanie, a Brytanii walki z miejscową ludnością.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jednak Wespazjan był sprytny i wydobył państwo z kryzysu. Radykalnie podniósł podatki w prowincjach, ale nie obciążył ich utrzymaniem stanowiska cesarza. Z drugiej strony zwolnił od podatków lekarzy i nauczycieli, jako wykonujących zawody społeczne. Znane powiedzenie „&lt;i style=""&gt;pecunia non olet” &lt;/i&gt;dotyczy jego podatku od latryn. Zresztą monet używał jako elementu propagandy. Usunął stoików z Rzymu, odbudował zniszczony Kapitol, wybudował świątynie pokoju, oraz zaczął budować Koloseum.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;W swoich stosunkach z senatem starał się być blisko, ale nie dał im samodzielności. &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 18pt; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;2)&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;    &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;Tytus Flawiusz Wespazjan IV zw. Tytusem&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Rządził od79 do 81 roku. Brał udział w wyprawach ojca, gdyż starał się trzymać z daleka od życia politycznego. W latach swej młodości był bliskim przyjacielem Brytanika, syn cesarza Klaudiusza, którego otruto. To spowodowało, że Tytus nie był zainteresowany spiskami i politycznym knuciem.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Tytusa najbardziej się kojarzy ze zniszczeniem świątyni Jerozolimskiej i stłumieniu powstania żydowskiego, oraz wybuchem Weuzewiusza.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;W 71 roku został przyjęty przez ojca do współrządów jako Cenzor. Zresztą jego ojciec zawsze powtarzał, że to właśnie on będzie jego następcą.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Prowadził politykę ugody z senatem, był dobrym administratorem. Wykończył Koloseum. &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;Lubował się w ucztach, orgiach i pijaństwie. Umarł z przyczyn naturalnych febra lub marskość wątroby&lt;o:p&gt;. &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 18pt; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;3)&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;    &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;Tytus Flawiusz Domicjan zw. Domicjanem&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Rządził w latach 81 – 96.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Za jego czasów wojny toczyły się w Brytanii, Germanii, oraz z Dakami.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Zasłynął budową &lt;i style=""&gt;limesu&lt;/i&gt;, czyli linii fortyfikacji, która miał bronić przed barbarzyńcami. Limes łącznie miał długości ok. &lt;st1:metricconverter productid="540 km" st="on"&gt;540 km&lt;/st1:metricconverter&gt;, jego trzon &lt;i style=""&gt;castra&lt;/i&gt; obozy legionowe, między nimi leżały &lt;i style=""&gt;castella&lt;/i&gt; czyli obozy pomocnicze, a między nimi z kolei drewniane wieże &lt;i style=""&gt;burgi.&lt;/i&gt; Pomysł ten wykorzystał Hadrian&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Domicjan dążył do osiągnięcia władzy absolutnej, chciał zniszczyć iluzje wszystkich urzędów republikańskich.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Swoim charakterem zraził całą arystokracje do siebie. Spowodowało to liczne spiski. Tylko lud był mu życzliwy, bo urządzał wspaniałe igrzyska.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Domicjan uważany był za tyrana, jednak z drugiej strony za jego rządów całe imperium się rozwijało. W samym Rzymie budował nowe świątynie i otaczał opieką zapomniane biblioteki.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ostatni Flawiusz został zamordowany i wyrzucony z pamięci. Pod koniec życia spiski stały się jego manią, potoczyły się głowy najbliższej rodziny.&lt;/p&gt;  &lt;ol style="margin-top: 0cm;" start="7" type="1"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;Amfiteatr      rzymski&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Amfiteatr rzymski jest to oryginalna rzymska budowla powstała na przełomie er.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Był na plan elipsy lub koła. Arena pośrodku, dokoła niej była schodkowa widownia. Najniżej znajdowało się podium dla dostojników i senatorów, wyżej była cavea podzielona jak w teatrze na rzędy poziome i pionowe. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Pod areną mieściły się pomieszczenia dla dzikich zwierząt i urządzenia kanalizacyjne.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Amfiteatr był zwykle kilkupiętrowy, ozdobiony porządkiem spiętrzonym.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Odbywały się w nim pokazy cyrkowe i walki gladiatorów.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Zalążkiem był wydzielony na forum dziedziniec wysypany piaskiem, wokół którego ustawiano ławy dla widzów&lt;/p&gt;    &lt;ol style="margin-top: 0cm;" start="8" type="1"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;Koloseum&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Koloseum znajduje się pomiędzy Eskwilinem, a Palatynem.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Budowę tego niesamowitego amfiteatru rozpoczął Wespazjan w 70 r., a Tytus inaugurował otwarcie w 80 r.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Koloseum stanęło na miejscu sztucznego jeziora wokół Złotego Domu Nerona.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Nazwa w VIII w. od stojącej obok rzeźby Nerona.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jego wymiary to: obwód &lt;st1:metricconverter productid="54 m" st="on"&gt;54 m&lt;/st1:metricconverter&gt;, wysokość &lt;st1:metricconverter productid="48,5 m" st="on"&gt;48,5 m&lt;/st1:metricconverter&gt;, długość osi 188m x 156m.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Amfiteatr ma 4 kondygnacje. Pierwsze trzy mają podziały arkadowe, czwarta ma pas rozczłonkowanego pilastrami muru z przeprutymi niewielkimi oknami.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Arkady pełniły funkcje estetyczną i konstruktywną. Przede wszystkim zasłaniały gładki, monotonny mur. Umożliwiały także wyrównanie ciśnienia jakie powstawało pomiędzy masami budowli. Każda kondygnacja miała 80 arkad, które opierały się na filarach, do których przylegały półkolumny.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Przy każdym końcu osi elipsy znajdowała się brama wjazdowa prowadząca bezpośrednio na arenę. Większość murów była otynkowana.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Czwarta kondygnacja wykonana była z żółtego trawertynu miała konsole do których mocowano 10 metrowe maszty, służące do rozpinania velarium Fundamenty z &lt;i style=""&gt;opus caementicum &lt;/i&gt;wzmocniony rozdrobnionym kamieniem lawowym. Sklepienia wykonano z pumeksu, żeby zmniejszyć ich ciężar&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Wewnątrz obłożone marmurem.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Koloseum mieściło się 50 tys. ludzi. Prowadziło tam osiemdziesiąt wejść, które zapewniały szybkie opuszczenie widowni przez widzów (w ciągu sześciu minut.)&lt;/p&gt;                                      &lt;p class="MsoNormal"&gt;Amfiteatr został uszkodzony w 445 roku podczas trzęsienia ziemi. Ostatnie igrzyska odbyły się w 528 r. za króla Teodoryka. W XIII w. zamienione na twierdze rodu Frangipanich. Potem służyło już tylko za kamieniołom. Dopiero Benedykt XIV, chcąc ratować zabytek, uświęcił Koloseum jako miejsce śmierci pierwszych chrześcijan.&lt;o:p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Bibliografia:&lt;/p&gt;  &lt;ul style="margin-top: 0cm;" type="disc"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;„Historia      Sztuki” red. J. Dębicki&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;wyd. WSiP,      1998 Warszawa&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;„Słownik      terminologiczny sztuk pięknych” red. K. Kubalska – Sulkiewicz wyd. PWN,      2002 Warszawa&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;„      Encyklopedia sztuki starożytnej” red. Sztuki rzymskiej A. Sadurska wyd.      AiF, 1974 Warszawa&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;„      Sztuka i czas” red. I. Ramotowska wyd. WSiP, 2004 Warszawa&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;„      Mała encyklopedia kultury antycznej” red. Z. Piszczek wyd. PWN, 1988      Warszawa&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;„Historia      Sztuki w zarysie”&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;red. H.      Stachowski wyd. PWN, Kraków 1981&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;„      Wielka Historia Świata – świat okresu cywilizacji klasycznych” red. A.      Krawczuk,&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;rozdz. „Rozwój i upadek      Imperium Romanum” J.A. Ostrowskiego wyd. Świat Książki, Warszawa 2005&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;„Historia      starożytna” red. M. Jaczynowska wyd. TRIO, Warszawa 1999&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;J.      Flawiusz „Autobiografia” wyd. Rytm, Warszawa 1996&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;R. C. Beacham „The Roman      theatre and its audience” wyd. &lt;st1:placename st="on"&gt;Harvard&lt;/st1:PlaceName&gt;      &lt;st1:placetype st="on"&gt;University&lt;/st1:PlaceType&gt; Press &lt;st1:place st="on"&gt;&lt;st1:city st="on"&gt;Cambridge&lt;/st1:City&gt;, &lt;st1:state st="on"&gt;Massachusetts&lt;/st1:State&gt;&lt;/st1:place&gt;      1992&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;M.      Grant “Dwunastu cezarów” wyd. Cyklady Warszawa 1997&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2453654474487869047-6053458951811672041?l=mroophka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mroophka.blogspot.com/feeds/6053458951811672041/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2453654474487869047&amp;postID=6053458951811672041&amp;isPopup=true' title='Komentarze (48)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/6053458951811672041'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/6053458951811672041'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mroophka.blogspot.com/2007/12/circus-maximus-teatr-marcellusa-i.html' title='Circus Maximus, Teatr Marcellusa i Amfiteatr Flawiuszy'/><author><name>Mroophka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08073067449167171855</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/__haPhVXHN08/SiLD_WT1L6I/AAAAAAAAACw/sdiROQXfPsw/S220/4f0ef92087519aa2a.jpg'/></author><thr:total>48</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2453654474487869047.post-7431494037958643329</id><published>2007-12-21T18:15:00.001+01:00</published><updated>2007-12-21T18:15:50.426+01:00</updated><title type='text'>Kreta i kultura kreteńska</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal"&gt;Kreta znajduje się na morzu Śródziemnym i jest najdalej wysunięta na południe wyspą Grecką. 70% &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;jej gruntów stanowią grunty zupełnie jałowe, nie da się na nich nawet wypasać owiec. Na terenie wysokich gór odnaleźć można liczne jaskinie, które służyły za kryjówkę mieszkańcom podczas kataklizmów, a &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;nawet w czasie trwania II wojny światowej. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Właściwie nie wiadomo dlaczego właśnie tu nastąpił tak gwałtowny rozwój kulturalny i dlaczego przybysze z Bliskiego Wschodu wybrali tą właśnie wyspę, kiedy bliżej mieli na Cypr, bądź Rodos.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Pojawienie się ludności z udomowionymi zwierzętami datuję się na ok. 6 tysięcy lat p.n.e. Wtedy też, na terenach Cyklad, oraz Krety pojawiły się pierwsze świadectwa sztuki – tzw. „idole”. Były to schematycznie przedstawione postaci ludzkie. Miały one długie&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;cylindryczne szyje, wyraźnie zaznaczone nosy i piersi. Najbardziej znanymi przykładami „idoli” są: &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Harfista z Keros, posążek żeński z Amorgos (wykonany z terakoty), siedząca bogini z Krety (charakterystyczna – steatopygia) i figurki wiolinowe.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 18pt;"&gt;Kultura kreteńska została podzielona na kilka okresów:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Wczesnokreteński&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;3000 – 2000 p.n.e.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Średniokreteński&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;2000 – 1580 p.n.e.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Późnokreteński&lt;span style=""&gt;      &lt;/span&gt;1580 – 1100 p.n.e.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Każdy z tych okresów dzielił się na kolejne 3 podokresy. Możemy także znaleźć podział na:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Pałace starsze 2000 – 1570 p.n.e., które zawierają się w okresie średniokreteńskim I, oraz II&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Pałace młodsze 1700 – 1425 p.n.e., które zawierają się w okresie od średniokreteńskiego III do późnokreteńskiego II&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Okres Wczesnokreteński &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 9pt;"&gt;W tym okresie zaczęły się tworzyć charakterystyczne osady z jednym domostwem, złożonym z liczby podobnych do siebie pomieszczeń posklejanych z sobą. Domy były budowane z suszonej cegły. W okresie tym przybyła także nowa fala mieszkańców z Azji Mniejszej, którzy przywieźli z sobą sztukę wytwarzania brązowych ozdób i broni. Jednak rzadko zdarza się odkryć brązowe narzędzia z tego okresu. Zaistniały wtedy, po raz pierwszy na Krecie, pieczecie osobiste wykonane głównie z materiałów miękkich i kamienia. Na ich powierzchni były ryte figury geometryczne. Pochówek w tamtym okresie odbywał się głównie w grotach i jamach, jednak można znaleźć także izby naziemne. Koło Messary odnaleziono duże, koliste, naziemne pomieszczenie, być może czymś przykrywane. Używane ono było przez pokolenia do wielu pochówków a dziś nazywamy je tolosami (od gr. tholoi – komora grobowa).Powszechne było chowanie ludzi w glinianych dzbanach zw. patosami, albo trumnach owalnych z terakoty zw. larnaksami. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 9pt;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 9pt;"&gt;Pałace starsze&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Najważniejszymi ośrodkami na Krecie, w okresie Pałacy Starszych były: Knossos, Fajstos, Mali i najmniejszy Kato Zakro. Nie do końca wiadomo skąd wziął się pomysł na budowę tego typu architektury. Możliwe, że idea ta przywędrował z Bliskiego Wschód, gdzie odnajdziemy wiele podobnych budowli. Prawdopodobne jest także, że wczesnokretenskie osady przekształciły się i zostały wchłonięte przez większy ośrodek. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Do czego służył pałac? Przede wszystkim był magazynem na oliwę, zboże, wino, także stanowił centrum rzemieślnictwa, administracji. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Pałace zawsze powstawały bez murów obronnych, w końcu mieszkańcy żyli przez pokolenia w pokoju i nie czuli potrzeby tworzenia takich rzeczy. Wszystkie pomieszczenia pałacu mieściły się wokół dużego dziedzińca, do którego prowadziły hale wejściowe, schody, portyki kolumnowe. Tutaj znajdowały się też sale reprezentacyjne (przedsionek i sala tronowa), pokoje mieszkalne, komnaty kultowe, łazienki (dobrą kanalizację zapewniały rury terakotowe). Warto zwrócić uwagę na łaźnie królowej w Knossos, zw. megaronem. Pałace zwykle miały po kilka kondygnacji, a na samej górze mieszkał władca. Gdy przyjrzymy się bliżej planom budowli na Krecie nie zdziwimy się skąd pojawiła się legenda o Minotaurze i labiryncie.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Takie wielkie kompleksy pałacowe mogły istnieć tylko w ramach zorganizowanej gospodarki: rolniczej, hodowlanej i rzemieślniczej, z związku z czym musiało istnieć państwo lub raczej państwa, które posiadały silną władze centralną i sprawną administrację. Były po prostu dobrze zorganizowane.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;XVI w p.n.e. nastąpiło zniszczenie pałaców. Nie znamy przyczyn tego wydarzenia. Wiemy, że w tym samym czasie miał miejsce najazd Hyskosów na Egipt. Jednak dzisiaj najbardziej rozpowszechnioną teorią jest, że na Krecie wybuchła wojna domowa między władcami dzielnicowymi o hegemonie na wyspie. Prawdopodobnie królowie Mali, Fajstos czuli się zagrożeni z strony Knossos i stworzyli koalicję. Stan pałaców po tych wydarzenia, sugeruję, że władca Knossos pokonał przeciwników i podporządkował sobie całą wyspę. Pałace zostały odbudowane, jednak Knossos zostało powiększone i bardziej udekorowane.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Pałace młodsze&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Szybka odbudowa pałacy pozwoliła na kontynuacje i rozwój wcześniejszych osiągnięć takich jak:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Freski i malarstwo&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Freski i malarstwo na Krecie rozwinęły się prawdopodobnie z tynków barwnych zdobiących ściany mieszkalne. Największym ośrodkiem gdzie odnaleziono freski jest Knossos, oraz miasto Akrotiri na Therze (dzisiejszej Santorini), wystarczy wspomnieć choćby ‘bokserów’ czy ‘rybaka’ z tej właśnie miejscowości. Trzeba zaznaczyć, że odnalezione freski stanowią malutkie fragmenty, z których dopiero następuje rekonstrukcja całości. Artyści kreteńscy, oczywiście są dla nas anonimowi, zdobili głównie ściany i podłogi. Wyraźnie widać wpływ malarstwa egipskiego, szczególnie w tematyce i technice wykonania.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Początkowo freski ukazywały proste motywy geometryczne, a kolorystyka była biało czerwona. Z czasem jednak rozwinęła się, by w okresie pałacy młodszych uzyskać swój największy rozkwit. Główną tematyką przedstawień była przyroda i zwierzęta (fauna i flora lądowa oraz morska), a także ludzie podczas procesji, bądź zawodów. Była ona bardzo drobiazgowa, tak jak w Egipcie. Nawet dziś botanicy potrafią rozróżnić gatunki namalowanych rośliny. Nie jest pewne, czy można ten nurt nazwać naturalistyczny, gdyż zdarza się dostrzec np. niebieskie małpy, ale możliwe, że była to pewna konwencja przedstawienia. Freski, na które należy zwrócić uwagę to słynna ‘Paryżanka’, ‘Delfiny’ z Megaronu królowej, ‘ Gryfy’ z sali tronowej, czy tzw. ‘Tresura byka’. Bardzo rzadko przedstawiane były wojny.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Dzięki freskom możemy także zobaczyć podziały społeczne. Damy dworu, podczas igrzysk, były zwykle lepiej ukazane i wyraźniejsze niż otaczający je tłum ( ukazany w skrócie, jako same głowy).&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Ceramika&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Ceramika kreteńska „zaczyna” się w jaskini w Kamares ok. 2000 – 1700 p.n.e. Specyficzne naczynia, które tam odnaleziono, miały wysoką technikę wykonania, piękne barwy malowideł,&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;pełne ekspresji kompozycje ozdób dopasowanych do kształtu naczynia. Na czarnym tle zwykle malowano białe, czerwone, żółte lub brązowe wzory geometryczne i stylizowane motywy roślinne, rzadko postaci. Naczynia były wykonywane techniką barbotio, czyli oddzielnie nakładano dekorację na zewnętrzną powierzchnię naczynia, po czym dołączano ozdoby wykonane w innych formach. W okresie pałacy młodszych kontynuowano ten styl, zmieniając jedynie tło na jasne, a ozdoby na czarne. Rodzajem ceramiki z Kamares były tzw. Naczynia ‘egg shell’ (skorupa jaj), nazywane tak, gdyż były to naczynia o bardzo cienkich ścianach, w kształcie maleńkich czarek.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;W okresie pałacy młodszych wyróżniamy także styl morski i pałacowy. W pierwszym dominują motywy roślinne (rośliny morskie) i zwierzęce, przeważnie ośmiornice. Styl ten cechował się dużym naturalizmem. Styl pałacowy rozwijał się w latach 1450 – 1400 p.n.e. Charakteryzuje się upraszczaniem aż do form geometrycznych. Przedstawienia naturalistyczne ustępują symbolicznemu.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Rzeźba&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Na wyspie zachowało się mało rzeźb, przeważnie były to drobne, &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;niewielkie figurki z reguły kobiety w żakietach odsłaniających piersi, w spódnicach z fartuszkami. Były to być może kapłanki, albo przedstawienia bogini. Z pewnością miały one charakter wotywnym. Wykonane były głównie z gliny, fajansu, kości słoniowej lub brązu. Dobrym przykładem tego typu figurki będzie ‘Kapłanka z wężami’. Nie znaleziono przykładów rzeźby monumentalnej, chociaż podczas wykopalisk wykopano olbrzymie brązowe loki, a koło Fajstos formę do odlewu gigantycznej ręki. Podejrzewa się, że rzeźbę monumentalną, jeśli taka istniała na Krecie, wykonywano z drzewa (przez co nie zachował się żaden okaz), albo na eksport.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Rzeźby początkowo były statyczne, ale po pewnym czasie artyści nauczyli się przedstawiać ruch i swoboda, czego najlepszym przykładem jest rzeźba skocza z kości słoniowej. Pięknymi przykładami rzeźby i płaskorzeźby kreteńskiej są rytony w kształcie głowy byka, oraz waza żniwiarzy z ok. 1500 r. p.n.e.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Gliptyka&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Gliptyka mogła zaistnieć na Krecie dzięki rozwojowi techniki. Zwiększenie obrotów narzędzi i stosowanie węgla krystalicznego jako posypki pozwoliło na obróbkę nawet najtwardszych kamieni szlachetnych, a także złota.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Charakterystycznym elementem kreteńskiej gliptyki są pieczęcie, wykorzystujące na swych powierzchnia wzorce z malarstwa, czyli przedstawienia zwierząt, roślin, ludzi i ich wytworów, scen kultowych i dworskich, wyobrażenia sportowe i fantastyczne. Początkowo chciano zachować rygory symetrii, ale z czasem także na pieczęciach pojawiła się swoboda przedstawienia. Wykorzystywano nawet linie faliste by nadać wizerunkowi pozory ruchu i trójwymiarowości.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Pieczęci używano do oznakowania dzbanów, skrzyń, pomieszczeń, oraz dokumentów.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Złotnictwo&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;W złotnictwie wyraźnie widać styl warsztatów wschodnich. Wykorzystywano techniki wyrobu z Bliskiego Wschodu, Mezopotamii, Azji Mniejszej. Używano przede wszystkim techniki:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;filigranowej, czyli wykonywania ornamentów i całych, zwykle niewielkich, przedmiotów z drucików&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;granulacyjnej, czyli wykonywania ozdób z bardzo drobnych kuleczek przylutowanych do powierzchni przedmiotu &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;emaliowanie, czyli sproszkowane szkliwo, zabarwione tlenkami metali, nakładano na przygotowana powierzchnie metalu i wypalano uzyskując szklistą powłokę trwale związaną z podłożem, następnie szlifowało i polerowało się ją.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Pięknym świadectwem wysoko postawionego złotnictwa na Krecie są złote kubki z scenami ujarzmienia byka, wywieszka przedstawiająca 2 pszczoły, czy liczne złote topory.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Hegemonia na morzu&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Kreta z pewnością była hegemonem na morzu Egejskim. Podporządkowane były jej Cyklady i część nadmorskiej Azji Mniejszej. Kreta, ponad to stanowiła rolę pośrednika handlowego, zważywszy na jej położenie, dokładnie pomiędzy Grecją, a Egiptem. Teuklides donosi także, że mityczny król Minos jako pierwszy posiadał flotę. Jeśli tak, to mit o podboju Aten przez Kreteńczyków staje się całkiem możliwy.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Gospodarka i kontakty&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Podstawą rolnictwa były (i nadal są) gaje oliwne (oliwę eksportowano), winorośle, figowce, wełna. Tak naprawdę niesiemy jednak jaki status społeczny mieli rolnicy, i jak wyglądał handel wewnętrzny.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Znamy, za to bardzo dobrze kontakty zewnętrzne Krety z innymi państwami. Podejrzewa się, że ten handel był opanowany przez ludzi pałacu, tylko ich stać było na okręty. Kreta handlowała z: Anatolią, Cykladami, Cyprem (skąd sprowadzano miedź), Syro – Palestyną (w Byblos znajdowali się kreteńscy osadnicy), Peloponezem, Attyką, oraz Egiptem (w Egipcie możemy odnaleźć ceramikę kreteńska, na Krecie ceramikę Egipską).&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Z krety do Egiptu płynęła malowana ceramika, zdobione naczynia metalowe, oliwa, drewno, oraz tekstylia. Z Egiptu zaś dostarczano&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;kość słoniową, złoto, kamienie szlachetne, oraz papirus. Prawdopodobnie jednak, handel ten nie nabrał charakteru regularnej wymiany. Możemy za to spotkać Kreteńczyków w wizerunkach na freskach w grobach faraonów z XV w. p.n.e. niosących typowe wyroby rzemiosła kreteńskiego, dary dla władcy. Powstał&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;nawet w kanonie egipskim typ ‘kreteńskiego posła’ wyróżniającego się ubiorem i niosący przedmioty o charakterystycznych kształtach waz kreteńskich. Należy zauważyć, że gdy Kreteńczycy zamienili się z grekami ze stałego lądu w Egipcie nie zmieniono konwencji przedstawienia.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Tak naprawdę, nie jest pewne czy Kreteńczycy handlowali. Możliwe, że obce produkty uzyskiwali dzięki wojnom, piractwu, poselstwom, lub otrzymywali je jako zapłaty za najmowanie się w wojsku obcych krajów (przeważnie wojsku egipskim) &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Wierzenia i groby&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Kreteńczycy wierzyli w boginię – matkę, której syn umarł młodo, ale zmartwychwstał. Był to symbol wegetacji. Wiem, że bogini na pewno miała kapłanki, nie wiadomo, czy istnieli ich męski odpowiednik. Status kapłanek w społeczeństwie był nieznany. Podejrzewa się, że władca Knossos mógłby być jednocześnie arcykapłanem. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Sanktuaria były zakładane na wolnym powietrzu i w jaskiniach. Uważano, że w takich miejscach można uzyskać łatwiejszy kontakt z bóstwem. Głównym miejsce sanktuarium było święte drzewo, słup, kamień, który koniecznie musiał być odgrodzony od części świeckiej.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ofiary jakie głównie Kreteńczycy składali swojej bogini to topory, noże, naczynia, szpile, &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;płody rolne, kwiaty. Nieznana jest także rola byka w wierzeniach Kreteńczyków. Istnieje bardzo wiele jego wizerunków, nie tylko na freskach, ale na rzeźbach, czy naczyniach libacyjnych. Jest pewne, że stanowił on ważny element życia religijnego.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Groby nadal miały kształt tolosów, ok. &lt;st1:metricconverter productid="13 m" st="on"&gt;13 m&lt;/st1:metricconverter&gt; średnicy z komorami grobowymi. Zaczęły się także pojawiać groby izbowe w formie prostokątów. Przed grobem zwykle stawiano ołtarz by rodzina zmarłego mogła się do niego pomodlić.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Pismo&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Kreteńczycy przejęli od Egipcjan pismo obrazkowe – hieroglificzne, z niego powstało pismo linearne A, nazywane tak, gdyż kształtem przypomina linijki. Pismo to nie zostało jeszcze odczytane. Istnieje zbyt mało zabytków by stało się to możliwe. Pismo linearne B, które zostało odczytane w 1952 przez Ventrisa i Chadwicka, jest pismem kreteńskim dostosowanym do potrzeb jeżyka greckiego, języka najeźdźców z Grecji.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ważnym zabytkiem związanym z pismem kreteńskim są gliniany dysk z Fajstos, którego znaczenia także nie znamy. Możliwe jest, że był to po prostu kalendarz.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Atlantyda&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Krecie i kulturze kreteńskiej nieustająco towarzyszy legenda o sławnej, opisanej przez Platona Atlantydzie. Podejrzewa się, że wyspa Thira, dziś Santorini, mogła być zagubioną wyspą. Thira wybuchła ok. 1500 r. p.n.e. Jej stolicą było Akrotiri. Posiadała wulkan wys. &lt;st1:metricconverter productid="1500 m" st="on"&gt;1500 m&lt;/st1:metricconverter&gt;. podczas wybuchu wulkan &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;cały zapadł się do morza. W niebo strzeliło 60 km3 materiałów wulkanicznych, a warstwa popiołów wynosi obecnie &lt;st1:metricconverter productid="40 m" st="on"&gt;40 m&lt;/st1:metricconverter&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Koniec kultury kreteńskiej&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Na początku 2 tys. p.n.e. do Grecji przybywają Achajowie, którzy od ok. 1700 ulegają wpływom kultury z krety. Jednak Teuklides podaje, że zajmowali się korsarstwem, a w późniejszych czasach zorganizowali flotę i stali się konkurencją dla Krety. Wyparli ich z własnych terenów - Cyklad, &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;wysp Rodos, Cypr, nawet Azji Mniejszej.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;W 1400 roku p.n.e. zaatakowali samą Kretę. Prawdopodobnie wcześniej odbiła się wielka bitwa morska. Możliwe także, że przyczyną udanego podboju wyspy była katastrofa naturalna jak np. wybuch wulkanu na Thirze.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Od XV do XI w. p.n.e. na Krecie następuje upadek kultury. Osadnictwo cofa się w góry, pałace upadają. Mykeńczykom, chociaż chcieli, nie udało się otworzyć kultury, taką jaką była kiedyś. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Od XI w. wyludniają się niektórych fragmentów wyspy. Możliwe, że było to spowodowane pojawieniem się Ludów Morza. Jednak bardziej prawdopodobny jest najazd ostatniej fali plemion Greckich – Dorów. W tym czasie następuje upadek kultury mykeńskiej i całkowity upadek kultury kreteńskiej. Następuje okres mitów i legend zwany ‘Wiekami Ciemnymi’.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Arthur Evans&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Angielski archeolog, który uwierzył w mit o królu Minosie. W roku 1900 wykupił on Knossos i zaczął tam własne badania. Odkrytą przez siebie kulturę nazwał minojską właśnie od Minosa. Sam też uporządkował chronologie tej kultury.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Największe kontrowersje wzbudza jednak jego własna rekonstrukcja Knossos. Sam Evans zamieszkał w jednej z odkopanych i zrekonstruowanych will w pobliżu Knossos. Czy rzeczywiście powinniśmy potępiać postępowania tego angielskiego arystokraty? Idąc za profesorem Michałowskim, należy zwrócić uwagę, że przed I wojna światową, inaczej się na tego typu czyny patrzyło. Sam profesor Michałowski uważał, że krytyka jaka spadła na Evansa jest nieuzasadniona. Uważał on, że rekonstrukcja potrzebna by zachować zabytki dla następnych pokoleń. Gdyby Knossos nie zachowałoby się w tak dobrym stanie, nie moglibyśmy ocenić jego prawdziwej wartości. Nie wiadomo, czy bylibyśmy w ogóle w stanie odkryć i poznać kulturę minojską. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 36pt;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Bibliografia:&lt;/p&gt;  &lt;ul style="margin-top: 0cm;" type="disc"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;Bravo,      Wipszycka „Historia Greków starożytnych”&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;Red.      Piszczek „Mała Encyklopedia Kultury Antycznej”&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;Red.      Michałowski „Encyklopedia sztuki starożytnej”&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;„Historia      Sztuki” wyd. WSiP&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;Michałowski      „Jak grecy tworzyli sztukę”&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;„Wielka      Historia Świata – Świat okresu cywilizacji klasycznych” wyd. Świat Książki&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;Osińska      „Sztuka i czas”&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;Wolski      „Historia powszechna – starożytność”&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;Jaczynowska,      Musiał, Stępień „Historia Starożytna”&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;Czas.      „Odkrycia” nr.16&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;Przewodnik      „Knossos, Minojska Cywilizacja”&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2453654474487869047-7431494037958643329?l=mroophka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mroophka.blogspot.com/feeds/7431494037958643329/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2453654474487869047&amp;postID=7431494037958643329&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/7431494037958643329'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/7431494037958643329'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mroophka.blogspot.com/2007/12/kreta-i-kultura-kreteska.html' title='Kreta i kultura kreteńska'/><author><name>Mroophka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08073067449167171855</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/__haPhVXHN08/SiLD_WT1L6I/AAAAAAAAACw/sdiROQXfPsw/S220/4f0ef92087519aa2a.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2453654474487869047.post-7321455164290997004</id><published>2007-12-21T08:36:00.001+01:00</published><updated>2007-12-21T08:37:33.492+01:00</updated><title type='text'>Nowa Archeologia: teoria systemów, neoewolucjonizm, ahistoryzm</title><content type='html'>Praca na Metodologię Archeologii&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt; &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;W latach 60 i 70 XX wieku w archeologii zaczęło dziać się coś niezwykłego. Młode pokolenie naukowców zaczęło się buntować przeciwko starym sposobom wykopalisk, interpretacji, czy badań.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Już w 1948 roku amerykański archeolog Walter W. Taylor spróbował przedstawić zarzuty, jakie młodzi wysunęli, w książce "&lt;i style=""&gt;A study of Archeology&lt;/i&gt;". Niestety jego praca została zupełnie zignorowana. Posłuch uzyskał dopiero inny przedstawiciel amerykańskich badaczy - Lewis Binford dzięki "&lt;i style=""&gt;New Perspectives in Archaeology&lt;/i&gt;". Równocześnie z wydaniem jego książki w 1968 roku, brytyjski przedstawiciel nowego ruchu - David L. Clarke opublikował "&lt;i style=""&gt;New Archaeology&lt;/i&gt;", tytuł, który na zawsze został połączony z tym ruchem. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Co spowodowało konflikt pokoleniowy? Czemu "młodzi" tak gwałtownie wystąpili przeciwko swoim mentorom? Wszystko zaczęło się od przystosowania dla potrzeb archeologii metody radiowęglowej C14. Wynalazek ten pozwolił na szybką datację znalezisk, odsuwając do lamusa czasochłonne analogie, wcześniej niezbędne by wyznaczyć chronologię. Od tego momentu archeolodzy mogli zacząć zadawać sobie trudniejsze pytania niż "Z którego wieku pochodzi ten artefakt?"&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Przede wszystkim zakwestionowano wnioskowanie. Badacze starej daty uważali archeologię za układankę, z której chciano odtworzyć przeszłość.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Nie zgadzano się również, z powszechnymi metodami wyjaśniania, opieranych głównie na nie jasnych "wpływach" i "migracjach", przedstawianych w kategoriach ewolucjonizmu i dyfuzjonizmu. Także interpretacja danych pozostawiała wiele do życzenia.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Podstawowe założenia Nowej Archeologii kładły nacisk na wyjaśnianie, tłumaczenie zmian, przyczyny procesów i zjawisk. Chciano nie tylko opisów, typologii i klasyfikacji. Naukowcy czuli potrzebę wprowadzenia sposobu myślenia w kategorii procesów kulturowych. Dążyli do generalizacji, odnalezienia regularności w owych procesach i prawach rządzących ludzkimi zachowaniami.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;W tym celu potrzebne były projekty badawcze oparte o dedukcyjne rozumowanie.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Wykorzystywanie źródeł archeologicznych powinno służyć interpretacji historii społecznej i gospodarczej. Nowy ruch cechował optymizm badawczy. Myślano, że materialne źródła stanowią zapis działań społeczeństw, a zbierając wszystkie elementy można &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;by odtworzyć obraz "całej przeszłej rzeczywistości". Uzyskanie informacji byłoby zależne jedynie od zastosowania odpowiednich metod badawczych. Mówiono, że nie można określić skali trudności problemu, dopóki nie spróbuje się go rozwiązać.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Wnioskowanie nie powinno być oparte tylko na autorytecie badacza lub jego pozycji. Tezy, które wysunął, powinny być możliwe do weryfikacji, oparte na logicznych argumenty i możliwe do przetestowania.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Skupiono się na badaniu związku jaki zachodził między ludźmi a środowiskiem naturalnym, rolą jaką miał w procesach społeczno – kulturowych. Do tego potrzebne było zwiększenie roli badań powierzchniowych oraz dokładniejsze metody wykopaliskowe (jak na przykład sianie, próbkowanie).&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Same badania powinny być planowane oszczędnie i mieć na celu odpowiedzi na konkretne pytania. Uważano, że nie potrzebne jest mnożenie informacji, które mogą okazać się nie istotne.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Ruch ten jako pierwszy wprowadził archeologię doświadczalną, która odtwarzała prehistoryczne form rzemiosła. Dzięki temu można było wniknąć w procesy tworzenia, czynnie w nich uczestniczyć, poznać historię bezpośrednio.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Najważniejsze jednak było podejście systemowe zaczerpnięte z teorii systemów. Mówił ono, że kultura to system złożony z podsystemów, na które działają różnych czynników dokonując zmian wewnętrznych.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Dużo zapożyczono również z cybernetyki. Zgromadzenie danych ilościowych pozwalało na skomputeryzowane opracowanie statystyczne, które przekładano nad werbalne podejście tradycyjne.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Nowa Archeologia wprowadza do nauki interdyscyplinaryzm. Korzystano z dorobku nauk społecznych, geograficznych, architektury, ekologii. Dzięki temu archeologia &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;mogła stać się osobną nauką, a nie tylko częścią historii czy historii sztuki.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Możemy wyróżnić dwie fazy tego nurtu. Pierwszy funkcjonalno – procesualny, który skupiał się na wyjaśnianiu procesów związanych z ekologią i adaptacją do środowiska, kulturze materialnej, gospodarce i społeczeństwie w przeszłości, sposobach ich funkcjonowania. Druga, znacznie późniejsza, zwana kognitywno -&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;procesualna, próbowała wprowadzić do ruchu przemyślenia na temat sfery poznania i symbolizmu we wczesnych społeczeństwach.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Oczywistym jest, że tak gwałtowne zmiany musiały wzbudzić wiele kontrowersji i głosów krytyki. Już na samym początku wypunktowano, że nie możliwe jest stworzenie uniwersalnych praw rządzących ludźmi na podstawie materiału archeologicznego. „Optymizm badawczy” odrzucono zupełnie z racji, że nie uwzględniał transformacji podepozytowych. Samych badaczy oskarżano o arogancja i agresywność, a ich język, zaczerpnięty z cybernetyki, określano "żargonem" z racji, że był zbyt nie zrozumiały.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Teorię systemów do archeologii wprowadził Kent Flannery w 1967 roku na przykładzie początków produkcji żywności w Ameryce Łacińskiej 8000 – 2000 lat p.n.e. Teoria jest całkowicie zaczerpnięta z cybernetyki. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Autor pracy posłuży się przykładem powstawania państw, żeby wyjaśnić jej definicje.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Państwo to system i żeby się wyklarował, jeden czynnik to zbyt mało, nie uwzględnia wszystkich aspektów. Za to wiele czynników jest bardziej istotnych, żeby brać je pod uwagę.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;System w czasie przedstawia się jako seria kolejnych stanów systemu. Każdy stan jest opisany przez wartości zmienne systemu w określonym odcinku czasu. Następujące po sobie stany określają trajektorię systemu w czasie.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;System składa się z podsystemów. Te najczęściej wymieniane związku z kulturą to społeczne, ekonomiczne, handlowe, demograficzne, technologiczne i sposoby zdobywania pożywienia.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Każdy podsystem to rodzaj działania, który reprezentują ludzie zaangażowani w działanie, wytwory z nimi związane, kultura materialna i środowisko. Podsystemy oddziałują na siebie, a każdy ma coś wspólnego: sprzężenie zwrotne. Koncepcję tą zapożyczono z dziedziny cybernetyki, a polega ona na wykorzystaniu część sygnału wyjściowego, żeby sterować sygnałem wytwarzającym. To co teraz, może mieć wpływ na to co będzie w następnym stanie. Sprzężenie zwrotne może być ujemne, &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;gdy sygnał wyjścia oddziaływuje odwrotnie. Oznacza to, że system jest stabilny. Wszystkie społeczności mają urządzenia pozwalające na zachowanie stałej struktury. Jeżeli by nie miały, zmieniałby się w każdym momencie swojego istnienia. Istnieje także dodatnie sprzężenie, które nasila istniejące już zjawisko. Powoduje to zmiany, jest podstawą wzrostu, a w rezultacie doprowadza do powstania nowych form. To zjawisko nazywa się &lt;i style=""&gt;morfogenezą.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;C. Renfrew wykorzystał teorię systemów analizując powstanie państwa w świecie Egejskim. Wyróżnił tu podsystemy egzystencji, technologiczne, społeczne, symboliczny, handlowe, populacji.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;C. Renfrew rozważył podsystemy w ich własnych uwarunkowaniach analizując wpływ roślin uprawnych na architekturę pałacową w epoce brązu. Pojawienie się nowy roślin uprawnych jak oliwki i winorośli spowodowało zróżnicowanie upraw i wymogło specjalizację rolnictwa, konieczny stał się handel co pozwoliło pałacom pełnić rolę redystrybutorów i rozwijać się.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Archeolog poruszył jeszcze jedno zjawisko, związane z teorią systemów, zwaną efektem mnożnikowym, wykorzystując stymulacje wzrostu podsystemu metalurgicznego. Efekt mnożnikowy zachodzi, gdy zmiany wprowadzone w jednym lub kilku podsystemach wzmacniają zmiany w pierwszym podsystemie. Tak więc w podsystemie rzemiosła były to osiągnięcia techniczne. Wzrosło także zapotrzebowania na broń, gdyż wzrasta wzajemna wrogość. Pojawiły się popyt na dobra prestiżowe związane z produkcją przedmiotów ze srebra i złota. Też zwyczaje grobowe nakazywały umieszczanie przedmiotów metalowych ze zmarłymi. Z kolei handel zewnętrzny dostarczał dodatkowe surowce. Dzięki temu wszystkiemu rozwinęła się metalurgia. Wzajemne oddziałowywania dały impuls do wzrostu i zmian, nie było jednak jakiegoś jednego głównego czynnika.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Krytycy teorii systemów zarzucają jej głównie spojrzenie scjentystyczne i mechanistyczne. Mówią, że wyklucza jednostkę, a jej podejście jest opisowe, a nie wyjaśniające. Tworzy imitacje świata, nie mówiąc nic, dlaczego coś się w nim dzieje. Po za tym trudno tak naprawdę wyznaczyć realne wartości zmiennym.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Ruch neoewolucjonistyczny związany z archeologią rozpoczął J. H. Steward – antropolog brytyjski. stworzył on tak zwaną ekologię kultury, która polega na związku systemów kulturowych ze środowiskiem przyrodniczym, zajmuje się głównie procesem adaptacyjny tych systemów. Badacz był zwolennikiem wielokierunkowej ewolucji jako przedstawienia przebiegu zmian kulturowych. Jako metodę badawczą wybrał behawiorystyczne poznanie. W którym to określił zmienne niezależne (środowisko i technikę) oraz zależne (organizacje społeczne i ideologie).&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Neoewolucjonizm w Nowej Archeologii wprowadził A.R Radcliffe – Brown. Uważał on, że kultura to dynamiczny system i powinna być badana jako część podsystemu społecznego. Podkreślony przez niego proces społeczno – kulturowy stał się podstawowym celem badań Nowych Archeologów.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Ahistoryzm zakłada, że rzeczywistość społeczna jest niezmienna, a teorie maja, zdaniem naukowców wyznających ten pogląd, uniwersalne zastosowanie. Po za tym anthistoryzm interpretuje fakty i zjawiska społeczne w oderwaniu od warunków rozwoju historycznego. Jest to &lt;span style=""&gt;nieuświadomione lub celowe pomijanie historycznego kontekstu. P&lt;/span&gt;ogląd ten popierali głównie ewolucjoniści i funkcjonaliści.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Mimo wiele błędnych poglądów Nowej Archeologii nie można zaprzeczyć jak ważną rolę odegrał nurt procesualistów w archeologii. Nawet ich zawzięci krytycy przyznają, że ruch ten zupełnie zmienił oblicze archeologii i przyczynił się do utraty przez nią niewinności. Archeologia już nigdy nie będzie taka jak kiedyś.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2453654474487869047-7321455164290997004?l=mroophka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mroophka.blogspot.com/feeds/7321455164290997004/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2453654474487869047&amp;postID=7321455164290997004&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/7321455164290997004'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/7321455164290997004'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mroophka.blogspot.com/2007/12/nowa-archeologia-teoria-systemw.html' title='Nowa Archeologia: teoria systemów, neoewolucjonizm, ahistoryzm'/><author><name>Mroophka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08073067449167171855</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/__haPhVXHN08/SiLD_WT1L6I/AAAAAAAAACw/sdiROQXfPsw/S220/4f0ef92087519aa2a.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2453654474487869047.post-591886260406741231</id><published>2007-12-21T08:31:00.000+01:00</published><updated>2007-12-21T08:37:29.328+01:00</updated><title type='text'>Obrzędy pogrzebowe we wczesnochrześcijańskich katakumbach w Rzymie</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Praca na konferencje w Poznaniu "Oblicza śmierci" napisana razem z koleżanką Paula&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;***&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Katakumby to podziemne cmentarze, gdzie&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;chrześcijanie chowali zmarłych. Znajdowały się one poza murami miasta przy głównych drogach wychodzących z Rzymu.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;W umyśle wielu współczesnych chrześcijan ukuło się wiele błędnych przekonań co do funkcji katakumb. Przyczynił się do tego w znacznej mierze Henryk Sienkiewicz, który w &lt;i&gt;Quo vadis&lt;/i&gt;&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;opisał wiele nie mających miejsca w katakumbach obrzędów. Katakumby znane były władzom rzymskim, gdyż podlegały urzędowi katastralnemu. Nie jest prawdą, że chrześcijanie chronili się w katakumbach przed prześladowaniami. &lt;i&gt;Lucelnaria&lt;/i&gt;- otwory dostarczające powietrze i światło z powierzchni nie zapewniały wystarczającej ilości tlenu. Fetor rozkładających się zwłok i zapach palących się lamp oliwnych oświetlających korytarze musiał być nie do zniesienia. Do mitów należy zaliczyć przekazy o odprawianiu tam Eucharystii. W katakumbach korytarze były zbyt wąskie, ciemne i duszne a dłuższe przebywanie w nich niekomfortowe. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Podczas wędrówek ludów, barbarzyńcy dokonywali wielu zniszczeń w katakumbach. Biskupi Rzymu nie byli w stanie finansować ich renowacji. Postanowili przeprowadzić translację i przenieśli szczątki męczenników i świętych w obrąb &lt;i&gt;pomerium&lt;/i&gt; (co we wcześniejszych czasach było zakazane). Od tego czasu zaczął się upadek katakumb Rzymskich. Spowodowany był on chęcią bycia pochowanym obok grobu męczennika, a te przeniesione do miasta przyczyniły się do powstania cmentarzy przykościelnych. Katakumby zostały całkowicie opuszczone pomiędzy VII a IX wiekiem i stopniowo zacierała się wiedza o ich położeniu. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Zainteresowanie katakumbami wzrosło w okresie reformacji i kontrreformacji, kiedy to archeolodzy mieli dostarczać dowody do polemik teologicznych. Miały one świadczyć o pierwotności niektórych obrzędów tj. :kult męczenników. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Przełomowym momentem było odkrycie Katakumby Jordanów w 1578 roku. Nazwa pochodzi prawdopodobnie od imienia właściciela działki na której powstał kompleks. Odkrycie było całkiem przypadkowe, gdyż zawaliła się ona właścicielowi winnicy, który nie miał pojęcia o istnieniu tam podziemnego cmentarza.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Pierwszym znanym badaczem katakumb Rzymskich był Antonio Bosio nazywany „Kolumbem Katakumb” urodził się ok. 1576 roku na Malcie. Jako dziecko rodzice wysłali go do wuja do Rzymu. Tam uczęszczał na uniwersytet gdzie studiował prawo. W wieku 18 lat zrezygnował z dalszej nauki i przez 36 lat zajmował się badaniem rzymskich katakumb. Antonio Bosio zajął się systematyczną eksploracją katakumb rzymskich i stał się ojcem archeologii chrześcijańskiej. Jest autorem ok. 30 planów cmentarzy, które odkrył. W jego pracy ważną rolę pełniły przerysy malowideł z katakumb i płaskorzeźb z sarkofagów oraz kopie napisów nagrobnych. Wyniki jego wieloletniej pracy zostały opublikowane 3 lata po jego śmierci w 1632 roku w dziele " &lt;st1:personname productid="La Roma Sotterranae" st="on"&gt;La Roma Sotterranae&lt;/st1:personname&gt;"-"Rzym podziemny". Zawierała ona&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;nazwy nekropoli jakich używali starożytni oraz dane o ich założycielach i męczennikach w nich pochowanych. Miała charakter czysto apologetyczny i posłużyła do walki z protestantami.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Do wybitnych archeologów chrześcijańskich przełomu XVIII i XIX wieku należy zaliczyć Giuseppe Marchi, urodził się 22 lutego 1795 roku&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;w Tolmezzo. Wstąpił do zakonu Jezuitów. W latach 1833-1842 wykładał retorykę jako profesor na uniwersytecie w Rzymie. Swoje zainteresowania skierował w kierunku chrześcijaństwa w starożytności. Szczególnie interesowała go sztuka pierwszych wyznawców Chrystusa i interpretacja symbolicznych przedstawień związanych z Pismem Świętym. Za sprawą papieża Grzegorza XVI w 1842 roku&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;został "Conservatore dei sacri cimiteni di Roma". Zajął się badaniem i dokumentacją rysunkową katakumb Rzymskich&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;w czym pomagał mu jego uczeń i późniejszy następca Giovanni Battista de Rossi. Efektem pracy Marchiego było wydanie w 1844 roku pierwszego tomu "Monumenti" poświęconego w większej mierze katakumbom św. Agnieszki. Kolejnym ważnym momentem w badaniach jakie prowadził było odkrycie 21 marca 1845 roku krypty św. Piotra i Hiacynta w katakumbach św. Hermesa. Ukoronowaniem jego pracy badawczej było otwarcie przez papieża muzeum laterańskiego w 1854 roku, którego został pierwszym dyrektorem. Zmarł w 1860 roku. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Jego wybitnym uczniem i współpracownikiem był Giovanni Battista de Rossi. Urodził się w Rzymie 23 lutego 1822 roku. Jego zainteresowanie antykiem chrześcijańskim rozpoczęło się w dniu 11 urodzin kiedy dostał od ojca książkę Antonio Bosio "&lt;st1:personname productid="La Roma Sotterranea." st="on"&gt;La Roma Sotterranea.&lt;/st1:personname&gt; W latach 1838-1840 studiował filozofię na Collegio Romano i orzecznictwo na uniwersytecie w Rzymie. Po skończeniu studiów podjął pracę w bibliotece watykańskiej gdzie zajmował się katalogowaniem manuskryptów. W 1841 roku zwiedzał po raz pierwszy katakumby a jego przewodnikiem był Jezuita ojciec Marchi. Od tej pory pracowali razem nad badaniem katakumb a Rossi stał się uczniem i kontynuatorem jego badań. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Do jego najważniejszych dzieł należy zaliczyć&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="IT"&gt;"&lt;st1:personname productid="La Roma Sotterranea" st="on"&gt;La Roma Sotterranea&lt;/st1:personname&gt; Cristiana":&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="IT"&gt;t.I zawiera opisy i atlas 40 cmentarzy Rzymskich (1864)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;t.II zawiera przerysy malowideł, napisów i rysunków pochodzących z 62 katakumb (1867)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;t.III zawiera opisy drobnych przedmiotów znalezionych w 52 katakumbach jakie pozostawiano zmarłym podczas pogrzebu (1877)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;W 1863 roku założył pierwsze czasopismo z zakresu archeologii chrześcijańskiej "Bulletino di archeologia cristiana" znajdowały się w nim teksty i liczne ilustrujące litografie odnoszące się do danego zagadnienia.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;W roku 1892 dostał ataku apopleksji, po którym już nigdy nie wrócił do dawnego stanu zdrowia. Latem 1894 roku papież Leon XIII udostępnił mu apartament w pałacu w Castel Gandolfo, gdzie zmarł. Został pochowany na cmentarzu Agro Verano w Rzymie.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Ważną instytucją zajmującą się badaniem katakumb była Papieska Komisja archeologiczna powołana 6 stycznia 1852 przez papieża Piusa IX. Została powołana w celu prowadzenia badań wykopaliskowych. Skupiała w swoim gronie znanych badaczy antyku chrześcijańskiego. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Pojawienie się &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;pierwszych katakumb było, oczywiście, ściśle powiązanie z rozszerzaniem się nowej religii, jaką było chrześcijaństwo. Zjawisku pojawiania się podziemnych cmentarzy towarzyszył również fakt, że mieszkańcy Imperium porzucili nawyk pochówku kremacyjnego, na rzecz inhumacji.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Cmentarze wczesnochrześcijańskie, tak samo jak pogańskie, znajdowały się przy głównych drogach prowadzących do Wiecznego Miasta, poza jego granicami. Możemy je odnaleźć przy pięciu najważniejszych artyleriach jak via Appia, via Salaria, via Flaminia, via Cassia i&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;via Aurelia.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Okolice Rzymu były bogate w tuf, wulkaniczną, porowatą, trwałą skałę, łatwą w obróbce. Można się domyśleć, że to kolejny z czynników, który wpłynął na rozwój podziemnych cmentarzy.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Gminy chrześcijańskie przejmowały opuszczone kamieniołomy zwane &lt;i style=""&gt;arenaria, &lt;/i&gt;oraz cysterny. Nie są to jednak jedyne punkty początkowe katakumb. W wielu wypadkach cmentarze rozwijały się z &lt;i style=""&gt;forma &lt;/i&gt;i &lt;i style=""&gt;hypogeum.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Forma to zwykły dół ziemny, w którym wkładano ciało owinięte całunem. Czasem dodawano do grobu lampkę oliwną i przykrywano dachówkami rzymskimi. Była to sposób grzebania najbiedniejszych.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Hypogeum zaś to podziemny grobowiec z niewielką partią naziemną.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Powszechnie znane jest hypogeum Flawiuszy. Falwia Domitylla, związana z senatorskim rodem Flawiuszy, kuzynka Domicjana, oddała je swoim chrześcijańskim wyzwoleńcom. Można to doskonale zaobserwować na ikonografii. Do III wieku hypogeum było ozdobione malowidłami o tematyce pogańskiej, potem jednak domalowano chrześcijańskie motywy&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftn1" name="_ftnref1" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[1]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Ten prywatny grób ten stał się początkiem jednego z większych kompleksów katakumbowych.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Skąd jednak pochodzi nazwa "katakumby", dziś powszechnie używana do określenia podziemnych pomieszczeń. W języku greckim "&lt;span style="font-family:Symbol;"&gt;kata kumb&lt;/span&gt;&lt;span class="polytonic1"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="polytonic1"&gt;&lt;span style="" lang="IT"&gt;ή&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="polytonic1"&gt;&lt;span  lang="IT" style="font-family:Symbol;"&gt; s&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="polytonic1"&gt;&lt;span style=""&gt;", czyli&lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="polytonic1"&gt;&lt;span style=""&gt;kata kymbes, oznacza&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; wklęśnięcie, wnętrze łodzi, &lt;span class="polytonic1"&gt;&lt;span style=""&gt;oraz wnętrze każdego naczynia.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;i style=""&gt;"Ad catacumbas"&lt;/i&gt; pierwotnie odnoszą się do znajdujących się między drugim, a trzecim kamieniem milowym przy via Appia, katakumb św. Sebastiana, odwiedzanych stale, nawet, gdy wczesnochrześcijańskie cmentarze były już zapomniane.&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftn2" name="_ftnref2" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[2]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; Istnieje wiele koncepcji wyjaśniających rozpowszechnienie się tej nazwy, jednak przytoczę tylko 3, moim zdaniem, najciekawsze.&lt;i style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Giovanni Batista Rossi wywodzi nazwę od łacińskiego "&lt;i style=""&gt;accubitorium",&lt;/i&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;wywodzącego się z kolei od czasownika &lt;i style=""&gt;"cubitare",&lt;/i&gt; co znaczy leżeć lub leżeć obok kogoś. Ten czasownik związany jest zaś z przymiotnikami znaczącymi "przynależny do biesiadnego stołu" i rzeczownikiem "łoże do spania". &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Poprzez taki tok myślowy Rossi doszedł do przekształcenia słowa, żeby odpowiadało ono zwrotowi &lt;i style=""&gt;"ad coemeteria". &lt;/i&gt;Jednak w starożytności &lt;i style=""&gt;"accubitorium"&lt;/i&gt; przede wszystkim oznaczało lektykę, a &lt;i style=""&gt;"coemeterium"&lt;/i&gt; znaczyło tyle co &lt;i style=""&gt;"dormitorium"&lt;/i&gt; czyli sypialnię&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftn3" name="_ftnref3" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[3]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Pozostawmy więc ten skomplikowane wyjaśnienia lingwistyczne i przejdźmy do innych teorii.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;A. de Waal stworzył najbardziej lubianą przez wszystkich badaczy katakumb teorię. Otóż naukowiec, sugerując się greckim znaczeniem słowa, stwierdził, że wywodzi się ono od… zajazdu "Pod Kielichem", który miał być przy trzecim kamieniu milowym.&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftn4" name="_ftnref4" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[4]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Mimo, że teoria jest traktowana z przymrużeniem oka, ma w sobie ziarnko prawdy. Otóż możliwe, że w tym miejscu nie stał zajazd, a była miejscowość zwana 'Catacumba'. Dowodem miałaby być inskrypcja nagrobna Euzebiusza Antiocheńczyka (napis na jego loculusie), oraz grafitii pod "memorią apostołów" pod bazyliką św. Sebastiana.&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftn5" name="_ftnref5" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[5]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Jednak dzisiaj badacze są bardziej skłonni do teorii twierdzącej, że może chodzić o specyficzne zagłębienie terenu znajdujące się dokładnie w tym miejscu.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Nazwy poszczególnych katakumb pochodzą wpierw od fundatorów takich jak wspomniana Domitylla z Flawiuszy (katakumby Domitylli), czy Pryscylla z Acyliuszy (katakumby Pryscylli). Później nazwy nadawali popularni święci pochowani na danym cmentarzu. I tak mamy katakumby św. Sebastiana, św. Agnieszki, św. Piotra i Marcelina. Po pewnym okresie kościół sam zaczął zmieniać nazwy, z pogańskich imion założycieli na imiona zasłużonych świętych. Katakumby Ottawilli, rzymianki z czasów Dioklecjana, zostały przemianowane na katakumby św. Pankracego, a cmentarz Kyriaki na św. Wawrzyńca.&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftn6" name="_ftnref6" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[6]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Znana jest nam specyficzna sytuacja związana z katakumbami św. Kaliksta. Otóż wiemy z &lt;i style=""&gt;"Philosophumena"&lt;/i&gt; (przypisywanemu św. Hipolitowi), że biskup Rzymu Zefiryn, panujący w latach 199 - 217, powierzył pieczę nad cmentarzem gminy, swojemu diakonowi Kalikstowi. Ten właśnie przyszły papież zorganizował budowę, poszerzanie i pochówki w katakumbach, co bardzo przyczyniło się do regularności planu.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Wszystkie cmentarze znajdują się po za murami aureliańskimi, przy najważniejszych drogach wiodących ku Rzymowi. I tak katakumby św. Kaliksta są przy via Apia, Domitylii przy via Ardeatina, św. &lt;span style="" lang="IT"&gt;Sebastiana przy via Appia, &lt;i style=""&gt;ad Catacumbos, &lt;/i&gt;Pryscylii przy via Salaria, św. &lt;/span&gt;Agnieszki przy via Nomentana, św. Piotra i Marcelina przy via Labicana, a św. Pankracego przy via Aurelia. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Plan katakumb jest zależny od tego, kto i kiedy je budował. Pierwsze cmentarze były tworzone swobodnie. Wywodzą się od hypogeów fundatorów, korytarze spotykają się pod różnymi kątami. Dodatkowy chaos wprowadzała chęć pochówku przy świętym. Pierwsi chrześcijanie wierzyli, że to zapewni im wstawiennictwo w niebie.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: -9pt;"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Katakumby zorganizowane były tworzone specjalnie dla pochówku, dlatego były od zawsze pod nadzorem. Ich układ jest równy, korytarze najczęściej spotykają się pod kątem prostym. Dotyczy to najczęściej cmentarzy budowanych przez wspólnotę, w późniejszym okresie, szczególnie po legalizacji chrześcijaństwa.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;Najgłębsze katakumby mają nawet po 5 poziomów! Są to cmentarz Jordanów, oraz Kaliksta.&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftn7" name="_ftnref7" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[7]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Pierwsze cmentarze chrześcijan składają się z &lt;i style=""&gt;galerii&lt;/i&gt;, czyli długich bardzo wąskich korytarzy, które osiągają średnio wysokość &lt;st1:metricconverter productid="2,5 metra" st="on"&gt;2,5 metra&lt;/st1:metricconverter&gt;, a &lt;st1:metricconverter productid="90 centymetr￳w" st="on"&gt;90 centymetrów&lt;/st1:metricconverter&gt; szerokości. Na skrzyżowaniach znajdują się &lt;i style=""&gt;lucernaria, &lt;/i&gt;okrągłe szyby, z zewnątrz zasłonięte, które wpuszczają świeże powietrze oraz światło słoneczne. Przez nie też, fossorowie (budowniczowie katakumb) wynosili tuf.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Kolejną rzeczą z jaką spotkamy się w katakumbach są to &lt;i style=""&gt;loculus&lt;/i&gt;, czyli prostopadłe półki wykute w ścianie galerii. Biegną w równych szeregach, jedna obok drugiej i jedna nad drugą. Taki ciąg może mieć nawet do &lt;st1:metricconverter productid="8 metr￳w" st="on"&gt;8 metrów&lt;/st1:metricconverter&gt; w pionie. Długości &lt;i style=""&gt;loculusów&lt;/i&gt; to &lt;st1:metricconverter productid="2 metry" st="on"&gt;2 metry&lt;/st1:metricconverter&gt;, wysokości około &lt;st1:metricconverter productid="30 centymetr￳w" st="on"&gt;30 centymetrów&lt;/st1:metricconverter&gt;, a głębokości 50. Składano w nich ciało owinięte w całun, zakrywano dachówkami lub płytami marmurowymi, zbieranymi z przypadkowych miejsc&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftn8" name="_ftnref8" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[8]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Na zewnątrz ryto na nich inskrypcje zawierające imię zmarłego, zwrot "&lt;i style=""&gt;In Pace"&lt;/i&gt;, dodawano malunki o tematyce chrześcijańskiej. Gdy gipsowano miejsca styku tablicy i ściany, wmurowywano rzeczy, które ułatwiały rozpoznanie miejsca pochówku bliskiej osoby. Z reguły były monety, które wyszły z obiegu, obtłuczone naczynia, kości do gry, lalki, w przypadku grobu dzieci, oraz lampki oliwne.&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftn9" name="_ftnref9" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[9]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; Miały one na celu potrzymanie światłości wiekuistej dla zmarłego. Stąd właśnie wywodzi się dzisiejsza tradycja zapalania zniczy na grobach bliskich. Ustawiano także flakoniki z perfumami. One zaś miały zneutralizować zapach rozkładającego się ciała, który wydostawał się przez porowaty tuf.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;Cubcicula&lt;/i&gt; są to miejsca, gdzie korytarz się rozszerzał tworząc duże pomieszczenie. Są to odpowiedniki rodzinnych grobowców występujących na powierzchni. Mogą być jedno lub wielokomorowe. Uzupełnione murarką były malowane. Tutaj też czasami występowały otwory w suficie, które miały dostarczać światło słoneczne.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;W ścianach cubiculum znajdują się &lt;i style=""&gt;arkosolia&lt;/i&gt; czyli "groby pod łukiem".&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftn10" name="_ftnref10" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[10]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; Tutaj znajdował się zagłębienie wykute w tufie, nad nim tworzono sklepienie wykończone łukowo. Ta półokrągła powierzchnia ściany zamykająca grób nazywa jest &lt;i style=""&gt;luneta.&lt;/i&gt; Zwłoki umieszczano w terakotowej trumnie lub przykrywano dachówkami. Resztę wolnego miejsca wypełniano tufem. Całość zakrywano płytą marmurową tworząc tzw. &lt;i style=""&gt;mensa&lt;/i&gt;. Od III wieku, z przodu, także umieszczano marmurową płytę, która miała udawać sarkofag.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Z czasem katakumby robił się za małe by pochować wszystkich wierzących, dlatego fossorowie przerabiali nieużytkowane i nieodwiedzane części katakumb. Opróżniali i przerabiali groby, a kości zmarłych przenosili do&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;ossarium.&lt;/i&gt; Było to pomieszczenie specjalnie wygospodarowane podczas pogłębiania cmentarzy, wysokie na &lt;st1:metricconverter productid="4 metry" st="on"&gt;4 metry&lt;/st1:metricconverter&gt;, dość szerokie.&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftn11" name="_ftnref11" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[11]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Fresk, stiuk, bądź dla najbogatszych, mozaika - takimi technikami jest wykonana ikonografia w katakumbach. Gama kolorów jest skromna, oparta o kolory natury. Są to barwy białe, żółte, czerwone, brunatne i zielone. W późniejszym okresie pojawia się kolor niebieski.&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftn12" name="_ftnref12" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[12]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Nie wiadomo kim byli malarze. Prawdopodobnie byli to anonimowi rzemieślnicy. Uważa się, że opierali swoją twórczość na nieistniejących dziś manuskryptach ilustrujących Stary i Nowy Testament.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Malarstwo katakumbowe dzieli się na wiele różnych okresów, jednak dwa podstawowe to okres przedkonstantyński i okres konstantyński.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Okres konstantyński uwzględnia głównie sceny ze Starego Testamentu takie jak cykl o Jonaszu (wrzucenie do morza, połkniecie i wyplucie przez rybę, odpoczynek), Daniel między lwami, Trzej młodziankowie w piecu ognistym. Oraz z Nowego Testamentu jak Jezus i Łazarz, Jezus i Samarytanka, Chrzest. Rzadko pojawiają się apostołowie.&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftn13" name="_ftnref13" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[13]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Początkowo ikonografia przedstawiała Jezusa "na modłę rzymską", jako młodzieńca z krótkimi włosami lub opadającymi lokami, zawsze w todze. Był utrzymany w typie antycznego bóstwa bądź herosa. Dopiero później pod wpływem kultury syryjsko - palestyńskiej zaczęto Go przedstawiać jako dojrzałego mężczyznę, mędrca z brodą.&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftn14" name="_ftnref14" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[14]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Innym motywem jest dobry pasterz z owieczką na ramieniu, flankowany przez inne owieczki, bądź drzewa. Bardzo często pojawiają się ryby, ptaki, uczty bukoliczne.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Ważnym motywem jest postać oranta, czyli przedstawienie kobiety, mężczyzny bądź dziecka z rękami w modlitewnym geście. Postacie są ubrane w &lt;i style=""&gt;dalmatyki, &lt;/i&gt;kobiety mają głowy przykryte welonami.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Nie da się ukryć, że sztuka wczesnochrześcijańska korzystała z dorobku antyku. Odpoczywający Jonasz wygląda jak Endymion, dobry pasterz to po prostu Hermes Krioforom, rozmnożenie chleba wygląda jak pogańskie uczty świąteczne, a motywy bukoliczne nadają cubiculom arkadyjską atmosferę spokoju, szczęścia.&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftn15" name="_ftnref15" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[15]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Zmiany podczas przełomu konstantyńskiego zaczynają się około roku 280. Jeżeli wcześniejszy styl katakumbowy można porównać ze stylem linearnym występującym w domach rzymskich, tak teraz sztuka nawiązuje do stylu architektonicznego.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Przede wszystkim następuje indywidualizacja postaci. Oranci mają bardzo wyraziste oczy, twarze są pełne ekspresji. Pojawia się ruch, uwypuklone zostają szczegóły. Każda postać i rzecz rzuca cień, występuje na jakimś tle, nie jest jak wcześniej zawieszona w przestrzeni. Malarze zaczynają używać perspektywy. Zmienia się tematyka, pokazuje się życie codzienne, oraz męczennicy. Jednocześnie sceny nie są już tylko symboliczne, ale także alegoryczne. Próbuje się zilustrować treści teologiczne. W architekturze katakumb pojawia się zróżnicowanie form. W cubiculach dodaje się kolumny. Tak samo jak w domu rzymskim, następuje moda na marmoryzowanie. &lt;i style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Dlaczego jednak ikonografia pojawia się tak późno? Otóż ojcowie kościoła w swoich pismach są bardzo przeciwni jakiejkolwiek sztuce i ludziom, którzy ją tworzą. Opierają się o drugie przykazanie, które w dzisiejszym kościele katolickim nie istnieje, jednak jest wciąż uznawane przez judaizm i islam. "Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego co jest w wodach pod ziemią"&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftn16" name="_ftnref16" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[16]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Pisarze chrześcijańscy jak na przykład Tertulian, Klemens, czy Hipolit, boją się pogańskiego bałwochwalstwa.&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Jednakże, skoro tak często zwracali uwagę wiernych na ten grzech, może to oznaczać, że często łamano drugie przykazanie. Zwyciężyło przyzwyczajenie. Bogaci chrześcijanie, których korzenie sięgały rzymskiej tradycji, chcieli zapewne pozostać przy dobrze znanych sobie elementach, stąd też takie podobieństwo malarstwa katakumbowego do malowideł w domach rzymskich.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;Malarstwo katakumbowe nie było postrzegane jako dekoracja, bo pierwsi chrześcijanie odrzucali bogactwo i wytworność. Ważna była dusza, zatem motywy miały przedstawiać prawdy wiary. Stworzono język symboli znany tylko wtajemniczonym, gdyż wszystkie symbole i ich znaczenie wymyślili chrześcijanie. Była to swojego rodzaju biblia dla ubogich, katecheza przez obraz, przedstawiająca głównie wiarę w ocalenie, zmartwychwstanie po śmierci.&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftn17" name="_ftnref17" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[17]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Prawdopodobnie malowidła odnosiły się również do modlitw pogrzebowych. Potwierdza to jeden z odnalezionych tekstów:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;„Ojcze, zbaw jego duszę jak wybawiłeś&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Noego z potopu, Izaaka z rąk Abrahama,&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jonasza z paszczy potwora, Daniela od&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;lwów, trzech młodych Hebrajczyków pieca&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;ognistego, Zuzannę od starców.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ty też, Synu Boży wybaw jego duszę, Ty,&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;który otworzyłeś oczy niewidomemu,&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;uzdrowiłeś paralityka, wskrzesiłeś&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Łazarza.”&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftn18" name="_ftnref18" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[18]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ale co mogą znaczyć poszczególne motywy? Uważa się, że Jonasz był wizerunkiem Chrystusa. Spędził trzy dni w brzuchu ryby, a Jezus po trzech dniach zmartwychwstał. Cykl o Jonaszu jest zapowiedzią śmierci, ale również zmartwychwstania, litościwy Bóg ocali słabego człowieka.&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftn19" name="_ftnref19" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[19]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Tak samo Daniel wśród lwów przedstawia triumf Chrystusa nad śmiercią.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Dobry Pasterz, który najczęściej występuje w zenicie sufitu, na lunetach i centrum podłuczy, to Chrystus opiekujący się swoją trzodą. Jest to symbol miłości boga do bliźniego, ale również cnoty humanitas. Dodatkowo motyw ten podkreśla bukoliczny obraz radosnego i pokojowego świata, za pewne po śmierci.&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftn20" name="_ftnref20" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[20]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Oranci, występujący na suficie i centrum podłuczy, budzą wiele kontrowersji i istnieje wiele tez odnoszących się do ich symboliki. Antonio Bosio uważał ten motyw za przedstawienie zmarłego, oraz jego nadziei na zmartwychwstanie. Giovanni Batista Rossi uważał z kolei, że to dusze w raju. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Sam gest ma przedstawiać prośbę o wybaczenie lub łaskę dla żywych. Może być to także dziękczynienie, czy zwykła oznaka radości. Może być to też odnośnik do pozy ukrzyżowanego Chrystusa.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Według W. Neuss początkowo oranci byli personifikacją modlitwy, potem stali się przedstawieniem zmarłego.&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftn21" name="_ftnref21" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[21]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Ryba to także przedstawienie Jezusa, zgodnie z greckim skrótem ICHTIS Iesous Chrystus Theou (H)Yois Soter - Jezus Chrystus, Syn Boży, Zbawiciel.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Zwierzęta te mogą oznaczać także wodę, a przez to chrzest. Nawiązują także do ostatniej wieczerzy, oraz eucharystii.&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftn22" name="_ftnref22" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[22]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Ptaki przestawiają duszę zmarłych, ale także poszczególne gatunek ma swoje znaczenie. Pelikan karmiący młode swoim ciałem to ofiarowanie się Jezusa. Paw, którego mięso, jak wierzono w starożytności, nie gniło, to nieśmiertelność i życie wieczne.&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftn23" name="_ftnref23" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[23]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Baranek to wizerunek Chrystusa, które rozpowszechniła Apokalipsa, ale może również być to niewinna postać jak Zuzanna. Wilki zaś, polujące na baranka, to szatan kradnące ludzkie dusze.&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftn24" name="_ftnref24" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[24]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Wszystkie te symbole znamy dzięki &lt;i style=""&gt;"Physiologus" &lt;/i&gt;książce nieznanego autora, która powstała około 200 roku. Opisuje ona istniejące zwierzęta, jak i stworzenia fantastyczne. Oprócz opisów książka podaje interpretacje owych istot nawiązujące do nauki chrześcijańskiej.&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftn25" name="_ftnref25" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[25]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Warto zaznaczyć, że w tej jakże bogatej w symbole sztuce wczesnochrześcijańskiej nie ma motywów pasyjnych, nie ma Chrystusa na krzyżu, święci nie mają atrybutów, czyli narzędzi swojej kaźni. Malarstwo katakumbowe jest przepełnione błogim spokojem, kontemplacyjną ciszą. Treści są&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;wyrazem dążenia do plastycznego przedstawienia prawd wiary i przeżyć religijnych. Dopiero w IV w. twórczość artystyczna mogła wyjść z podziemi i powoli stawała się oficjalną sztuką Cesarstwa.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Stosunek do śmierci u pierwszych chrześcijan cechowała radosny optymizm i nadzieja. Śmierć w oczach chrześcijan nie była końcem życia a jedynie formą przejściową niezbędną do osiągnięcia zbawienia. Wierzyli, że po niej miał nastąpić sąd ostateczny, zmartwychwstanie ciał, zbawienie&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;lub potępienie. Właśnie ta wizja pozwalała Ojcom kościoła kontestować smutny obraz pogrzebu pogańskiego.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Wśród chrześcijan istniały 4 koncepcje śmierci . Wierzyli oni, że śmierć to sen&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;nawiązując przez to do śmierci i zmartwychwstania Chrystusa oraz zaśnięcia NMP. Śmierć była swoistego rodzaju wezwaniem przez Boga na sąd ostateczny po którym miało nastąpić zmartwychwstanie ciała. Inni wzorując się na mitologii egipskiej czy greckiej uważali ją za wędrówkę duszy do Pana. Dzień śmierci był zarazem dniem narodzin do nowego życia i obchodzony jako &lt;i&gt;dies natalis&lt;/i&gt;. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Kościołowi nie udało się zlikwidować wielowiekowych pogańskich obyczajów związanych z rytuałami pogrzebowymi. Pozostawiono je nadając im inną chrześcijańską interpretację.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;W&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;symbolice kolorów zachowano czerwień i czerń oznaczające w antyku żałobę i stały się kolorami obecnymi w liturgii pogrzebowej. Biel była zarezerwowana wyłącznie dla męczenników, którzy ponieśli śmierć za wiarę. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Do 430 roku pozostał zwyczaj prostowania stóp, wyciśnięcia ostatniego oddechu,&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;ostatniego pocałunku, zamknięcia ust i oczu zmarłego przez najbliższych członków rodziny szeroko stosowany w pogańskich kręgach. Pogańskie &lt;i&gt;conclamatio mortis&lt;/i&gt;- żałobne lamenty wynajętych do tego celu zawodowych płaczek zamieniono na radosne śpiewanie psalmów. Ciało zamiast spoczywać w westybulu czy atrium znajdowało się w kościele.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Tam czuwano przy zmarłym modląc się i śpiewając radosne psalmy. Przez trzy noce z rzędu odprawiano wigilie, wierząc, że dusza zmarłego przebywa blisko ciała. Zaprzestano kremacji zwłok zgodnie z nauką o zmartwychwstaniu ciała.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Na cmentarzu odprawiano agape- refrigerium, rodzaj uczty odbywającej się w 3 i 9 dniu po śmierci a zwyczaj ten przejęto od pogan. Co roku rodzina zmarłego spotykała się nad grobem w rocznicę śmierci i świętowała &lt;i&gt;dies natalis&lt;/i&gt;. Był to rodzaj uczty odprawianej na cmentarzu, miała ona radosny charakter i przypominała o ponownym narodzeniu się zmarłego do nowego życia. W tym celu zebrana rodzina spoczywała na &lt;i&gt;kline&lt;/i&gt;- rodzaju półokrągłego łoża do spożywania posiłków, na którym znajdowało się &lt;i&gt;stibadium &lt;/i&gt;-materac. Jedzenie stawiano na stole nazywanym &lt;i&gt;mensa&lt;/i&gt;. Miał on okrągły kształt i stał na trzech nogach. Jego blat był często dekorowany mozaiką, o tematyce biblijnej.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Kolegium &lt;i&gt;fossorów&lt;/i&gt; wiąże ono swój rozwój&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;z zapotrzebowaniem na oddzielne cmentarze chrześcijańskie, które rodziło się wraz z powiększaniem liczby wyznawców.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;i&gt;Fossorowie&lt;/i&gt; znani byli już przed narodzinami Chrystusa. Początkowo określano ich grecką nazwą &lt;i&gt;kopiatai&lt;/i&gt;, a ich łacińskim odpowiednikiem była nazwa &lt;i&gt;laborantes &lt;/i&gt;lub &lt;i&gt;copiatae&lt;/i&gt; czego dowodzą liczne inskrypcje na tablicach nagrobnych. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Według Waltzinga pierwsze kolegium fossorów powołane zostało w Rzymie w roku 337 przez Konstantyna. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Do obowiązków fossora należała opieka nad cmentarzem i grobami. W korporacjach fossorów istniały wewnętrzne podziały związane ze specjalizacją danego rzemieślnika. Kierował nim &lt;i&gt;mensor&lt;/i&gt;, który zajmował się architektonicznym aspektem pracy: rozplanowanie i wykuwanie galerii oraz wyznaczanie działek. Wśród fossorów znajdowali się także malarze i rzeźbiarze zajmujący się oprawą wizualną katakumb. Większość cmentarzy współpracowała z warsztatami rzeźbiarskimi. Bogaci obywatele zatrudniali artystów, którzy ozdabiali sarkofagi płaskorzeźbami. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Pod koniec IV wieku fossor stał się urzędnikiem państwowym&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;a w 359 roku rzymscy fossorowie zostali zwolnieni z płacenia podatków i pozwolono na swobodne zawieranie umów a w Galii w 400roku zwolniono ich ze służby wojskowej tak jak to czyniono w przypadku osób duchownych.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Wraz ze wzrostem ilości chrześcijan wzrastało zapotrzebowanie na pochówki a co za tym idzie potrzebowano więcej pracowników. Do korporacji fossorów zaczęto przyjmować pogan co odbiło się znacznie na jakości świadczonych usług. Wzrosły też ceny za kwaterę a co za tym idzie dochodziło do korupcji i licznych nadużyć. W V i VI wieku problem ten znacznie się nasila. Próbę powstrzymania tego procederu podjął papież Grzegorz Wielki, który w edykcie z 597 roku zniósł opłatę za groby. Nie przyniosło to jednak większego skutku.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Istniejew wiele przedstawień malarskich fossorów na cmentarzach :Jordanów, Agnieszki, Hermesa, Pryscylli, Domitylli, Kaliksta, Piotra i Marcellina oraz w katakumbach przy via Latina. Portrety te są realistyczne i ukazują fossora przy pracy. Jako atrybuty pojawiają się lampy, którymi oświetlano ciemne galerie, oraz&lt;i&gt; dolara fossoria&lt;/i&gt;- rodzaj gracy łączący w sobie cechy motyki i oskarda. Wśród narzędzi używanych przy pracy warto wymienić młotek do rozbijania kamieni, oskard, łopaty, dłuta. Ważna była też lampa, podwieszona pod sufitem przymocowana na haku i zwisająca na łańcuchu. Ubrani byli w krótkie nie utrudniające pracy tuniki. Na cmentarzu Kommodylli znajduje się tablica nagrobna przedstawiająca fossora z narzędziami pracy. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Problm powstaje w momencie kiedy próbuje się ustalić symbol jakim posługiwali się fossorowie. Istnieją na ten temat dwie sprzeczne teorie. Najczęściej spotykanym znakiem jest kilof( &lt;i&gt;ascia&lt;/i&gt;) bądź oskard, występujący zarówno na cmentarzach chrześcijańskich jak i pogańskich. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Pierwsza teoria zakłada że kilof jest starym pogańskim symbolem. Nie wiadomo co oznaczał, kiedy&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;i dlaczego został zaadaptowany przez chrześcijan. Prawdopodobnie Kościół przedkonstantyński uznawał kilof za znak Bożej mocy.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Druga teoria mówi o czysto chrześcijańskim&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;pochodzeniu tego znaku. Według. niektórych badaczy ewoluował on na zachodzie w II i III wieku i przybrał formę litery "T' kojarzonej na początku ze znakiem krzyża a następnie zmartwychwstaniem.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Jednak w starożytnym Rzymie symbol kilofa nie jest przypisany tylko fossorom, można go spotkać na nagrobkach urzędników państwowych jak i rzemieślników. Dlatego nie można go przypisywać tylko jako symbol chrześcijaństwa i należy go łączyć z zawodem jaki wykonywał zmarły za życia. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Kolegia fossorów zaczynają powoli zanikać wraz z procesem opuszczania katakumb przez chrześcijan. Pozostawili po sobie niezatarty,&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;materialny ślad jakim są wykute w tufie podziemne cmentarze liczące niekiedy kilkanaście galerii. Ich ciężka praca została uwieczniona na płaskorzeźbach sarkofagów i malowidłach nagrobnych. Swoją pracą wypełniali podstawowy obowiązek chrześcijanina jakim było zapewnienie każdemu wierzącemu godnego spoczynku, niezbędnego do osiągnięcia zbawienia. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Katakumby nie są tylko miejscem gdzie grzebano chrześcijan w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. To podziemne miasto zmarłych, z galeriami, które można porównać ze współczesnymi ulicami. Ich mieszkańcy zasnęli w &lt;i&gt;loculusach&lt;/i&gt; licząc na zmartwychwstanie i życie wieczne. To miejsce, gdzie przekazywano kolejnym pokoleniom podstawowe prawdy wiary, i żywo podtrzymywano tradycje Apostolskie. Po siedmiu wiekach świetności popadły w wielowiekowe zapomnienie. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Bibliografia:&lt;/p&gt;  &lt;ul style="margin-top: 0cm;" type="disc"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;J.      Chrościcki" Pompa funebris. z dziejów kultury staropolskiej"1974&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;B.      Filarska "Archeologia chrześcijańska" wyd. ATK Warszawa 1999&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;B.      Filarska "Początki architektury chrześcijańskiej" Lublin 1983&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;B.      Filarska "Początki sztuki wczesnochrześcijańskiej" Lublin 1986&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;B.      Fabiani "Wędrówki po Rzymie. Katakumby- milczenie pełne      historii" Rzym 1990&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;T.      Górski "Z dziejów archeologii chrześcijańskiej XIX wieku" Vox      Patrum 11-12,1991-92(z.20-23)s.171-183&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;M.      Jaczynowska "Historia starożytnego Rzymu"PWN1974&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;E.      Jastrzębowska "Sztuka Wczesnochrześcijańska" wyd. AF Warszawa      1988&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;E.      Jastrzębowska "Katakumby chrześcijańskie w Rzymie" Mówią Wieki      25, 1982&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;B.      Pawłowska" Pierwsi chrześcijanie a katakumby rzymskie w XIX-wiecznej      i współczesnej polskojęzycznej powieści historycznej" Vox Patrum18,      1998(z.34-35)s.455-469&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;F.      Stopniak "Starochrześcijańskie kolegia fossorów"Studia      Theologica Varsoviensis 17(1979)nr2&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;F.      Stopniak "Korporacje zawodowe w cesarstwie rzymskim i udział w nich      chrześcijan" Studia Theologica Varsoviensis 17(1979)nr1&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;M.      Porębski "Dzieje sztuki w zarysie: Od paleolitu po wieki      średnie" tom 1, wyd. Arkady Warszawa 1976&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;J.      Białostocki "Sztuka cenniejsza niż złoto" wyd. PWN Warszawa 2004&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;Red.      J. Dębicki "Historia Sztuki: malarstwo, rzeźba, architektura"      wyd. WSiP Warszawa 1998&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;"Słownik      terminologiczny sztuk pięknych" wyd. PWN Warszawa 2005&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;M.      Nowicka "Z dziejów malarstwa greckiego i rzymskiego" wyd. PIW      Warszawa 1988&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;J.      Seifert " Leksykon sztuki chrześcijańskiej: tematy, postacie,      symbole" wyd. Jedność Kielce 2007&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;B.      Wronikowska "Picturae Sacrae. Motywy ikonograficzne malowideł      przedkonstantyńskich w chrześcijańskich katakumbach Rzymu" Lublin      1990 &lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;B.      Wronikowska "Vestigia Christianorum. Świadectwa obecności chrześcijan      w Rzymie przedkonstantyńskim" Lublin 1994&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;A.      Kwieciński "Pochodzenie nazwy 'katakumby'", Ateneum Kapłańskie      t.42&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;1953 r.&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;J.S      Patryka "Cmentarze pierwszych chrześcijan", Wiedza i Życie 11,      1996&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;Red.      Iwona Ramotowska "Sztuka i czas: od prehistorii do rokoka" wyd.      WSiP Warszawa 2004&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;A.      Liedtke "Katakumby Rzymskie w świetle najnowszych badań", Studia      Theologica Varsaviensia 1968&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;Konsultacje,      oraz wykłady dr T. Gołgowskiego.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;  &lt;div style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;br /&gt;&lt;hr align="left" size="1" width="33%"&gt;  &lt;!--[endif]--&gt;  &lt;div style="" id="ftn1"&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftnref1" name="_ftn1" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[1]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt; M. Nowicka "Z dziejów malarstwa greckiego i rzymskiego" wyd. PIW Warszawa 1988&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn2"&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftnref2" name="_ftn2" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[2]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt; A. Kwieciński "Pochodzenie nazwy 'katakumby'", Ateneum Kapłańskie t.42&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;1953 r.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn3"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftnref3" name="_ftn3" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[3]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt; Jw.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn4"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftnref4" name="_ftn4" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[4]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt; J.w&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn5"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftnref5" name="_ftn5" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[5]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt; J.w&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn6"&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftnref6" name="_ftn6" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[6]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt; B. Fabiani "Wędrówki po Rzymie. Katakumby- milczenie pełne historii" Rzym 1990&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn7"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftnref7" name="_ftn7" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[7]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt; J.w&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn8"&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftnref8" name="_ftn8" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[8]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt; J.S Patryka "Cmentarze pierwszych chrześcijan", Wiedza i Życie 11, 1996&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn9"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftnref9" name="_ftn9" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[9]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt; J.w&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn10"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftnref10" name="_ftn10" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[10]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt; J.w&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn11"&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftnref11" name="_ftn11" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[11]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt; B. Fabiani "Wędrówki po Rzymie. Katakumby- milczenie pełne historii" Rzym 1990&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn12"&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftnref12" name="_ftn12" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[12]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt; A. Liedtke "Katakumby Rzymskie w świetle najnowszych badań", Studia Theologica Varsaviensia 1968&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn13"&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftnref13" name="_ftn13" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[13]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt; B. Filarska "Archeologia chrześcijańska" wyd. ATK Warszawa 1999&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn14"&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftnref14" name="_ftn14" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[14]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt; M. Nowicka "Z dziejów malarstwa greckiego i rzymskiego" wyd. PIW Warszawa 1988&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn15"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftnref15" name="_ftn15" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[15]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt; J.w&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn16"&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftnref16" name="_ftn16" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[16]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt; B. Filarska "Archeologia chrześcijańska" wyd. ATK Warszawa 1999,&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;oraz&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt;"Biblia tysiąclecia" Księga Wyjścia 20,4&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn17"&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftnref17" name="_ftn17" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[17]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt; J.S Patryka "Cmentarze pierwszych chrześcijan", Wiedza i Życie 11, 1996&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn18"&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftnref18" name="_ftn18" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[18]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt; B. Fabiani "Wędrówki po Rzymie. Katakumby- milczenie pełne historii" Rzym 1990&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn19"&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftnref19" name="_ftn19" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[19]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt; B. Wronikowska "Picturae Sacrae. Motywy ikonograficzne malowideł przedkonstantyńskich w chrześcijańskich katakumbach Rzymu" Lublin 1990 &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn20"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftnref20" name="_ftn20" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[20]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt; J.w&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn21"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftnref21" name="_ftn21" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[21]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt; J.w&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn22"&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftnref22" name="_ftn22" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[22]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt; J. Seifert " Leksykon sztuki chrześcijańskiej: tematy, postacie, symbole" wyd. Jedność Kielce 2007&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn23"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftnref23" name="_ftn23" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[23]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt; J.w&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn24"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftnref24" name="_ftn24" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[24]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt; J.w&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;div style="" id="ftn25"&gt;  &lt;p class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;a style="" href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=2453654474487869047&amp;amp;postID=591886260406741231#_ftnref25" name="_ftn25" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;[25]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:9;"&gt; J.w&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2453654474487869047-591886260406741231?l=mroophka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mroophka.blogspot.com/feeds/591886260406741231/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2453654474487869047&amp;postID=591886260406741231&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/591886260406741231'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/591886260406741231'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mroophka.blogspot.com/2007/12/obrzdy-pogrzebowe-we.html' title='Obrzędy pogrzebowe we wczesnochrześcijańskich katakumbach w Rzymie'/><author><name>Mroophka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08073067449167171855</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/__haPhVXHN08/SiLD_WT1L6I/AAAAAAAAACw/sdiROQXfPsw/S220/4f0ef92087519aa2a.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2453654474487869047.post-6380395935690554833</id><published>2007-12-20T22:52:00.000+01:00</published><updated>2007-12-20T22:54:28.528+01:00</updated><title type='text'>Reportaż z wojny Izraelsko Libańskiej 07.2006 (nie dokończone, brak zdjęć)</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;; color: gray;" lang="EN-US"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;; color: gray;" lang="EN-US"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;;"&gt;Od początku z tą historią było coś nie tak. Od początku były znaki, żeby tam nie jechać.&lt;br /&gt;Najpierw cofnęli nam dofinansowanie do wykopalisk. Cała afera skończyła się na tym, że wyjazd miał nam się skrócić z miesiąca na 2 tygodnie. No, ale udało się wykombinować, cobyśmy miały z Aśką zostać przynajmniej do 8 sierpnia.&lt;br /&gt;Potem się rozchorowałam. I to tak, że dzień przed wylotem byłam u lekarza i dostałam antybiotyk. Jednak twarda byłam i poleciałam z zarazem. Dlaczego miałabym nie polecieć?&lt;br /&gt;Na koniec, także tuż przed wylotem, otrzymałam jeszcze ‘jeden’ znak. W wyjazdu byłam w nowym związku, który trwał już… tydzień huh. A ja wyjeżdżałam na miesiąc. Znak wydaję się banalnym, ale jednak dla nas bab ważnym.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if gte vml 1]&gt;&lt;v:shapetype id="_x0000_t75" coordsize="21600,21600" spt="75" preferrelative="t" path="m@4@5l@4@11@9@11@9@5xe" filled="f" stroked="f"&gt;  &lt;v:stroke joinstyle="miter"&gt;  &lt;v:formulas&gt;   &lt;v:f eqn="if lineDrawn pixelLineWidth 0"&gt;   &lt;v:f eqn="sum @0 1 0"&gt;   &lt;v:f eqn="sum 0 0 @1"&gt;   &lt;v:f eqn="prod @2 1 2"&gt;   &lt;v:f eqn="prod @3 21600 pixelWidth"&gt;   &lt;v:f eqn="prod @3 21600 pixelHeight"&gt;   &lt;v:f eqn="sum @0 0 1"&gt;   &lt;v:f eqn="prod @6 1 2"&gt;   &lt;v:f eqn="prod @7 21600 pixelWidth"&gt;   &lt;v:f eqn="sum @8 21600 0"&gt;   &lt;v:f eqn="prod @7 21600 pixelHeight"&gt;   &lt;v:f eqn="sum @10 21600 0"&gt;  &lt;/v:formulas&gt;  &lt;v:path extrusionok="f" gradientshapeok="t" connecttype="rect"&gt;  &lt;o:lock ext="edit" aspectratio="t"&gt; &lt;/v:shapetype&gt;&lt;v:shape id="_x0000_s1026" type="#_x0000_t75" style="'position:absolute;" wrapcoords="-79 0 -79 21541 21600 21541 21600 0 -79 0"&gt;  &lt;v:imagedata src="file:///C:\DOCUME~1\Ja\USTAWI~1\Temp\msohtml1\01\clip_image001.jpg" title="IMG_1972"&gt;  &lt;w:wrap type="tight"&gt; &lt;/v:shape&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if !vml]--&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;;"&gt;W chwilach zwątpienia, czy na pewno mam jechać, przed oczami stawała mi Wer i Bartek, moi przyjaciele. Pamiętam jak dziś, to było chyba około tygodnia przed ich wylotem. Umówiłyśmy się pod kinem Wisła. To był dzień, kiedy pan doktor zadzwonił i poinformował, że płacimy dwa razy więcej za wyjazd. Wer przyjechała z Bartkiem, kochani przyjaciele, kupili piwo, poczęstowali fajkiem i powiedzieli:&lt;br /&gt;"- Kobieto, to jest takie miejsce, gdzie niektórzy z nas nawet nie będą mieli szansy pojechać. Zrób wszystko, żeby tam być."&lt;br /&gt;Jak już tam byłam, Wer próbowała do mnie zadzwonić i nie tylko ona. Jednak nie odbierałam telefonów. Nie byłam w stanie. Teraz ie wiem, kto miał wiekszą nerówkę. Znajomi w kraju z urywkami wiadomości, czy ja z tym .. wszystkim.&lt;br /&gt; &lt;!--[if !supportLineBreakNewLine]--&gt;&lt;br /&gt; &lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;;"&gt;Boję się latać samolotami. Koszmarnie się boje. Nie wiem dlaczego. W sumie nie ma innych powodów niż moja wyobraźnia. Tak czy siak, kiedy jestem ileśdziesiąt kilometrów nad ziemią, w jakiejś tam warstwie atmosfery, gdzie temperatura wynosi - 50 stopni, a poruszam się z prędkością ok. &lt;st1:metricconverter productid="1000 km" st="on"&gt;1000 km&lt;/st1:metricconverter&gt; na godz. i wyobrażam sobie, że tak naprawdę siedzę w zamkniętej małej puszce, każde drobne zawirowanie powoduje u mnie ból brzucha. I to nieodzowne przekonanie, że nie wrócę.&lt;br /&gt;Na lotnisko odprowadzili mnie oczywiście rodzice, oraz&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;span style=""&gt;nowy chłopak&lt;/span&gt;. Kolejny znak, mama narzekała na sposób naszego pożegnania:&lt;br /&gt;"- Przestań, bo będzie padać."&lt;br /&gt;Potem mówiła, że nie wiedziała, czemu tak powiedziała. A ja nie mogłam przestać, bo to będzie bardzo długi miesiąc bez niego. I padało. Rakietami.&lt;br /&gt;W Budapeszcie spędziłyśmy z Joanną bardzo miłe, sympatyczne i w sumie dość krótkie 13 godzin.&lt;br /&gt;Godz. 3 rano lądujemy w Tel Awiwie. Dużo czarnych chmur, przeogromny ból w skroniach, zbyt szybka zmiana wysokości, zbyt gwałtowna zmiana ciśnienia. Miałam wrażenie, że mózg wypłynie mi oczami. Rozejrzałam się do okoła, Aśka ma łzy w oczach, pasażerowie wydają się być niespokojni. Ból nie zaatakował tylko mnie. Ale wylądowaliśmy. Ziemia święta, ziemia obiecana, ziemia krwią zbrukana.&lt;br /&gt;Nie będę was wciągać w średnio ciekawą opowieść o poszukiwaniach tyczki od totalstation i o czekaniu na doktora, oraz Beatę. Pokrótce przestawie wam poporstu osoby tragedii, czyli pan doktor – Michał, Beata – pani archeolog, która zajmuje się odkopaniem Kopernika, Nurit i Asaf, kierownik wykopalisk.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if gte vml 1]&gt;&lt;v:shape id="_x0000_s1028" type="#_x0000_t75" style="'position:absolute;margin-left:9pt;margin-top:280.95pt;width:450pt;" allowoverlap="f"&gt;  &lt;v:imagedata src="file:///C:\DOCUME~1\Ja\USTAWI~1\Temp\msohtml1\01\clip_image003.jpg" title="IMG_2000"&gt;  &lt;w:wrap type="square"&gt; &lt;/v:shape&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if !vml]--&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;!--[if gte vml 1]&gt;&lt;v:shape id="_x0000_s1027" type="#_x0000_t75" style="'position:absolute;margin-left:270pt;"&gt;  &lt;v:imagedata src="file:///C:\DOCUME~1\Ja\USTAWI~1\Temp\msohtml1\01\clip_image005.jpg" title="IMG_1980"&gt;  &lt;w:wrap type="square"&gt; &lt;/v:shape&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if !vml]--&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;;"&gt;&lt;br /&gt;Kilka godzin później byliśmy już w trasie do Kibucu 'Fighters of the Warsaw Getto', który w opinii Aśki i moim był rajem na ziemi. Te nieskażone kolory, ten zapach, te widoki, te domki, te jedzenie. Było po prostu bosko. Huh, co by historyi nie przeciągać zbyt bardzo powiem wam, że po kilku godzinnym śnie, pojechaliśmy na małą wycieczkę, na granicę Izraelsko - Libańską. Spojrzeliśmy przez kraty na południowy Libanon, spojrzeliśmy na żołnierzy słuchających techno i pojechaliśmy na kolację do Akko, gdzie jadłam przecudowne krewetki z serem i pomidorami w restauracji 'Abu Christo'. Swoja drogą, nie mam zielonego pojęcia, czy ta restauracja teraz istnieje. Data wycieczki: 7 lipca.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;;"&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze po drodze napomknę o mistrzostwach świata, kiedy to wygrali Włosi. Otóż oglądaliśmy je w pubie, gdzie sobie w miedzy czasie pogrywaliśmy w bilard. Na rozgrywki przyszła też mała kampania chłopców i dziewcząt( w kwestii wyjaśnienia: wojsko w Izraelu obowiązkowe dla obydwu płci, od wieku lat 18. Mężczyźni idą na 3 lata, kobiety na 18 miesięcy. Jeżeli chcesz mieć jakąkolwiek karierę w tym kraju, nie ma bata, żebyś się wymigał od woja. Jeden z panów, wchodząc, zaczepił się karabinem o krzesło i dzielnie zaczął wymachiwać lufą w górę i w dół, próbując się uwolnić od fatalnego zaczepu. Przypomina mi to parę historii wojskowych, o których opowiedział nam Asaf. Jedna dotyczyła pewnej zasadzki, na granicy z Syrią. Młodzi, dzielni żołnierze Izraela, zamaskowani w krzakach wzgórz Golan, zrobili się nieco głodni. I zadzwonili po pizze. Pan przejechał silnie strzeżoną, zamkniętą granicę skuterkiem, znalazł miejsce zasadzki, dostarczył pizze i pojechał. 'Haaaalo, a które krzaki to miały być?'. Groteska.&lt;br /&gt;A wspominałam, że wojsko w Izraelu jest koedukacyjne? I przez to jest seksualną szkołą młodzieży izraelskiej? I, że na każdej inspekcji check - pointów, złapią jakaś parkę zajętą zupełnie czymś innym niż pilnowaniem dróg? oO’. Oni tam mają spaczona psychikę, niestety taka prawda.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;;"&gt;&lt;br /&gt;Przechodząc do setna sprawy, gdzie rozpoczyna się prawdziwa historyja. Dnia 12 lipca dzielnie pracowaliśmy na naszym stanowisku w Hondurasie. Czemu w Hondurasie się pytacie? Otóż, mądrzy żydzi w latach 60 XX wieku, zasadzili na telu Kabri importowane z Hondurasu awokado, które pachnie kupą. Z związku z czym, nie smażyliśmy się na słońcu, jak to jest zwyczaju na wszystkich telach Izraela, tylko chowaliśmy się w przyjemnym cieniu dżungli Hondurasu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if gte vml 1]&gt;&lt;v:shape id="_x0000_i1025" type="#_x0000_t75" style="'width:370.5pt;height:278.25pt'" allowoverlap="f"&gt;  &lt;v:imagedata src="file:///C:\DOCUME~1\Ja\USTAWI~1\Temp\msohtml1\01\clip_image007.jpg" title="IMG_2069"&gt; &lt;/v:shape&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if !vml]--&gt;&lt;br /&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;;"&gt;Było coś około godziny chyba 9, bo Michał pojechał nam po śniadanie. Nagle rozległ się ogromny grzmot. A potem drugi. I chyba jeszcze trzeci.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;;"&gt;Jako, że Nurit i Asaf pracowali w kibucu nad ceramiką, na telu byłyśmy w trójkę: Beata, Aśka i ja.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;;"&gt;Beata: - Hej, burza? Tutaj o tej porze roku? To nie możliwe…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;;"&gt;Ja: - Dziwne, ale nawet nie ma na niebie chmur burzowych.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;;"&gt;Niebo było błękitne, pokryte białymi chmurkami, a na północ od nas bardziej szarymi? Tak mi się wydaje.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;;"&gt;Wtedy rozległy się następne grzmoty. Przestałyśmy pracować. Zaczęłyśmy się rozglądać i przysłuchiwać. Pomiędzy jednym grzmotem, a drugim dało się uchwycić ‘tratatatatatatta’. Karabin maszynowy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;;"&gt;Powiem wam, że nie życze nikomu, żeby usłyszał odgłosy wojny. Powiem wam, że to tkwi we mnie i będzie tkwić do końca życia. Mineły dwa miesiące, od tych wydarzeń. A ja pisząc ten tekst ciagle boję się i przeżywam to na nowo, aż mnie rozbolał brzuch.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2453654474487869047-6380395935690554833?l=mroophka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mroophka.blogspot.com/feeds/6380395935690554833/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2453654474487869047&amp;postID=6380395935690554833&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/6380395935690554833'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/6380395935690554833'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mroophka.blogspot.com/2007/12/reporta-z-wojny-izraelsko-libaskiej.html' title='Reportaż z wojny Izraelsko Libańskiej 07.2006 (nie dokończone, brak zdjęć)'/><author><name>Mroophka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08073067449167171855</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/__haPhVXHN08/SiLD_WT1L6I/AAAAAAAAACw/sdiROQXfPsw/S220/4f0ef92087519aa2a.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2453654474487869047.post-5729952539974310348</id><published>2006-12-11T00:14:00.001+01:00</published><updated>2006-12-11T00:17:38.972+01:00</updated><title type='text'>reportaż - Żaden człowiek nie jest nie legalny</title><content type='html'>Uchodźcą zostaje osoba, która:&lt;br /&gt;"na skutek uzasadnionej obawy przed prześladowaniem z powodu swojej rasy, religii, narodowości, przynależności do określonej grupy społecznej lub z powodu przekonań politycznych przebywa poza granicami państwa, którego jest obywatelem i nie może lub nie chce z powodu tych obaw korzystać z ochrony tego państwa..."&lt;br /&gt;art.1 Konwencji Genewskiej z 28 lipca1951 r.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Oni mieszkają w MONARZE? –moje zdziwienie było ogromne&lt;br /&gt;-Tak, znaczy nie w samym MONARZE.- odpowiedziała mi Agata, moja jedyna koleżanka, która ma znajomych uchodźców- Jak wiesz tutaj jest jeszcze hospicjum i ośrodek dla bezdomnych. Ten ośrodek zorganizowała Polska Akcja Humanitarna (która znajduje się na ul. Szpitalnej 5), a kieruje nim Iza Majewska i jest to jedyny ośrodek, w całej Polsce, dla uchodźców bez statusu.&lt;br /&gt;Status? Status uchodźcy? A co to znaczy?&lt;br /&gt;Oznacza to, że uchodźca jest chroniony przez nasze państwo i ma wszystkie prawa i obowiązki, jakie my posiadamy, jako obywatele Polski, oprócz prawa wyborczego.&lt;br /&gt;Ośrodek jest bardzo maleńki. Zajmuje pierwsze piętro kontenera mieszkalnego. W sumie znajduje się tam 22 osoby w tym 2 rodziny z dziećmi. Nie płacą za światło, wodę, za nic. Dostają wyżywienie np. cukier, mąkę itp. Innej pomocy nikt nie proponował. Dlatego pani Zula z rodziną tu trafiła. Wchodzimy do pierwszego pokoju przy wejściu. Też malutki, jeden pokój przedzielony meblościanką.&lt;br /&gt;- Gratuluje udało się wam zdążyć na drugie danie i deser. A chcę zauważyć, że czeczeńskie ciasta są najlepsze- przywitał nas pan Ryszard, dobry przyjaciel państwa Sarakajewowych, nauczyciel. Często przyjeżdża i zabiera chłopców na AWF lub do innych ośrodków sportowych.&lt;br /&gt;Wcześniej mieszkali w ośrodku w Smoszewie. Tam mieszkają uchodźcy, którzy czekają na nadanie statusu uchodźcy (czas oczekiwania 3 miesiące. MSW, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, w tym czasie musi rozpatrzyć sprawę pozytywnie lub negatywnie. Ponieważ maja dużo uchodźców, a mało pracowników, czeka się bardzo długo na odpowiedź) W Smoszewie mają zapewnioną pomoc lekarską, jedzenie, ubrania, kieszonkowe pieniądze na miesiąc i wyżywienie. Kiedy się skończy procedura nadania statusu, wtedy jest koniec ze wszystkim i po prostu lądujesz na ulicy.&lt;br /&gt;- Ale dlaczego Polska, a nie Francja czy Niemcy?&lt;br /&gt;- Na zachód mnie nie ciągnie- mówi pani Zula- Po tym jak widziałam wojnę, śmierć najważniejsze było, że tu jest spokój, że bomby nie spadają na głowę, ze dzieci mogą normalnie spać, normalnie wykąpać się, ja normalnie ugotuję coś do jedzenia. Potem Achmedowi i Mahometowi załatwiliśmy szkole, chciałabym żeby zdobyli normalne wykształcenie, i tak po kolei, po kolei i teraz tak myślę, że chciałabym tu zostać i pracować. Napisałam tak, gdy składałam prośbę o status uchodźcy. Może dlatego go nie otrzymałam? Bo Polacy tez maja swoje problemy, duże bezrobocie, a ja bym tylko stanowisko zabrała, więc 2 lata siedzimy i nic nie robimy- wariactwo! Nie mamy żadnej możliwości powrotu do domu, chociaż, co będzie w przyszłości w Czeczeni, zobaczymy!&lt;br /&gt;Każdy tutaj ma swoją historię, tragedię- ciągnie dalej pani Zula - ale mimo to atmosfera na Marwilskiej jest najlepsza. Wszyscy sobie pomagamy. Jestem bardzo zadowolona z pobytu w tym ośrodku, tak, że gdyby ktoś mi teraz zaproponował, żeby zmienić ten ośrodek na inny, z kieszonkowym (bo tu nie dostajemy), nie zmieniłabym. Wszyscy marzą żeby cos w ich sprawie się zdarzyło. I każdego wieczoru, kiedy się spotykamy w wspólnym gronie pytamy siebie nawzajem czy wszystko w porządku, jak się wiedzie? Każdy czeka na telefon z domu.&lt;br /&gt;Nie są one częste, bo rodziny często mieszkają w ojczystych krajach, nie maja pieniędzy. Matka pani Zuli dzwoniła ostatnio na urodziny Mahometa, młodszego syna, wtedy też składała córce życzenia na dzień kobiet i na jej urodziny.&lt;br /&gt;-To wszystko ponieważ, nie ma skąd dzwonić. Trzeba chodzić specjalnie do baz wojskowych, bo tylko tam są telefony.&lt;br /&gt;Mieli wszystko a teraz nie mają nic. Wszystko zrujnowane, 80% miasta Grozne w gruzach. Czeczeni dzielą inwazje rosyjskie na 2 etapy. I wojnę (VIII 1994 - X 1996) i II wojnę (zaczęła się IX 1999, aktualnie partyzancka wojna). Wszystko zostało zniszczone. Rodzina Zuli miała czteropokojowe, duże mieszkanie, oraz zakupione dla brata mieszkanie piętro wyżej, w czasie II wojny spadla bomba i zniszczyła wszystko. Teraz mieszkają w obcym, jednopokojowym mieszkanku, bez świtała, bez wody. Rosjanie mówią, że tam jest spokój, to nieprawda, tam wszystko ciągle wrze. Ogłosili niepisane prawo „Ruszajły” (wice-minister spraw wewnętrznych). Oficjalnie w Rosji każdy jest równy, ale to prawo mówi, że, jak spotka się Czeczeńca, trzeba jak najbardziej utrudniać mu życie, nie dawać pracy, podglądać i donosić na niego, kontrolować konta w bankach, nie wypuszczać z terenów Rosji, a nawet Czeczenii. Gdy pani Zula uciekała do Kaliningradu, konduktorzy w pociągu pytali się jej czy jest z Czeczenii i przekazali policji, że jedzie jedna pani z Czeczeni z dwójką dzieci. Na przystanku wszyscy wyszli jak normalni ludzie, a oni z policjantem, który zabrał ich na posterunek. Dlaczego? Bo byli z Czeczenii. Trzymali ich tam kilka godzin. Zuli zdjęli odciski palców, jak jakiejś bandytce.&lt;br /&gt;O tym prawie wszyscy wiedza, nawet fundacja Helsińska. Rosjanie wykorzystują Czeczenów: jeżeli kogoś zabili i jego rodzina chce ciało, żeby je pochować według praw Koranu, żądają 100.000 dolarów.&lt;br /&gt;W pokoju obok mieszka pan Gaszajew Edil Daniłowicz, niestety bez rodziny, która znajduje się w centralnym ośrodku w Dębakowie i czeka na status. Podczas wojny w Czeczenii, Rosjanie strzelili mu w głowę. Cudem przeżył, niestety teraz jest poważnie chory, ma problemy z mówieniem. Pisze teraz książkę („Spowiedź rozstrzelanego”), w której opisuje swój wstrząsający los. Ma status uchodźcy (jest to jedna osoba z trzech,w tym ośrodku, ze statusem). Potrzebuje opieki medycznej. Aktualnie, po otrzymaniu statusu, nic się nie zmieniło. Nikt mu nie chce pomóc, nikt nie pytał, co jemu i jego rodzinie potrzeba. Pan Gaszajew powinien żyć w zupełnie innych warunkach. Koniecznością są trzy operacje: nosa, na szyi i klatki piersiowej (droga, którą przewędrowała kula).&lt;br /&gt;- Nie zgłosił pan nigdzie, że potrzebuje pan operacji, specjalnego leczenia?&lt;br /&gt;- Pisał prośbę – tłumaczy pani Zula, ( bo pan Gaszajew nie umie języka polskiego) – żeby mu zrobili operację nosa, jak tylko złożył wniosek o nadanie statusu. Dostał skierowanie na operację. Niestety powiedzieli mu, że nie mają pieniędzy na jego zdrowie, na wszystko. Potem załamał ręce i przestał pisać do kogokolwiek, bo nie miał nadziei, że ktoś mu pomoże. Teraz, kiedy ma paszport, też nie ma pieniędzy na operacje.&lt;br /&gt;Pan Gaszajew chciałby pracować, status mu to umożliwia, ale niestety nie może z powodu inwalidztwa. Ma 2 grupę, otrzyma małą rentę, jeżeli jeszcze raz przejdzie przez komisję medyczną.&lt;br /&gt;- Pan Gaszajew będzie oczywiście robił badania -tłumaczy dalej pani Zula- musi żyć przyszłością, on nie może tak po prostu siedzieć.&lt;br /&gt;Później pani Zula zaprowadziła mnie do świetlicy. Mały pokoik z dwoma kanapami, telewizorem. Miałam jeszcze porozmawiać z innymi uchodźcami. Przyszedł tylko pan Samuel z Iraku. Ludzie po tak dramatycznych przejściach są bardzo nieufni, nie chcieli z mną rozmawiać, chociaż pani Zula tłumaczyła im, że nie piszę dla żadnej gazety tylko na konkurs.&lt;br /&gt;- Ja Ci nie muszę mówić całej prawdy, ja Ci w ogóle prawdy nie muszę powiedzieć- powiedział mi pan. Samuel.&lt;br /&gt;Przybył do Polski z powodów politycznych, chciał być wolnym człowiekiem. Kiedy do Iraku dotarła wiadomość, że pan Samuel wyemigrował, rozstrzelali całą męską część jego rodziny. Sam, jeżeliby wrócił do ojczyzny, zostałby zabity. Jego podróż do Polski był bardzo długa i skomplikowana. Najpierw pracował „na czarno” w Jordanii. Kilka razy złapała go tam policja. Później wyjechał do Tajlandii, gdzie zamienił paszport na fałszywy. W Polsce złapali pana Samuela na granicy w Świnoujściu. Siedział u nas w więzieniu 3 miesiące. Później znalazł się na ulicy, aż w końcu trafił do ośrodka na Marwilskiej.&lt;br /&gt;Są uchodźcy i obcokrajowcy.- mówi mi na do widzenia pani Zula- Jest miedzy nimi duża różnica. Jedni przyjechali, dlatego, że nie mieli innej możliwości zostać w kraju, a drudzy przyjeżdżają tutaj tylko po to, żeby zarobić.&lt;br /&gt;Historia narodu polskiego jest bardzo podobna do losów tych ludzi. Nasi pradziadkowie, a nawet nasi rodzice przeszli dokładnie to samo podczas zaborów czy czasów rządów komunistów. Uciekali do Francji, Anglii, Kanady, USA. Dlatego powinniśmy dokładnie znać sytuację takich ludzi i wiedzieć jak im pomagać. Niestety większość uchodźców żali się,że nikt nie pyta ich, czego chcą, czego potrzebują. Nikt nie pomaga im znaleźć pracy, a niektórzy nie załatwią sami sobie pracy, gdyż nie znają polskiego, albo są chorzy jak np. pan Gaszajew. Zadajmy sobie pytanie, a co w ogóle, my Polacy, robimy?&lt;br /&gt;Zespół ds. Uchodźców Amnesty International zajmuje się pomocą uchodźcom (oraz osobom starającym się o przyznanie im takiego statusu) w ramach międzynarodowego mandatu A.I. Ich działalność skupia się na trzech głównych obszarach. Pierwszy, to ochrona praw człowieka w krajach, z których pochodzą uchodźcy. Na podstawie raportów i statystyk dostarczanych im przez Departament ds. Migracji i Uchodźstwa, stworzona została lista jedenastu krajów, z których do Polski trafia największa liczba osób starających się o status uchodźcy. Są to, niezmiennie od kilku lat: Pakistan, Sri Lanka, Indie, Afganistan, Bangladesz, Irak, Sudan, Etiopia, Somalia, Kamerun i Armenia. Na bieżąco dostarczają DMiU raporty o łamaniu praw człowieka w wyżej wymienionych państwach. Drugim celem działalności A.I. jest ochrona praw człowieka w kraju azylu. Utrzymują bezpośredni kontakt z osobami występującymi o status uchodźcy. Pomagają im podczas trwania całej procedury (członkowie zespołu są czasami, jeśli to konieczne, pełnomocnikami w takich sprawach). Robią też wszystko, aby zagwarantować pomoc prawną przy procedurze składania podania do DMiU o przyznanie statusu uchodźcy w Polsce. Kolejnym etapem w działalności A.I. jest prowadzenie zajęć edukacyjnych w szkołach, które mają na celu kształtowanie otwartości i tolerancji wobec uchodźców. Należy pamiętać, że samo otrzymanie statusu sprawia tylko, że taka osoba może przebywać w naszym kraju legalnie, nie znaczy to jednak, iż jej życie wróciło do normy. Musimy pamiętać, że nasze społeczeństwo nie jest do końca tolerancyjne, dlatego oprócz pomocy samym uchodźcom, musimy także pomóc zrozumieć innym koszmar, który przeżywają ci ludzie. Przyczyńmy się do tego, aby uchodźcy znaleźli nowy dom, aby znów mogli spać spokojnie, bezpieczni i wolni od prześladowań. Pozwólmy im więc poczuć się jak ludzie, bo w końcu, kim tak naprawdę są uchodźcy?&lt;br /&gt;Informacja pobrana ze strony &lt;a href="http://www.uchodzcy.most.org.pl/"&gt;http://www.uchodzcy.most.org.pl/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Chciałabym podziękować Agacie i jej rodzicom, Krzyśkowi,pani Zuli i jej rodzinie oraz Tomkowi za pomoc w zebraniu materiałów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2453654474487869047-5729952539974310348?l=mroophka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mroophka.blogspot.com/feeds/5729952539974310348/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2453654474487869047&amp;postID=5729952539974310348&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/5729952539974310348'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/5729952539974310348'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mroophka.blogspot.com/2006/12/reporta-aden-czowiek-nie-jest-nie.html' title='reportaż - Żaden człowiek nie jest nie legalny'/><author><name>Mroophka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08073067449167171855</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/__haPhVXHN08/SiLD_WT1L6I/AAAAAAAAACw/sdiROQXfPsw/S220/4f0ef92087519aa2a.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2453654474487869047.post-1208428929419331150</id><published>2006-12-11T00:11:00.001+01:00</published><updated>2006-12-11T00:11:42.881+01:00</updated><title type='text'>recenzja - Polski Terminator wg. Ryszarda Dąbrowskiego</title><content type='html'>Ostatnio w moje łapki trafił dość ciekawy komix. „Likwidator – trylogia”, bo o nim będę przynudzała, zapowiada się dość interesująco, bo już sama okładka ukazuję nam mniej więcej zawartość. Najbardziej wyróżnia się oczywiście bohater, facet w czarnej masce, z dwoma uzi, strzelający do wszystkiego, co się rusza. Dla wierzących, że komiks ma coś wspólnego „Trylogią” Sienkiewicza, jest wyjaśnienie zaraz po stronie tytułowej.&lt;br /&gt;   Treść w wszystkich 3 częściach ‘Likwidatora” jest mniej więcej taka sama. Ot babcia nawrzeszczała na Jolę, (trochę lubieżnie) i dostała po ryju (z glanów, oczywiście). Ogólnie likwidator, morduje, każdego, kto mu się nie spodoba. Zaczynając od skinów (aż się serce raduje), przechodząc przez księży, kończąc na Wałęsie. Jeżeli masz jakieś ideały, po przeczytaniu tego komiksu, uznasz, że są nic nie warte. Na arenę wyśmiania trafili górale, hiphopowcy, krzyż na Giewoncie (wysadzony w powietrze), policja, milicja, zakonnice, księża, robotnicy, programy TV, anarchiści( za pustą gadaninę), firma Mitsubishi ( za pościnane drzewka), no i papież. Niestety nie ma nic o naszym teraźniejszym rządzie, ale może pan Dąbrowski popiera go, na razie. Więc panie Miller, może pan spać spokojnie.&lt;br /&gt;    Nie można też zapomnieć o dziewczynie Likwidatora, w niczym mu nieustępującej. Jest ładna, ale równie brutalna ja jej facet. Niestety nie występuje zbyt często, zawsze pod koniec „rozdziału”, no i nie wiemy o niej zbyt dużo.&lt;br /&gt;   Na końcu książeczki, można znaleźć wywiad z autorem, który polecam do przeczytania, jeżeli w ogóle weźmiecie do ręki „Likwidatora”. Pan Dąbrowski łatwo wykręca się od „niebezpiecznych” pytań, ale także trochę tłumaczy zachowanie swojej postaci.&lt;br /&gt;   Rysunki, w komiksie, na samym początku wydają się nie dokładne, niewyraźne i tandetne, tak jakby ktoś zrobił je na odwal się. Pod koniec widać już małą poprawę, a przynajmniej można dostrzec rysy twarzy. Jednak mi wydają się dalej nie dopracowane, w porównaniu  choćby z „Redaktorem Szwędakiem”. No cóż, wynika z tego,że pana Ryszarda przerasta porządne narysowanie 50 stron.&lt;br /&gt;  Komiks jest drastyczny, pełen wulgaryzmów, cyniczny i okrutny. Idealnie przedstawia nas. Przedstawia nasze marzenia, które boimy się spełnić. Ale z drugiej strony wszystko jest wyolbrzymione, zło, jaki i „dobro”, które sprawia Likwidator. Po przeczytaniu o ekologu-anarchiście, większość większość z was stwierdzi,że komix jest beznadziejny, a głównie dla tego, że dotyka bezpośrednio waszych wartości, które cenicie, i miesza je z błotem. Możliwe, że dlatego jest nominowany do kategorii anty – komiks u KKK.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2453654474487869047-1208428929419331150?l=mroophka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mroophka.blogspot.com/feeds/1208428929419331150/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2453654474487869047&amp;postID=1208428929419331150&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/1208428929419331150'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/1208428929419331150'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mroophka.blogspot.com/2006/12/recenzja-polski-terminator-wg-ryszarda.html' title='recenzja - Polski Terminator wg. Ryszarda Dąbrowskiego'/><author><name>Mroophka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08073067449167171855</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/__haPhVXHN08/SiLD_WT1L6I/AAAAAAAAACw/sdiROQXfPsw/S220/4f0ef92087519aa2a.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2453654474487869047.post-6457949293963871979</id><published>2006-12-11T00:09:00.001+01:00</published><updated>2006-12-11T00:09:50.614+01:00</updated><title type='text'>wąż</title><content type='html'>Jakiś czas temu, w dalekiej, odległej krainie, porośniętej zieloną soczystą trawą, gdzie ziemia jest brązowa i żyzna, gdzie kamienie są wysokie i groźne, mieszkał Wąż. Nienazwany jeszcze, choć miało się to zdarzyć w najbliższej Przyszłości.&lt;br /&gt;Wąż wiedział, że czeka go Przyszłość, ale nie martwił się o Nią. Chciał żyć sprawami Dzisiejszymi, gdyż były one mu milsze. I oto Wąż spędzał dni wygrzewając się na świetle Jasnego, moczeniu się w Błękitnym i szukaniu towarzyszy (w szczególności towarzyszek) swych podróży po Żyznej, smakującej deszczem.  Był prawdziwie szczęśliwy i czuł, że daje szczęście rzeczom go otaczającym.&lt;br /&gt;Aż pewnego dnia został nazwany. Pimpuś. Został naznaczony imieniem, którego pojęcia nie znał. Jednak był to Znak. Wiedział, że Przyszłość się zbliża. Zaczął się jej bać, Stał się nerwowy, byle drganie wprowadzało go w Panikę. Ale przyszłość, jak to przyszłość jest Nieunikniona.&lt;br /&gt;Pimpuś zasnął w głębi żyznej, smakującej suszą. Obudził się w zamknięciu smakującym zmarłym drzewem i zapachem, którego nie znał. Postanowił być ostrożny, ale nie Panikować. Udawał Złego i syczał. Jednak, gdy trafił do miejsca, gdzie smakowało martwym wężem tydzień leżącym na Jasnym, stwierdził, że sytuacja go przerasta.&lt;br /&gt;Dzięki wyszkoleniu się w Panice i gwałtownych ruchach udało mu się zbiec, gdy zamknięcie się otworzyło i próbowano go wyciągnąć z niego. Pimpuś oddalił się od smaku Mordu. Uciekło Mroku, gdzie smakowało dużymi myszami, oraz kałem i brudem. Spotkał tam ŚMIERĆ SCZURÓW, który rzekł mu:&lt;br /&gt;- PIP! PIP, PIP PIP PIP. PIIIIP! PIP?&lt;br /&gt;Taka cena, za odprowadzenie, gdzieś gdzie jest światło Jasnego, oraz wyjaśnienie znaczenia imienia była naprawdę niska. Śmierć Szczurów opowiedział mu historie Konia i Jego Pana. Wtedy Pimpuś zrozumiał, że tak jak On musi stać się wierzchowcem Śmierci, Jego narzędziem. Cena zmieniła się w Przeznaczenie.&lt;br /&gt;Śmierć Szczurów przeprowadził węża przez Mroki i pozostawił go na świetle wśród trawy, brązowej i smakującej tłustym, ale zawsze blisko Jasnego. Śmierć nie chciał zdradzić Przyszłości, ale przyrzekł Pimpusiowi, że będą się często spotykać. Bardzo często.&lt;br /&gt;Wśród brudnych traw węża odnalazł Wujek. Wziął go na swoje ręce i obdarzył przyjaźnią. Wujek smakował człowiekiem, ale innym niż ci z miejsca Mordu. Smakował Obietnicą Dostatku i Dobra. Pimpuś wiedząc, że Wujek zabierze go do miejsca – Domu, które obiecał mu Śmierć Szczurów, udawał zwykłego węża w nowym miejscu.&lt;br /&gt;Wujek zawiózł Pimpusia do Niech, gdzie jest Dom. Gdy tam się znalazł był zaniepokojony, czy na pewno to miejsce będzie Domem, czy oni to ONI.&lt;br /&gt;Zasmakował nowych terenów. Było tu DUŻE JASNE, ciepłe. Była też ziemia smakująca wodą, drzewo i kamienie spiczaste i roślina. Zza Przeźroczystej Blokady, Ochronnej Bariery zobaczył ICH. Ich nosy rozszerzały się na Blokadzie, a Ich oddechy zostawiały biały ślad na niej.&lt;br /&gt;Jeszcze ICH nie poznał, ale poczuł, że to Dom, miejscem Dostatku i Dobra. Siódmego Dnia przyszedł ŚMIERĆ SZCZURÓW, potwierdził domysły Pimpusia i zabrał go na pierwsza podróż wśród Mroków rozjaśniających tylko przez Błyski na miniaturowej Kosie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2453654474487869047-6457949293963871979?l=mroophka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mroophka.blogspot.com/feeds/6457949293963871979/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2453654474487869047&amp;postID=6457949293963871979&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/6457949293963871979'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/6457949293963871979'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mroophka.blogspot.com/2006/12/w.html' title='wąż'/><author><name>Mroophka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08073067449167171855</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/__haPhVXHN08/SiLD_WT1L6I/AAAAAAAAACw/sdiROQXfPsw/S220/4f0ef92087519aa2a.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2453654474487869047.post-1931020862851978578</id><published>2006-12-11T00:08:00.002+01:00</published><updated>2006-12-11T00:09:10.548+01:00</updated><title type='text'>Pamiętnik królowej Fari</title><content type='html'>Zaczynało się ściemniać. Na niebie pojawiły się oba księżyce Dabuxu zwanego potocznie przez kolonialistów fioletową planetą, ze względu na typowy kolor tutejszej fauny. Ganpie zaczęło powoli ogarniać zmęczenie, miała już dość odganiania się od tego małego robactwa znajdującego się wszędzie.&lt;br /&gt;- I na dodatek strasznie gryzą- pomyślała&lt;br /&gt;Miała też dość grzebania w piasku bez najmniejszego efektu. Nagle spod warstwy jaskrawo fioletowego piachu ukazał się mały, zniszczony, skórzany notatnik, okuty w piękne wzory czystym mithrilem.&lt;br /&gt;- To musi być to! –pomyślała Ganpie- O Bogini! Dzięki Ci!&lt;br /&gt;- Hej chodźcie tu! –krzyknęła pełnym entuzjazmu głosem- znalazłam! To jest to! To musi być to. Ha ha! Wreszcie! O Bogini!&lt;br /&gt;- Nie, nie może być.. – odkrzyknął Cyxyn- Aaaa patrzcie. Tak to jest „Pamiętnik królowej Fari”! Oj nie płacz już Ganpie. Albo nie, chodź popłaczemy razem! Hura!!!&lt;br /&gt;- Po tylu latach szukania –powiedział spokojnie, bez krzty uczucia, Ambasador- Wreszcie! Drogie dzieci, gratuluje! Będziecie sławni w całej Koloni. Co ja mówię? Będziecie sławni nawet na krańcach wszechświata. Idę powiadomić Komisję. Będą zadowoleni z efektów waszej pracy. Ja także jestem.&lt;br /&gt;- Wreszcie będę mógł jechać do domu i spotkać moje ukochane żony, a nie opiekować się tymi dzieciakami –dodał w myślach.&lt;br /&gt;- Krańcach wszechświata...?- twarz Ganpie ogarnął smutek, co na jej zawsze uśmiechniętym obliczu wyglądało trochę zabawnie- Na Tycoonie też?&lt;br /&gt;- Na pewno. Przestań się martwić! Dzisiejszy dzień nie jest do smutku, tylko do radości! A po za tym, jak się smucisz wyglądasz tragicznie! Chodź, idziemy do pobliskiej knajpy napić się tego zielonego świństwa, jakie tu mają- powiedział Cyxyn i pocałowawszy Ganpie w jej łuskowaty, niebieski policzek pociągnął ją w stronę małej glinianej wioski.&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;Fragment „Pamiętniku królowej Fari”, wybrany przez dr Ganpie Faxtu z Tycoonu i dr Cyxyna Halkivan z Dabuxu, dla Komisji Mędrców Najwyższych, przedstawiający atak pierwszych kolonialistów na planetę Dabuxu i przyczynę zaniku całego gatunku bacutów:&lt;br /&gt;„Wczoraj zabili mojego ojca... Znaczy nie konkretnie oni, ale nasi zdrajcy. Wbiegli wieczorem do komnaty, zaczęli dźgać nożami w łóżko. Mój ojciec domyślał się, że w wokół niego jest pełno szpiegów i łotrów czyhających na jego życie, więc od blisko tygodnia spał w komnacie przyległej do swojej. Strasznie się bał. Widać to było po nim. Włosy mu osiwiały, twarz pokryła się zmarszczkami. Jadał bardzo mało. Dranie podziurawili jedynie worek z piaskiem, mający udawać mojego ojca. On może by przeżył, gdyby nie chęć zemsty. Wybiegł z pokoju obok ze swoim mieczem, „Adeftrem”, żądnym krwi wrogów. Niestety, złamał się już przy pierwszym uderzeniu. Obcy mają zbyt dobrą broń, której działania nie znamy. Gdy „Adeftrem” się złamał, ojciec rzucił się na wrogów z gołymi rękami. Padł jeden strzał, wydawałoby się, że to leciał komar. Potem drugi, trzeci i cała seria. Ledwo co poznałam ciało. Oni są strasznie brutalni, zupełnie niemoralni, nie mają uczuć! Nie troszczą się o nic i o nikogo. Teraz rozumiem dlaczego ojciec ich zaatakował. Też bym tak zrobiła. To nie tylko nienawiść i chęć zemsty, ale i honor. Bo HONOR to jest jedyna rzecz, która nam została. Nie czuje już smutku. Nie mam siły, żeby go czuć. Jeszcze wczoraj płakałam cały czas. Tak, że aż mnie oczy bolały. Nic mi nie dawały pocieszenia braci, wojów i dworzan. Nie chciałam żyć. Bo po co? Ta walka już nie ma sensu. „Król nie żyje, niech żyje król!” Jestem teraz królową... Nie jestem tą mała dziewczynką, bawiącą się na dziedzińcu, nie jestem już tą panną czekającą na księcia, którego poślubiłabym dla układu politycznego. Jestem królową... I co z tego? Nawet nie było koronacji. Tydzień temu zamordowali arcybiskupa. W podobny sposób jak ojca, tylko, że ona nie była tak przezorna i spała w swoim łóżku. Bogini okrutnie zemściła się za śmierć swojej kapłanki. Żaden z zamachowców nie pozostał przy życiu. Koronowałam się sama. Ręce mi drżały, po tym lodowato chłodnym złomem, który kiedyś nazywali koroną moich przodków. Ze smutku, złości, a przede wszystkim nienawiści, tak mocno wbiłam palce w „jabłko”, że aż poleciała mi krew. Bólu już nie czuję i nie będę już czuć. Wieszcze uznali, że to znak. Znak końca naszej dynastii, naszego świata. Nadchodzi coś nowego. Mnie to nie obchodzi, nie dotyczy. Wiem, że tego nie dożyję. To niemożliwe. Muszę poprowadzić mój lud na pewną śmierć.&lt;br /&gt;Z rana przynieśli mi zbroje. Kiedyś ucieszyłabym się. Biegała w koło niej. Oglądała, cieszyła nią oczy. Delikatnie dotykała cudownych wzorów wykutych przez naszych kowali. Tych pięknych liści, układających się w nasze godło. Nie, nie dziś. Założyłam ją sama, nie czekałam na służbę. Nie zrobiłam tego z ciekawości, żeby zobaczyć, jakbym wyglądała. Miesiąc temu, jeszcze bym postała przed lustrem, poprawiła bordowy płaszcz, tak jak robił to mój ojciec, żeby lepiej leżał. Dziś nawet płaszcz nie jest bordowy.&lt;br /&gt;Wyszłam od razu z pokoju. Dwórki na mój widok przestraszyły się. Myślały, że jestem mężczyzną. Pouciekały, pod znajdujące się po drugiej stronie korytarza, okna. Zaczęły piszczeć i krzyczeć. W czasie tych kilku minut, kiedy próbowałam je uspokoić, nabawiłam się kilku siniaków i zadrapań. Kto by się spodziewał, że moje dwórki są takie odważne? Garstka śmiechu rozpłynęła się po zamku. Na moment jakby zrobiło się jaśniej. Ale tylko na moment. Już nawet zapomniałam, jak brzmi śmiech.&lt;br /&gt;Wyszłam od razu na dziedziniec. Nie widzę sensu w sentymentalnych wspomnieniach. Nie widzę sensu już w niczym, tylko w zemście.&lt;br /&gt;-Wiwat królowa!&lt;br /&gt;-Bogini chroń naszą królową!&lt;br /&gt;Te głosy nie były pełne entuzjazmu. Było w nich wiele smutku, nieszczęścia. Można było z nich odczytać ten miesiąc pełen strachu, żalu, płaczu i nienawiści. Wiem, że oni pragną zemsty tak samo, jak ja. Oni też utracili rodzinę i bliskich.&lt;br /&gt;Nam, bacutom, została tylko śmierć. Najeźdźcy są wyżej rozwinięci niż my. Mają lepszą broń, która przebija bez problemu nasze zbroje. Są w posiadaniu niezwykłych latających maszyn, które wyglądem przypominają nasze smoki, ale są niezniszczalne. Są także piękniejsze niż nasze smoki. Są bardziej błyszczące, zwinniejsze i zgrabniejsze.&lt;br /&gt;Pamiętam jak przylecieli. Zresztą wszyscy to pamiętają. To było tak niedawno. Za pozwolenie zbadania naszej planety obiecali pomoc w rozwoju cywilizacyjnym, czy jak to się zwało. Nie zgodziliśmy się na to, bo wiemy, że potrafimy sami dojść do takiej technologii. Trochę by to nam zajęło, ale osiągnęlibyśmy taki sam rozwój, jak oni. Nie jesteśmy jakąś zacofaną rasą! Udowodnimy im to, choćby naszą śmiercią! Nie można się bać, strach zabija duszę!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2453654474487869047-1931020862851978578?l=mroophka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mroophka.blogspot.com/feeds/1931020862851978578/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2453654474487869047&amp;postID=1931020862851978578&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/1931020862851978578'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/1931020862851978578'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mroophka.blogspot.com/2006/12/pamitnik-krlowej-fari.html' title='Pamiętnik królowej Fari'/><author><name>Mroophka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08073067449167171855</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/__haPhVXHN08/SiLD_WT1L6I/AAAAAAAAACw/sdiROQXfPsw/S220/4f0ef92087519aa2a.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2453654474487869047.post-162107382395065354</id><published>2006-12-11T00:08:00.001+01:00</published><updated>2006-12-11T00:08:17.508+01:00</updated><title type='text'>Najprostsza idea niedokończony</title><content type='html'>Na rynku pojawiła się kobieta. Dziwna. Długie pomarańczowe włosy falowały jej na plecach, spięte złotym diademikiem z zielonym oczkiem. Zielona suknia, haftowana złotem równo układała się na karym koniu. Didegal wiedział, że to ona. Prosił ja wcześniej, aby ubrała się dyskretnie. W razie czegoś miała zmieszać się z tłumem. W Berubeger nie powinno być z tym problemu. W szczególności w święto bogini Thare, opiekunki kupców.&lt;br /&gt;- Jedynym niedociągnięciem w tym planie jest jej samotność- pomyślał Didegal i szybko ruszył ku kobiecie. Za późno. Do rudowłosej podeszło trzech knypków, wyglądających na rajfurów.&lt;br /&gt;- A cóż tak pięęękna dama robi sama, w tak niebezpiecznym miejscu jak to?- powiedział pierwszy z opryszczków, łapiąc konia za uzdę. Był mały, z czarnymi, wyraźnie przetłuszczonymi włosami.&lt;br /&gt;- Za dodatkową opłatą możemy się wielmożną damą zaopiekować i pokazać bardziej milsze miejsca naszego miasta- dodał drugi. Jego wygląd zostawiał jeszcze więcej do życzenia.&lt;br /&gt;Didegal postanowił nic nie robić, chciał zobaczyć jak dziewczyna sobie poradzi w takiej sytuacji. Ostatnim razem, jak ją widział, było to przed śmiercią jej matki, a sama istotka miała około 12 lat. Wiedział, że przez następne lata wychowywał ją ojciec, wojownik. A spędzenie tych 5 lat w towarzystwie mieczy, siekier i innych temu podobnych rzeczy, musiało na nią jakoś wpłynąć.&lt;br /&gt;- Na pewno wyładniała- dodał w myślach Didegal, opierając się o mur pobliskiej tawerny.&lt;br /&gt;-         Panowie, byłoby mi niezmiernie miło, jakbyście mi pomogli zejść, wtedy porozmawiamy – powiedziała dama, nadzwyczaj dźwięcznym głosem, z nutką wyniosłości. Trzeci rzucił się od razu, z rękami wyciągniętymi do pomocy. Widać było, że najmłodszy i w życiu nie zaznał bliskości kobiety. W momencie, kiedy już trzymał niewiastę za biodra, jej noga błyskawicznie podniosła się, a młodzieniaszek wylądował jakieś 7 metrów od konia, rozwalając po drodze stoiska pobliskich kupców.&lt;br /&gt;-         No, no, nooo dystyngowana panienka nie powinna się tak zachowywać! –powiedział pierwszy wyciągając mały, srebrny sztylet, niezbyt ładnie zdobiony.&lt;br /&gt;Wielmożna dama, podciągając wysoko suknie, błyskawicznie wyjęła z podwiązek dwie rzutki. Pierwszą, niezbyt zdecydowanie trafiła w rękę czarnowłosego. Ten upuściwszy sztylet, ze zdziwieniem spojrzał na rękę. Jego kolega natychmiast rzucił się na kobietę. Nie zdążył przejść pół kroku, a już druga rzutka wbiła mu się w bark.&lt;br /&gt;Didegal zauważył, że ruda zupełnie zapomniała o trzecim rajfurze leżącym, na połamanych stoiskach. Zobaczywszy, że ten wyjmuje sztylet identyczny do tego, który już leżał na ziemi, postanowił jej pomóc. Złapał szumowinę za ramiona i ścisnął. Ten zajęczał i upuścił sztylet. Didegal rzucił szumowiną na bruk. Mężczyzna wreszcie mógł spokojnie podejść do swojej znajomej.&lt;br /&gt;- Witaj Strawwen! Trochę się zmieniłaś w ciągu tych kilku lat!&lt;br /&gt;- Witaj, drogi mistrzu! Ty za to w ogóle, nadal jesteś spasiony jak warchoł –odpowiedziała mu z uśmiechem.&lt;br /&gt;- Jednego walka nie nauczy człowieka, wychowania- pomyślał Didegal&lt;br /&gt;- Czegóż to od mnie chciałeś, drogi mistrzu. Czy jest to warte mojej podróży aż z Cafepen? –ciągnęła dalej ruda, oddalając się od coraz większej gromady kmiotków, próbujących pomóc rajfurom. – Nie chciałeś chyba mnie tylko zobaczyć?&lt;br /&gt;-Ależ łaskawa pani, widzenie się z panią, to chyba najwyższa łaska, jaką mogli mnie obdarować bogowie! Ale masz racje, potrzebujemy pomocy.&lt;br /&gt;- Wy? Bracia zielarze, mają problemy? Nie wierzę w to! Ustawiacie wszystkich mieście jak chcecie, więc, w czym może tkwić wasz problem?!- zadrwiła&lt;br /&gt;- No coż.... Jak, by to ująć nie zbyt bezpośrednio... Nie wszędzie możemy się dostać...- odpowiedział, przepuszczając ją przez drzwi tawerny, która wyglądała na zbyt przyjemną.&lt;br /&gt;   Didegal uwielbiał ją nie tylko na posługaczki, ale też atmosferę. Jak zwykle, gdzieś przy szynkwasie siedział Gram, miejski harfiarz. To głównie jego muzyka powodował tłok w knajpie.&lt;br /&gt;-Zapraszam moja droga, mam tu własne, miejsce. Usiądziemy i omówimy te kilka spraw.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2453654474487869047-162107382395065354?l=mroophka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mroophka.blogspot.com/feeds/162107382395065354/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2453654474487869047&amp;postID=162107382395065354&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/162107382395065354'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/162107382395065354'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mroophka.blogspot.com/2006/12/najprostsza-idea-niedokoczony.html' title='Najprostsza idea niedokończony'/><author><name>Mroophka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08073067449167171855</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/__haPhVXHN08/SiLD_WT1L6I/AAAAAAAAACw/sdiROQXfPsw/S220/4f0ef92087519aa2a.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2453654474487869047.post-3600066253710267262</id><published>2006-12-11T00:07:00.001+01:00</published><updated>2006-12-11T00:07:11.999+01:00</updated><title type='text'>DZIEWCZYNKA</title><content type='html'>Gdzieś daleko, daleko, w złotym świecie, bez chorób i śmierci, szła sobie dziewczynka. Zwykła szara dziewczynka, niczym się niewyróżniająca się od innych małych dziewczynek, jakie widziałeś w swoim życiu.&lt;br /&gt;   Dziewczynka szła przez gęsty zielony las, zewsząd otaczały ją wielkie stare drzewa, z korą wręcz czarną, a liśćmi złotymi. Nie szła do babci, jak może Ci się wydawać, tylko szła, po prostu szła.&lt;br /&gt;   Na rozdrożu, pomiędzy tymi samymi drzewami, na zwykłym szarym kamieniu siedział człowiek o włosach białych jak śnieg, którego zielone lata dawno już minęły. Było to niebywałe, gdyż w tym świecie nie było starców. Worek pokutny, w który był odziany, przepasany był sznurem. Nie miał kija ani laski.&lt;br /&gt;   Dziewczynka zobaczyła starca po kilku minutach swej wędrówki. Najwyraźniej było je przeznaczone spotkać go, tu i teraz.&lt;br /&gt;  -Kim jesteś? –spytała ze strachem i zaciekawieniem.&lt;br /&gt;-Jestem starcem.&lt;br /&gt;-Starcem? – powtórzyła. Mama kazała jej się trzymać z dala od czarnych wilków, nie od starców, więc chyba mogła z nim porozmawiać chwilę, prawda?&lt;br /&gt;- Tak, starcem. Wiesz kto to starzec? Twój dziadek na pewno nim jest.&lt;br /&gt;- Mój dziadek, wygląda jak ja.&lt;br /&gt;Człowiek spojrzał na dziewczynkę. Jego oczy wydawały się zmęczone. Widziały już za dużo trosk i rozterek.&lt;br /&gt;- A twoi rodzice?&lt;br /&gt;- Też. I zawsze kupują mi, co chce – pochwaliła się dziewczynka, ale szybko ugryzła się w język. Nie można mówić obcym o tym, co się ma! Jak mogła zapomnieć złote słowa ojca!&lt;br /&gt;- To muszą się o ciebie bardzo troszczyć.&lt;br /&gt;- Tak! Na każde urodziny dostaje co innego – to co powiedział tata szybko się ulotniło. Ten starszy pan... jest przemiły, jak z nim nie rozmawiać?&lt;br /&gt;- Kupują? Tylko? A mówią, że cię kochają?- starzec był bardzo zdziwiony, spał tylko 1000 lat, a ten świat znów zszedł na psy.&lt;br /&gt;- Kochają? - głośno i powoli powtórzyła dziewczynka, naśladując nawet dziwny akcent obcego.&lt;br /&gt;- Nie wiesz, co to znaczy?&lt;br /&gt;-Nie. Co?&lt;br /&gt;-To znaczy, że otaczają cię miłością.&lt;br /&gt;-Miłością?&lt;br /&gt;Siwobrody westchnął. I zaczął tłumaczyć dziewczynce wszystko, co pamiętał, na temat miłości rodzicielskiej.&lt;br /&gt;- Widzisz, drogie dziecko, miłość to coś, co czujesz...&lt;br /&gt;-Czuję...&lt;br /&gt;- Tak, czujesz, tak jak na przykład, gdy upadnie Ci pyszne, zielone jabłko, które bardzo chciałaś zjeść, to wtedy czujesz gniew, a oczy nachodzą ci krwią. Z miłością jest tak samo, tylko nie opiera się ona na rzeczach materialnych.&lt;br /&gt;- Materialnych?- dziewczynka była już zielona z zazdrości, że ktokolwiek jest od niej mądrzejszy.&lt;br /&gt;- Takie, co istnieją i możesz je dotknąć.&lt;br /&gt;- Aha, czyli jak mi dają prezent to nie oznacza to miłości?&lt;br /&gt;- Szybko myślisz- stwierdził starzec- Nie, nie do końca. Rodzic, kiedy kocha dziecko, chce mu kupić wszystko, oddać siebie i cały świat.&lt;br /&gt;- O, tak robią moi. Co to znaczy oddać siebie?&lt;br /&gt;- No choćby chcą sami zginąć, tylko żeby dziecko przeżyło. –odpowiedział jej staruszek, a przed jego oczami ukazał się obraz zniszczonego miasta, wysokich murów, ludzi w mundurach niosących czerwony sztandar. Przypomniał sobie kobietę. Szła, nie wlokła się, ogarnięta czarną rozpaczą, ulicą pokrytą trupami. W rękach miała tobołek. Nie, to nie był tobołek. Niemowlę, z roztrzaskaną główką.&lt;br /&gt;- Och! - starszy pan ocknął się, słysząc piskliwy głosik dziewczynki.&lt;br /&gt;- To bardzo duże po-świę-ce-nie - odpowiedziała zadowolona dziewczynka, tym, że mogła sam wymówić tak trudne słowo.&lt;br /&gt;- Tak, ale niestety, jak pamiętam, dawniej ludzie bardzo pragnęli zdobyć dla siebie jak najwięcej złotych cielców...&lt;br /&gt;- Ojej, a co to znaczy?&lt;br /&gt;- Hm... w sumie to samo, co rzeczy materialne.&lt;br /&gt;- Te, co można je dotknąć?&lt;br /&gt;- Tak –zaśmiał się starzec- i widzisz mała, bardziej obchodziło ich, czy dziecko ma wszystko co chce i na tym opierali swoją miłość.&lt;br /&gt;- To znaczy, że ich nie kochali?&lt;br /&gt;Starzec tylko się uśmiechnął. Coraz wyraźniej, w umyśle, rysował mu się pomysł, aby z tej dziewczynki zrobić swą uczennicę. Musiała być białym krukiem wśród swych rówieśników.&lt;br /&gt;- Kochali, ale nie umieli tego pokazać.&lt;br /&gt;- To ja już nie rozumiem, kochali je a jednocześnie nie kochali...&lt;br /&gt;- Tak, bardzo dobrze to ujęłaś.&lt;br /&gt;Mała istotka spojrzała na staruszka z zdziwieniem i zachwytem. Ktoś po raz pierwszy w życiu powiedział jej taki komplement.&lt;br /&gt;- Moi rodzice mówią tylko: „ucz się! Ucz się! Wydajemy na twoją szkołę tyle pieniędzy! I na te twoje mikrokompy, a ty z tego nie korzystasz.” A później stwierdzają, że krzyczą na mnie, bo się troszczą.&lt;br /&gt;- Biedactwo moje, a przytulili Cię kiedyś?&lt;br /&gt;-Przy..., co?&lt;br /&gt;Staruszek wziął małą na kolana i ścisnął. Dziewczynce najpierw wydawało się to okrutne i ohydne, ale zaraz potem zrobiło jej się ciepło na sercu. Pragnęłaby ta złota chwila trwała jak najdłużej. Po chwili stwierdziła, że te przytulanie jej się bardzo podoba i bardzo żałowała, kiedy staruszek postawił ją na ziemi. Odruchowo spojrzała na genetyk. Wskazywał, że już 17 term temu miała być w domu. Przestraszyła się. Znowu będą jej rodzice robili wykłady, że ich nie szanuje etc. Spojrzała na staruszka. Żal jej było go opuszczać...&lt;br /&gt;- Idź, idź. Ja tu zawszę będę. Możesz do mnie przyjść- czytając jakby w myślach, powiedział starszy pan.&lt;br /&gt;Dziecko odbiegło bez słowa pożegnania, ale po chwili zatrzymało się.&lt;br /&gt;- A co to jest jabłko?&lt;br /&gt;- Przyjdź jutro, powiem ci, jak będziesz chciała.&lt;br /&gt;Legendy podają, że dziewczynka przychodziła dzień w dzień do staruszka, który opowiadał jej o świecie, który pamiętał. Dziewczynka rosła na jego słowach, co było niezwykłe w tym świecie, bo tam nikt nie rósł. W końcu starszy mężczyzna odszedł, a dziewczynka, w sumie już panna, która przejęła jego wiedze, chodziła od polis do polis, pełnych dzieci i opowiadała im o miłości, jabłkach i o innych rzeczach, o których ci mali ludkowie, w swoim długim, życiu nie słyszeli.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2453654474487869047-3600066253710267262?l=mroophka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mroophka.blogspot.com/feeds/3600066253710267262/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2453654474487869047&amp;postID=3600066253710267262&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/3600066253710267262'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2453654474487869047/posts/default/3600066253710267262'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mroophka.blogspot.com/2006/12/dziewczynka.html' title='DZIEWCZYNKA'/><author><name>Mroophka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08073067449167171855</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/__haPhVXHN08/SiLD_WT1L6I/AAAAAAAAACw/sdiROQXfPsw/S220/4f0ef92087519aa2a.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2453654474487869047.post-8079916881017249734</id><published>2006-12-10T23:56:00.000+01:00</published><updated>2006-12-11T00:04:56.114+01:00</updated><title type='text'>Echo niedkończony</title><content type='html'>Teskt stworzony bardzo bardzo dawno temu, na współkę z koleżanką Luizą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;„EHO”&lt;br /&gt;PRZEDMOWA&lt;br /&gt;Ble,ble,ble ja nie chce przynudzać (to mi wychodzi najlepiej). Może Yenn coś się uda napisać ciekawego. Zaczęłyśmy pisać książkę 17.01.2001. itd., itp., etc.&lt;br /&gt;Cześć czytelniku, poczytaj sobie o naszej kochanej bohaterce, i zważ, że to nasza pierwsza powieść, i jak na fantasy trochę dziwna. Jeśli oczekujesz pięknych i delikatnych wróżek w różowych sukieneczkach, lub opowieści o małych zielonych ludkach, to lepiej od razu odłóż tę książkę. Jeśli Cię ten wstęp nie zraził to czytaj dalej – i napisz nam co o tym sądzisz. Jeżeli nie dobrniesz do końca to też napisz – przynajmniej nie popadniemy w samozadowolenie. Mam nadzieję, że nie przenudziłam, co tak jak caRo wychodzi mi najlepiej. Nie mogłam jednakże powstrzymać moich sadystycznych skłonności. Nie zatrzymuje Cię już drogi czytelniku, Bywaj zdrów na ciele i umyśle - Yennefer&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ROZDZIAŁ 1&lt;br /&gt;KOLCZYK&lt;br /&gt;23.07.1924r&lt;br /&gt;Chicago&lt;br /&gt;Przed domem zatrzymał się czarny ford. Nie, kilka, może 5 lub 6 samochodów, już nie pamiętam. Z pierwszego wysiadł Pango prawa ręka szefa, uwielbiał go, zresztą każdy go podziwiał i jak można było się nie śmiać z jego żartów! Zaraz za nim wyszedł, no ten rusek, Iwan. Największy lizus w bandzie, chciał zagarnąć majątkiem szefa, a szczególnie jego córką, oczywiście adoptowaną. Szef nienawidził starych bab zrzędzących mu nad uchem. Np. swoją ciotkę Marinę wsadził w betonowe buciki, bo kazała mu zmienić krawat. Dziwny był szef, ale jednak jego „córka” była jeszcze dziwniejsza. Jej pełne imię brzmi Ehuashi Bjork Tador, szef chciał żeby w przyszłości została pierwszą gangsterską, a mogła doczekać bardzo odległych czasów, w końcu była elfem. Mówiłem Ci o tym? Nie? No cóż skleroza nie boli.&lt;br /&gt;Była bardzo piękna. Nosiła dziwną jak na te czasy fryzurę, w ogóle włosy miała dziwne. Proste, tak do jej spiczastych uszu, czarne jak mahoń, ale nie całkiem. Końcówki miała rude. Nie, one były czerwone jak ogień, żywy ogień. To były jej naturalne włosy. Ubierała się zwykle w czerwony kapelusik z czarnym piórkiem i czerwony lub czarny komplet, czasami latała w męskich spodniach, co wszystkich szokowało. Ale mnie nie.&lt;br /&gt;Tego dnia, nie wybiegła ojcu na powitanie, jak zwykle to robiła. Słyszeliśmy jak poprzedniego dnia się z nim pokłóciła i wyszła z domu. Wszystkim się wydawało,że wróciła do domu w nocy, ale tak raczej nie było. Rano od razu wyjechaliśmy na spotkanie z Alem Capone, a on nigdy nie lubił czekać, więc nie sprawdziliśmy czy jest. Szef szedł po schodach do domu, raczej willi. Usłyszeliśmy jeden, jedyny strzał, taki syk. Zobaczyliśmy szefa bez połowy głowy. No i zaczęły się wrzaski, krzyki, strzelanie w puste cele, przy okazji Pango zabił Iwana, nikt go nie lubił.Ja zobaczyłem tylko na dachu jakby cień, to była Ehuashi z najnowszym sprzętem dopiero na próbach w wojsku. Skąd go wytrząsnęła? Nie wiem, naprawdę, nie wiem. Ale coś zmieniło się w jej wyglądzie. Ścięła włosy, jak wy to teraz nazywacie na jeża? Tak,tak, dokładnie tak. Była w męskich ciuchach. Gdyby nie charakterystyczny kolor włosów, pomyślałbym, że to jakiś obcy facet. Nie zabiłem jej, za bardzo ją lubiłem. Najzabawniejsze jest to, że nie strzelała zwykłym nabojem. To było coś w rodzaju kolczyka, ale to nie było to. W środku miało odpowiednią ilość plastiku, żeby wysadzić łeb szefa. Zawsze twierdziłem, że elfy to najmądrzejszy naród. Ona zrobiła to ręcznie, wszystko sama. Szef doskonale przyuczył ją do fachu. Uczeń przerósł mistrza. Nigdy więcej jej nie widziałem. Ciekawe, co robi teraz? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ROZDZIAŁ 2&lt;br /&gt;PREZYDENT&lt;br /&gt;Godz.01:34&lt;br /&gt;Warszawa &lt;br /&gt;-Ile za to dostaniemy?- spytał się Karvt&lt;br /&gt;-Nie wiem. Mówili,że z $2.000.000 za niezbyt efektywną, ale dobrą robotę. Nie chcą,żeby stało się tak jak w Dallas z Kenedym.&lt;br /&gt;- Boże, co oni teraz chcą, z Polski zrobić Amerykę? Byłeś kiedyś w Ameryce?&lt;br /&gt;- Raz, w 1956.&lt;br /&gt;- A ja byłam latach 20.&lt;br /&gt;- Ile my się znamy całkowicie?&lt;br /&gt;- Hmmmm... 6 lat, tak dokładnie. To mało. Pamiętasz naszą pierwszą wspólną robotę?&lt;br /&gt;- Jakbym mógł zapomnieć Ehuashi. Ty mój mały,młody, niedoświadczony elfie.&lt;br /&gt;- A ty może doświadczony? Karvt, jesteś niewiele starszy od mnie, więc się nie przemądrzaj. Trzeba wszystko przygotować. Którędy będzie ten pacan jechał?&lt;br /&gt;- Co ty ślepa, czy z wywiadu? Od miesiąca ten motłoch zwany czasem narodem przygotowuje ulice na przyjęcie tego bubka. Kupa luda będzie stała wokół niego nikt nie zwróci na nas uwagi. Chyba, że się...przebierzesz, bo jesteś... hmmm.... Charakterystyczna...&lt;br /&gt;- Co ty za idiotkę mnie masz? Ten strój kataryniarza z akcji w 1943 będzie idealny, Wtedy, co zarżnęliśmy tą pieprzoną dyrektorównę. Dotąd nie mam pojęcia, co od niej chciały te chamy. Potem i tak musiałam ich zarżnąć. Niezła była zabawa.&lt;br /&gt;- No dobra nie rozgaduj się tak. W końcu znamy się tylko 6 lat jeszcze mi cos powiesz, co nie trzeba.&lt;br /&gt;- Ja? Nie przeceniaj swoich możliwości. I tak rzadko ci mówię prawdę.&lt;br /&gt;- Kocham Cię.&lt;br /&gt;- Ja Ciebie też. - oboje wiedzieli, że to nie była prawda – I nie susz tak zębów.To tajne spotkanie. A ta kupa idiotów, którzy wiszą na gzymsie okna, to tylko dekoracje. Ty ich zabij mnie już ręce bolą.&lt;br /&gt;Zielonowłosy człowiek z  dreadami podszedł do szyby i wyjrzał. Ehuashi jak z
